advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polityka

Skutek uboczny raportu komisji "lex Tusk". "Byłoby to straszne"

2 min. czytania
03.12.2023 15:59
Zdaniem prof. Renaty Mieńkowskiej-Norkiene, cząstkowy raport komisji ds. wpływów rosyjskich nie przeszkodzi Donaldowi Tuskowi w powołaniu nowego rządu. Ale może to - po raz kolejny - opóźnić. Ma to związek ze zbliżającym się zczytem UE-Bałkany Zachodnie. - Byłoby to straszne i wizerunkowo i politycznie - oceniła politożka w TOK FM.
|
|
fot. KPRM

Sejmowa większość odwołała w środę wszystkich członków komisji ds. badania wpływów rosyjskich w latach 2007-2022. Tuż przed głosowaniem dowiedzieliśmy się, że komisja "lex Tusk" przygotowała cząstkowy raport. Najważniejszym wnioskiem jest to, że komisja rekomenduje, żeby m.in. Donaldowi Tuskowi, Jackowi Cichockiemu, Tomaszowi Siemoniakowi, Bartłomiejowi Sienkiewiczowi nie były "powierzane stanowiska publiczne".  Tusk to przyszły premier, Cichocki został szefem Kancelarii Sejmu, a Siemoniak i Sienkiewicz typowani są na nowych ministrów.

Raport komisji 'lex Tusk' to broń dla prezydenta Dudy? 'Niewyobrażalny kryzys'

Raport komisji ds. wpływów rosyjskich. Co na to Andrzej Duda?

Jak na publikację raportu przygotowanego przez komisję "lex Tusk" zareaguje Andrzej Duda? To przecież prezydent będzie zaprzysięgał nowy rząd Donalda Tuska, który dostanie od Sejmu wotum zaufania. - Czy cząstkowy raport nie posłuży mu jako pretekst do niepowołania Tuska na premiera? - pytał prof. Renatę Mieńkowską-Norkiene Wojciech Muzal.

- To jest bardzo dobre pytanie, dlatego, że prezydent Andrzej Duda niejednokrotnie pokazał, że zrobi wszystko, co może, by wspomóc ustępujący rząd, ustępującą władzę. I to jest pytanie, czy on nie zrobi z tego spektaklu, nie powie, że nie powoła rządu - mówiła w TOK FM ekspertka z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

W ocenie gościni TOK FM prezydent "absolutnie nie wyjdzie poza to, co nakazuje mu PiS i Jarosław Kaczyński". Oczekiwanie innego scenariusza nazwała mrzonkami. Mieńkowska-Norkiene przypomniała o datach ważnych w całej układance.

Na razie wiadomo, że Mateusz Morawiecki wygłosi expose 11 grudnia i tego samego dnia - zapewne - nie uzyska wotum zaufania. Wiadomo, że sejmowa większość będzie chciała jak najszybciej przegłosować wotum zaufania dla Donalda Tuska. Żeby jak najszybciej odbyło się jego zaprzysiężenie, rozpoczęła praca jego rządu i to on pojechał na szczyt UE (14-15 grudnia). A wiemy przecież, że 12 grudnia prezydent będzie w Szwajcarii.

- Więc prezydent może powiedzieć na przykład: "Oj, muszę jeszcze się zastanowić, zapoznać z raportem". I to przedłużyć. A na szczyt pojechałby Mateusz Morawiecki. Byłoby to straszne i wizerunkowo, i politycznie - oceniła ekspertka, dodając, że "polskie społeczeństwo naprawdę by tego nie zrozumiało".

Duda będzie zwlekał z zaprzysiężeniem rządu Tuska? 'Wypowiedzenie wojny demokracji'