,
Obserwuj
Świat

Zamrażarki w sklepach zaatakowane przez hakerów. Ekspert rozkłada ręce. "Mam jedną smutną refleksję"

2 min. czytania
03.11.2026 17:51

Hakerzy wzięli na celownik zamrażarki w supermarketach. Po cyberatakach w USA, Francji i Irlandii podobne incydenty odnotowano również w Polsce. Jak to możliwe, że zamrażarki stały się celem hakerów? O tym w TOK FM mówił Piotr Konieczny z serwisu Niebezpiecznik.pl.

Rozmrożone produkty z zaatakowanego supermarketu we Francji, 13.10.2026
Rozmrożone produkty z zaatakowanego supermarketu we Francji, 13.10.2026
fot. Lucien Libert / Reuters / Forum

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak mogło dojść do ataku na zamrażarki?
  • Dlaczego urządzenia takie jak zamrażarki są podłączane do internetu?

Funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości zajmują się sprawą ataku hakerskiego w hipermarkecie Auchan w Olsztynie. W nocy ze sklepu wpłynęło zawiadomienie o nieprawidłowym działaniu lodówek i niekontrolowanych zmianach temperatury. Dzieje się to, ponieważ - jak tłumaczył w "TOK360" Piotr Konieczny z serwisu Niebezpiecznik.pl - urządzenia te są połączone z internetem.

- Ludzie, którzy zajmują się serwisowaniem, monitorowaniem, administrowaniem tymi urządzeniami popełnili błąd - stwierdził rozmówca Filipa Kekusza. Piotr Konieczny wyjaśnił, że serwisanci albo nie wgrali dostępnej od roku poprawki do sterowników Danfoss, albo udostępnili te sterowniki bez dodatkowego zabezpieczenia. - Tutaj magii nie ma. Nie wykluczam, że po pierwszej fali ataków ktoś uznał, że sterowniki to ciekawy cel ataku i zaczął codziennie szukać nowych błędów - mówił gość TOK FM.

Zdarzenie w Olsztynie to nie jedyny przypadek ataku hakerskiego na lodówki w Europie. Podobne sytuacje dzisiejszej nocy odnotowano w innych krajach, między innymi w Portugalii i Francji i Holandii. Dotyczy to głównie sklepów sieci Intermarche i Edeka. Nieoczekiwane zmiany temperatur w wielu przypadkach doprowadzały nawet do rozmrażania produktów. Do podobnego cyberataku doszło m.in. we Francji dwa tygodnie temu, a latem o rozmrożeniu zamrażarek informowało amerykańskie wojsko.

- Mam jedną smutną refleksję. Jak widać, nie wyciągamy wniosków, a do internetu jest dzisiaj wiele rzeczy podpiętych - skomentował Piotr Konieczny w "TOK360". Założyciel serwisu Niebezpiecznik.pl stwierdził, że prawdopodobnie kolejne błędy będą znajdywane w kodzie sterowników. - Błędy w oprogramowaniu programiści popełniali, popełniają i popełniać będą - mówił gość TOK FM.

Ekspert ds. cyberbezpieczeństwa zwrócił też uwagę na to, że bez podłączonych do internetu zamrażarek moglibyśmy płacić więcej za jedzenie, gdyż ręczna obsługa tych urządzeń generowałaby olbrzymie koszty. - W wielu sieciach handlowych tych zamrażarek są setki, jeśli nie tysiące. "Inteligentne" moduły raportują wszystkie potencjalne awarie i odchylenia od normy do serwera centralnego - tłumaczył Konieczny. Dzięki temu można wysłać serwisantów w konkretne miejsce, gdzie mogło dojść do usterki.

- Problem w tym, że kod czasem pozwala nie tylko czytać informacje z takiego urządzenia, ale i coś zmienić. Tu używana była funkcja defrost do rozmrażania produktów. Atakujący aktywował ją cały czas, aż z zamrażarki zrobiła się sauna - wyjaśnił ekspert w TOK FM.

Źródło: TOK FM