14-latkowie będą mogli trafić do więzienia. "To nie kojarzy się nam ze Szwecją, prawda?"
Od 10 września na karę więzienia szwedzkie sądy będą mogły skazywać 14-latków. - Część obrońców tego prawa twierdzi, że chodzi o to, żeby te dzieci chronić przed sobą samym - komentowała w "Pierwszym programie" w TOK FM pisarka i dziennikarka Katrazyna Tubylewicz.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co zmienił szwedzki parlament w kodeksie karnym?
- Od jakiego wieku nieletni przestępcy będą mogli trafiać do więzienia?
- Dlaczego Szwecja zdecydowała się zaostrzyć przepisy wobec nieletnich?
Parlament Szwecji na miesiąc przed wyborami zgodził się na zaostrzenie kodeksu karnego, w tym posyłanie 14-letnich przestępców do więzień. - Warto dodać, że początkowo proponowano, że do więzień mieli trafiać 13-latkowie - wskazała w "Pierwszym programie" w TOK FM Katarzyna Tubylewicz, pisarka, kulturoznawczyni, dziennikarka, podcasterka i tłumaczka literatury szwedzkiej.
Jak zauważyła Tubylewicz, doniesienia o decyzji szwedzkiego rządu "brzmią szokująco", ponieważ kraj ten w 1979 roku, jako pierwszy na świecie, zakazał bicia dzieci i słynie z wyjątkowo wysokiego poziomu opieki, jaką otacza najmłodszych. Skąd więc tak radykalny krok? - Szwecja od paru lat boryka się z problemem przestępczości zorganizowanej i walk pomiędzy gangami. Do strzelanin dochodziło kilka lat z rzędu, ginęło kilkadziesiąt osób rocznie. Te strzelaniny bardzo często odbywały się z udziałem dzieci - gangi wyspecjalizowały się w zatrudnianiu ich do wykonywania wyroków dlatego, że dzieci były chronione przez prawo - wyjaśniła rozmówczyni Wojciecha Muzala. Zastrzegła jednak, że ostatnio liczba strzelanin uległa zmniejszeniu.
Więzienie dla 14-latków w Szwecji. "Przeciwko są wszyscy specjaliści"
Pisarka zaznaczyła, że więzienia, do których będą trafiać 14-letni sprawcy nie będą typowymi zakładami karnymi. - Bardzo duży oddział dla dzieci szykowany jest w najcięższym szwedzkim więzieniu Kumla. (...) One nie będą mieć żadnego kontaktu z osobami siedzącymi w oddziałach dla dorosłych. Będą miały pojedyncze cele, będzie działała szkoła, a jednemu dziecku zostanie przydzielonych trzech pracowników. (...) Idea jest taka, że to będą miejsca, w których młodzi ludzie będą mogli się zresocjalizować - tłumaczyła Katarzyna Tubylewicz.
Nowe prawo stało się w Szwecji przedmiotem burzliwej dyskusji. - Można powiedzieć, że przeciwko są wszyscy specjaliści - kryminolodzy, psycholodzy, ludzie zajmujący się dobrem dziecka, wszyscy protestowali. (...) Część obrońców tego prawa twierdzi, że chodzi o to, żeby te dzieci chronić przed sobą samym, że wciągane w działalność gangów same ryzykują życiem i rzeczywiście w Szwecji w strzelaninach często ginęli nastolatkowie i dzieci. No ale to nie kojarzy się nam ze Szwecją, prawda? (...) Jedyną pociechą jest to, że to prawo jest wprowadzone na pięć lat i później będzie zweryfikowane, czy to działa, czy nie - podsumowała Katarzyna Tubylewicz w rozmowie w TOK FM.
Źródło: TOK FM, PAP