Marcin Romanowski stracił immunitet. Co dalej? "Wszystko w rękach prokuratury"
Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy zdecydowało w środę o uchyleniu immunitetu posła na Sejm Marcina Romanowskiego. W głosowaniu wzięło udział 111 delegatów. Za uchyleniem immunitetu głosowało 85 z nich. Przeciw było 23, trzy osoby wstrzymały się od głosu.
- W pierwszej kolejności trzeba zauważyć bardzo dobrą decyzję Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. Podczas debaty podnoszony był fakt, że zarzuty nie mają nic wspólnego z działalnością w Radzie; a wszystko miało miejsce zanim jeszcze Marcin Romanowski został członkiem tego zgromadzenia - skomentował w 'Wywiadzie politycznym' w TOK FM Mirosław Suchoń z Polska 2050 - Trzecia Droga.
Przewodniczący sejmowej komisji nadzwyczajnej do spraw działań przeciwpowodziowych i usuwania skutków powodzi z roku 20024 podkreślił też, że członkowie zgromadzenia nie mieli żadnej wątpliwości co do swojej decyzji. Przewodniczący ZPRE Theodoros Roussopoulos podkreślił z kolei, że po raz pierwszy Zgromadzenie rozpatrywało wniosek o uchylenie immunitetu. Ten skierował w niedzielę prokurator generalny Adam Bodnar.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
"Czyny nie mogą pozostać bez odpowiedzi"
Jak głosi przyjęta rezolucja przez Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy (ZPRE), immunitet Romanowskiego został uchylony, by możliwe było 'wymierzenie sprawiedliwości'. W praktyce, to otwarcie drogi do tego, by sprawą mogły zająć się odpowiednie służby w Polsce. Jednocześnie oczekuje się od władz polskich, by 'zapewniły, że takie wymierzenie sprawiedliwości będzie sprawiedliwe i bezstronne, przy pełnym poszanowaniu prawa krajowego i gwarancji zapewnionych przez Europejską Konwencję o Ochronie Praw Człowieka'.
W ocenie gościa TOK FM, 'będzie okazja, żeby pan Romanowski mógł udowodnić swoją niewinność'. - Teraz prokuratura nie zwlekając powinna dokonać tych czynności, które są możliwe i oczywiście' - dodał w rozmowie z Karoliną Lewicką.
Na uwagę prowadzącej, że uchylenie immunitetu dla Marcina Romanowskiego nie oznacza jednak, że ten z automatu trafi od aresztu, odpowiedział krótko. - Prokuratura ma świadomość, że te czyny nie mogą pozostać bez odpowiedzi w postaci skierowania aktu oskarżenia - przekonywał Mirosław Suchoń.
Niewykluczone też, że prokuratura będzie musiała ponowić wszystkie dotychczasowe czynności - w tej kwestii karności nie są jednak zgodni. - Tutaj wszystko jest w rękach prokuratury i prokuratora generalnego - podkreślił gość TOK FM.
"Osiem lat psucia państwa"
Sąd Okręgowy w Warszawie nie zgodził się wcześniej na tymczasowe aresztowanie Marcina Romanowskiego.
W ocenie gościa TOK FM, to najbardziej frustrujące dla tych wszystkich, którzy obserwują zachowanie oskarżonych względem wymiaru sprawiedliwości. - Widać wyraźnie, że osiem lat psucia państwa i psucia wymiaru sprawiedliwości, w tym instalowania tam swoich funkcjonariuszy i wprowadzania zmian, które mają umożliwić zajmowanie im stanowisk decyzyjnych, służyło właśnie temu, by zorganizowane grupy przestępcze poprzedniej władzy bronić - przekonywał.
Zastrzegł przy tym, że wierzy jednak, że minister sprawiedliwości wraz z całym aparatem prokuratury nie będzie ustawał i znajdzie formułę, w której doprowadzenie Marcina Romanowskiego przed sąd będzie możliwe. - Nie może być tak, że wynosi się niemalże w reklamówkach pieniądze z funduszu, który ma służyć osobom pokrzywdzonym i pozostaje to bezkarne - skwitował w TOK FM.
Szefowa Komisji Regulaminowej, niemiecka posłanka do Bundestagu Heike Engelhardt, poinformowała, że Romanowski po tym, gdy dowiedział się o wniosku, opuścił Strasburg i wrócił do Polski. W mailu miał jej wyjaśnić, że chciał się - jak powiedziała Engelhardt - przygotować do wysłuchania przed komisją, na którym się jednak nie stawił.
Prokuratura Krajowa zarzuca Romanowskiemu - posłowi klubu PiS, politykowi Suwerennej Polski, który w latach 2019-2023 był wiceszefem resortu sprawiedliwości nadzorującym Fundusz Sprawiedliwości - ustawianie konkursów na pieniądze z tego funduszu, a także udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Zarzuty wobec tego polityka - w ocenie prokuratury - obejmują kwotę ponad 112 mln 126 tys. zł.