,
Obserwuj
Polityka

Kulisy wojenki w PiS. "Kaczyński wpadł w panikę, Morawiecki nie odbiera telefonów"

3 min. czytania
18.12.2025 12:19

Mateusz Morawiecki może stworzyć nowe ugrupowanie, które w przyszłości mogłoby stać się koalicjantem PiS-u - oceniła Dominika Długosz w TOK FM. Michał Szułdrzyński dodał, że Jarosław Kaczyński zawsze "napuszczał na siebie" polityków w swojej partii, ale byli oni wówczas pod jego panowaniem.

Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki
Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki
fot. Andrzej Iwanczuk/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czy Mateusz Morawiecki może opuścić PiS
  • Dlaczego ostatnia awantura niepokoi prezesa Jarosława Kaczyńskiego 

Dwa spotkania opłatkowe, publiczne połajanki i przywoływanie do porządku - awantura w Prawie i Sprawiedliwości to jeden z najważniejszych tematów politycznych grudnia. Karolina Lewicka pytała w "Poranku TOK FM" Dominikę Długosz i Michała Szułdrzyńskiego o możliwe scenariusze. Czy czeka nas "kontrolowany rozpad" partii, bo Kaczyński to wszystko zaplanował? Czy Morawiecki prowadzi samodzielną rozgrywkę?

- Wyobrażam sobie taki scenariusz, że Mateusz Morawiecki odchodzi z PiS-u - przyznała Dominika Długosz, dodając od razu, że najważniejsze pytanie brzmi, czy doszłoby do tego  za wiedzą i zgodą Jarosława Kaczyńskiego.

Dziennikarka "Newsweeka" podkreśliła, że "opowieści o rozpadzie PiS-u toczymy od 12 lat i one się zrealizowały dwukrotnie". - A jednak i tak trzeba było potem przyjść do prezesa i prosić, żeby wziął na listę partii - mówiła, nawiązując m.in. do odejścia Ziobry i założenia przez niego Solidarnej Polski. 

Kaczyński przesadził?

Długosz wyjaśniła, że lider Prawa i Sprawiedliwości mógł sobie uświadomić, że nie odbije już wyborców, których zagarnęły Konfederacja oraz Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna. - Być może Kaczyński zrozumiał, że kontrolowany rozpad jest czymś, co może Prawu i Sprawiedliwości w efekcie przynieść korzyści - argumentowała.

- Wyobraźmy sobie scenariusz, w którym Morawiecki odchodzi, mówi, że z PiS-em nie jest mu po drodze, buduje partię, która sięga po centrowych wyborców. I wtedy PiS ma potencjalnego koalicjanta z prawej strony w postaci Konfederacji i z lewej w postaci nowej partii Morawieckiego - powiedziała dziennikarka "Newsweeka". Zaznaczyła przy tym, że "to wszystko jest strasznie ryzykowne", ale Morawiecki dobrze rozgrywa całą sytuację. 

Jak relacjonował Michał Szułdrzyński, Jarosław Kaczyński "chyba troszeczkę przesadził" w przyciśnięciu Morawieckiego. - Prezes wpadł w panikę, bo Morawiecki nie odbiera telefonów od niego. Przeraził się, że za mocno nacisnął - ocenił redaktor naczelny "Rzeczpospolitej". Według komentatora "Poranka TOK FM" prezes Prawa i Sprawiedliwości zawsze "napuszczał na siebie" polityków w swojej partii, ale byli oni pod jego panowaniem. A teraz - jak mówił - jest ryzyko, że tak nie jest.

- Kaczyński nie do końca panuje nad nastrojami w partii. PiS jest zirytowany tym, co zrobił Ziobro - powiedział redaktor, komentując ucieczkę Zbigniewa Ziobry na Węgry. Nie wykluczył jednak, że ewentualny rozpad PiS-u jest zaplanowany. - Morawiecki okazał się twardszy, niż Kaczyński myślał. Pytanie, czy ma dużo do stracenia? - pytał, mówiąc o "kłopocie sterowności" wewnątrz partii.

Morawiecki problemem dla wyborców

Redaktor naczelny "Rz" podkreślił też, że to Kaczyński zdecydował o zaostrzeniu kursu, radykalizowaniu się partii. -  Wzrost Konfederacji bierze się z tego, że w większości haseł, które głosił PiS, bardziej wiarygodna była Konfederacja. Polityka europejska rządu Mateusza Morawieckiego wcale nie była aż tak bardzo antyeuropejska, jak retoryka - przypomniał. 

Redakcja poleca

Dominika Długosz wskazała, że to właśnie obecność Mateusza Morawieckiego w partii ogranicza możliwość zaostrzenia politycznej retoryki. - Morawiecki w oczach wyborców Brauna i Mentzena jest problemem, więc trzeba go wypchnąć albo trzeba się z nim ułożyć, że będzie potencjalnym koalicjantem - oceniła dziennikarka. W jej opinii Mateusz Morawiecki "bardzo dobrze" rozegrał sytuację. 

- Jak Kaczyński pozwolił na dymienie, to nie da się tego zatrzymać. To prawdopodobnie wymusi teraz zmiany w programowym ciele Prawa i Sprawiedliwości - stwierdziła Długosz w TOK FM. - Pytanie, na ile będzie to rozrywało PiS dalej? - pytała gościni TOK FM. 

Źródło: TOK FM