,
Obserwuj
Polityka

"Chichot historii" w sporze o TK. "Tutaj znowu wpadamy w pułapkę"

3 min. czytania
03.11.2026 17:16

Jak podała sędzia Anna Krowin-Piotrowska, jest kworum do skutecznego i ważnego podjęcia uchwały ws. projektu budżetu TK na 2027 r. - Nie ma jednej obowiązującej wykładni przepisów i faktów, które zostały dokonane. Jesteśmy w sytuacji, w której przepisy wprost nie przewidywały - mówi w TOK FM dr Marcin Krzemiński, konstytucjonalista z Uniwersytetu Masaryka w Brnie. 

Trybunał Konstytucyjny
Trybunał Konstytucyjny
fot. Neil Milton / Zuma Press / Forum

"Chichot historii" w sporze o TK. "Tutaj znowu wpadamy w pułapkę"

Jest kworum na Zgromadzeniu Ogólnym Sędziów TK do skutecznego i ważnego podjęcia uchwały w sprawie projektu dochodów i wydatków na przyszły rok - powiedziała Anna Korwin-Piotrowska po głosowaniu. Na początku wtorkowych obrad Korwin-Piotrowska wskazała, że "obecnych na sali sędziów Trybunału Konstytucyjnego jest ośmioro", z kolei "zobowiązanych" do udziału w zgromadzeniu "jest w sumie dwanaście osób".

Korwin-Piotrowska przedstawiła później wykładnię przepisów ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK w sprawie kworum do podejmowania uchwał przez Trybunał. Kwestia ta wzbudzała kontrowersję przed wtorkowymi obradami

- Nie ma jednej obowiązującej wykładni przepisów i faktów, które zostały dokonane. Jesteśmy w sytuacji, w której przepisy wprost nie przewidywały. Można się tylko zastanawiać, czy działania i interpretacje mieszczą się w ogólnie przyjętych kanonach wykładni. Bo to też nie mamy wprost wskazanego organu, który mógłby to przesądzić - skomentował w "TOK360" dr Marcin Krzemiński, konstytucjonalista z Uniwersytetu Masaryka w Brnie. 

Jak od razu dodał, wydaje się, że działania i interpretacje mieszczą się jednak w ogólnych regułach wykładni, chociaż "można mieć wiele argumentów przeciwnych i wątpliwości, a wątpliwości zaczynają od momentu przejęcia kierowania Trybunałem Konstytucyjnym przez sędzię Korwin-Piotrowską". - Chichot historii polega na tym, że dzieje się to na podstawie przepisów skrojonych pod panią sędzię Przyłębską, żeby od kierowania trybunałem odsunąć ówczesnego wiceprezesa prof. Biernata - dodał w rozmowie z Adamem Ozgą. 

A co z kwestią zawieszenia prezesa i wiceprezesa TK? W ocenie gościa TOK FM w ramach ogólnie przyjętych zasad wykładni "nie możemy nie przyjmować, że prezes miałby decydować decydować o swoim własnym zawieszeniu". Chociaż, jak zastrzegł, wprost nie ma też takiego przepisu w ustawie dotyczącej Trybunału Konstytucyjnego. 

Zdaniem dr. Krzemińskiego część komentatorów nie dostrzega przy tym, że jeżeli chodzi o kwestie ustrojowe, to na poziomie prawa konstytucyjnego mamy bardzo szczątkowo uregulowane procedury. - Nie ma formalizmu jak na przykład w procesie cywilnym czy karnym. Bardziej możemy sięgać do dyrektyw wykładni, które wiodą do celu, a celem jest zapewnienie funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego. Stąd normy możemy wykładać w ten sposób, by urzeczywistnić ten cel, zwłaszcza że zaprasza nas do tego sama Konstytucja. Mówi o tym, że sędziowie Trybunału podlegają tylko Konstytucji, a nie ustawie, co pozwala im nawet czasami pomijać ustawy, jeżeli by stwierdzili, że te prowadzą do blokady instytucji - zastrzegł. 

"Tutaj znowu wpadamy w pułapkę"

- Jaka jest szansa, że to, co dzisiaj zadzieje się w Trybunale, zostanie w ogóle uznane? - chciał też wiedzieć prowadzący.

- Jeżeli chodzi o projekt budżetu, to tak naprawdę będzie to zależało od rządu, w tym, czy uzna to za wiążącą uchwałę - odpowiedział dr Marcin Krzemiński. 

Jak zastrzegł, "tutaj znowu wpadamy w pułapkę, że będzie to uznanie przez organ o charakterze politycznym, ale innej drogi nie ma". - Jeżeli chodzi o kwestie postępowania dyscyplinarnego, trzeba zacząć od kwestii kworum. Jest to nowa interpretacja, ale nowa nie dlatego, że by była z gruntu zła, a dlatego, że jesteśmy w nowej sytuacji. Wydaje się, że interpretacja wiodąca do tego, że kworum liczy się od 12 sędziów, jest do obrony - dopowiedział. 

Wskazał w tym kontekście, że ustawa posługuje się pojęciem liczby ogólnej. Podobnym pojęciem posługuje się jeszcze w niektórych przepisach regulamin Sejmu. - Wtedy nie chodzi o liczbę ustawową, czyli taką, którą przewidują przepisy, tylko liczbę mandatów faktycznie obsadzonych. Faktycznie obsadzonych mandatów w Trybunale mamy 14, bo jest dubler, który nie jest sędzią, więc nie jest to mandat, który jest obsadzony. Mamy jeszcze dwóch sędziów, którzy są zawieszeni. To już jest większy problem, bo jednak zawieszenie sędziego nie oznacza, że mandat nie jest obsadzony - skwitował w TOK FM. 

Źródło: TOK FM, PAP 

Redakcja poleca