Kto straszy "Ukropolin"? Kulisy teorii spiskowej, która z odmętów internetu trafiła do mainstreamu
Teoria spiskowa o "Ukropolinie" trafiła w ostatnich latach do mainstreamu. Co to oznacza i komu jest na rękę?
- Pojęcie "Ukropolin" pojawiło się w polskim internecie w 2022 roku i w ciągu czterech lat znacznie się upowszechiło;
- Jak czytamy na stronie Instytutu Narutowicza, w najnowszym raporcie "Kto straszy ‘Ukropolin’? Analiza pojęciowa rosyjskiej narracji w Polsce" dr Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz pokazuje, że narracja ta stanowi polską adaptację rosyjskich teorii spiskowych rozwijanych od początku XXI wieku wokół koncepcji Trzeciej Chazarii, Nowej Jerozolimy i Izraela 2.0, przystosowanych do nowych realiów po pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę. Łączy w sobie wątki antyukraińskie, antysemickie, antyzachodnie i antyelitarne, tworząc spójną wizję zagrożenia dla państwa polskiego";
- Co oznacza "Ukropolin" i komu ta teoria spiskowa jest na rękę?
Teoria spiskowa o "Ukropolinie" - zakładająca absurdalną wizję wymazania państwa polskiego i zastąpienia go przez państwo ukraińskie oraz utworzenia na jego części państwa żydowskiego - trafiła w ostatnich latach z obrzeży internetu wprost do głównego obiegu politycznego. Zjawisko to przeanalizowała dr Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz w raporcie dla Instytutu Narutowicza "Kto straszy ‘Ukropolin’? Analiza pojęciowa rosyjskiej narracji w Polsce".
Wynika z niego, że teorii tej najczęściej używa Grzegorz Braun i jego środowisko. A zdaniem dr. Katarzyny Kwiatkowskiej-Moskalewicz, trafia ona na podatny grunt ze względu na antyukraiński i antysemicki resentyment w Polsce oraz na szukanie łatwych odpowiedzi w czasach chaosu. - Odbiorca często sobie nie zdaje sprawy, że te tropy mają zakorzenienie jeszcze w carskiej Rosji, ale po prostu kupuje coś co jest finalnym produktem i pokazuje, że wojna w Ukrainie jest pewnym narzędziem - tłumaczyła w audycji "Zapytam inaczej" w TOK FM.
Jak dodała, wersja z Ukropolin nie rozprzestrzenia się jednak za pomocą tradycyjnych mediów. - Nawet media prawicowe, większość z nich, nie podejmuje tej gry z Ukropolin. Tygodniki prawicowe traktują to w bardzo podobny sposób jak tygodniki liberalno-lewicowe. To znaczy jako pewien absurd - wskazała rozmówczyni Anny Piekutowskiej.
Pojawia się pytanie, na ile jest to narracja powiązana z Kremlem. - Ja nie jestem zwolenniczką tłumaczenia wszystkiego, co się dzieje chociażby w Polsce propagandą rosyjską. Ta propaganda jest dostosowywana i miesza się z różnymi zjawiskami lokalnymi, czasami tak, że trudno jest jednoznacznie określić, co jest produktem krajowym, a co zagranicznym. Bardzo często są to jakieś formy hybrydowe również. W związku z tym właśnie żyjemy w takiej mętnej wodzie i szumie informacyjnym - podsumowała dr Kwiatkowska-Moskalewicz.
Źródło: TOK FM