,
Obserwuj
Polityka

Prokuratura wraca do sprawy Biereckiego. "Można spodziewać się efektu domina"

2 min. czytania
17.01.2025 09:45
Prokuratura wraca do sprawy wyprowadzenia z Kasy Krajowej SKOK 60 mln zł do Fundacji Grzegorza Biereckiego "Kocham Podlasie" - podaje "Gazeta Wyborcza". Pieniądze Fundacja chciała ulokować w Getin Banku. Ten odmówił, podejrzewając, że mogą pochodzić z przestępstwa.
|
|
fot. Wojciech Strozyk/REPORTER / East News
  • Sprawa Grzegorza Biereckiego została nagłośniona przy okazji afery korupcyjnej w KNF w 2018 r.;
  • Fundacja senatora Biereckiego "Kocham Podlasie" chciała ulokować 60 mln zł w Getin Banku;
  • Fundusze te miały pochodzić z Kasy Krajowej SKOK. W 2019 roku prokuratura wydała postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa;
  • Z ustaleń "gazety Wyborczej" wynika, że w tzw. raporcie Bodnara zarekomendowano podjęcie postępowania na nowo.

Według 'Gazety Wyborczej' to jedna z najpoważniejszych i najbardziej 'politycznych' spraw wymienionych w ogłoszonym w miniony poniedziałek raporcie Prokuratury Krajowej. Mowa o postępowaniu dotyczącym "Usiłowania prania pieniędzy przez osoby związane z Fundacją ‘Kocham Podlasie’ i z zarządem Kasy Krajowej SKOK)".

O tym, czy do tego faktycznie dojdzie, zadecyduje Prokuratura Regionalna w Warszawie.

Fundacja senatora Biereckiego. "Duże wątpliwości co do źródeł pochodzenia pieniędzy"

Jak przypomina "Wyborcza", historia 60 milionów złotych fundacji Grzegorza Biereckiego "Kocham Podlasie" ma wiele odsłon. "Wszystko zaczęło się od nagrania, które 13 listopada 2018 r. ujawniła ‘Wyborcza’, dokumentującego aferę korupcyjną w Komisji Nadzoru Finansowego. Na nagraniu słychać jak ówczesny szef KNF Marek Chrzanowski proponuje Leszkowi Czarneckiemu, właścicielowi Getin Banku ‘ochronę’" - czytamy. W zamian liczył na zatrudnienie swojego znajomego prawnika.

W tej samej rozmowie pojawiają się też inne wątki, m.in. sprawa 60 mln zł dla Fundacji Biereckiego. "Kiedy zaczęło być bardzo gorąco koło SKOK-ów, tej fundacji Biereckiego Luksemburg, on przyszedł do nas do banku z prośbą włożenia depozytu, już w tej chwili nie pamiętam, 60-70 mln złotych. To był szczyt całej awantury" - "Wyborcza" cytuje Leszka Czarneckiego. "Zadzwoniłem wtedy do Kwaśniaka [Wojciecha; wtedy wiceszefa KNF] i powiedziałem, że ja wiem, że zgodnie z prawem mi nie wolno odmówić przyjęcia depozytu, ale my go nie przyjmiemy i jednocześnie poinformujemy o tym od razu KNF, że się ktoś zgłosił z takim depozytem. Mamy duże wątpliwości co do źródeł pochodzenia tych pieniędzy i odmawiamy przyjęcia tego depozytu" - czytamy.

Wątpliwości wokół działań fundacji senatora Biereckiego

Śledztwo ws. działań dotyczących fundacji senatora zostało umorzone w 2019 roku, czyli w czasach,. kiedy prokuratorem generalnym był Zbigniew Ziobro.

Bierecki jak Morawiecki. Twórca SKOK-ów dokupił obligacji za 10 mln zł. 'Trzeba wspierać nasz kraj'

Według źródeł "Gazety Wyborczej" prokuratura ponownie podejmie śledztwo, którego odmówiono w styczniu 2019 r. "A jeśli tak, to naturalną konsekwencją będzie też powrót do głównego śledztwa umorzonego zaraz po przejęciu władzy przez PiS. Prokuratura będzie musiała bowiem zbadać przepływy finansowe pomiędzy Kasą Krajową, SKOK Holding z Luksemburga i Fundacją Grzegorza Biereckiego ‘Kocham Podlasie’" - czytamy. "Można spodziewać się efektu domina" – ocenił w rozmowie z "Wyborczą"  jedn z prokuratorów znających sprawę.