Alarmy bombowe w samolotach nad Europą. “Mamy czystą cyberwojnę”
W Europie odnotowano w czwartek serię fałszywych alarmów bombowych dotyczących samolotów pasażerskich. Jeden z incydentów dotyczył samolotu lecącego do Warszawy. - Należy spodziewać się takich wybryków - mówił w TOK FM ekspert lotniczy Grzegorz Brychczyński.
Z tego artykułu dowiesz się:
- które lotniska padły ofiarą fałszywych alarmów;
- dlaczego, zdaniem eksperta lotniczego, może dochodzić do kolejnych tego rodzaju incydentów;
- jak przygotowane są warszawskie lotnisko i służby lotnicze na fałszywe zgłoszenia;
- na jakie inne sposoby można zakłócać ruch lotniczy.
Na lotnisku w Mediolanie bezpiecznie wylądowały dwa samoloty, na których pokładzie ogłoszono w czasie lotu alarmy bombowe. Zgłoszenia o zagrożeniach okazały się fałszywe. W ostatnim czasie podobne sytuacje odnotowano w innych samolotach pasażerskich latających w Europie, w tym także do Polski. W czwartek pojazd linii WizzAir lecący z Mediolanu do Warszawy ze względu na alarm lądował awaryjnie w Wiedniu.
Jak przewiduje Grzegorz Brychczyński, ekspert lotniczy ze Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Komunikacji RP, to nie ostatni tego rodzaju incydent. - Niestety mamy w tej chwili taką sytuację geopolityczną, jaką mamy. (...) Ze Wschodu mamy czystą cyberwojnę. W tej sytuacji należy spodziewać się takich wybryków związanych ze straszeniem - skomentował gość "TOK 360".
Brychczyński uważa, że prawdopodobieństwo rzeczywistego niebezpieczeństwa jest umiarkowane lub niskie. Co nie oznacza, że alarmy można ignorować. - Na bazie niepokojów społecznych, które obserwujemy obecnie głównie w Europie Zachodniej, ale również w Polsce, nie można wykluczyć, że takie sytuacje będą prowokowane, także przez naszych rodzimych "myślicieli". Najłatwiej zrobić to za pomocą tak zwanego głupiego telefonu. Wówczas nasze służby muszą stanąć na wysokości zadania i nie mogą lekceważyć takich rzeczy - podkreślił rozmówca Adama Ozgi.
Ekspert ocenił warszawskie lotnisko i jego pracowników jako dobrze przygotowane na tego typu sytuacje. - Lotnisko jest dobrze zabezpieczone, a służby ruchu lotniczego są uodpornione na takie głupie żarty. Niemniej nie lekceważą tego wszystkiego. Zarówno kontrolerzy ruchu lotniczego, jak i załogi samolotów i personel pokładowy wiedzą, co robić w takich sytuacjach - zapewnił gość TOK FM.
Amatorzy i "profesjonalni bałaganiarze" ze Wschodu
Ekspert ze Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Komunikacji RP zwrócił też uwagę, że zagrożeniem dla transportu lotniczego mogą być nie tylko alarmy bombowe po fałszywych zgłoszeniach, ale też działania polegające na elektronicznym zakłócaniu ruchu lotniczego. Jak mówił, takie "zabawki elektroniczne" są łatwo dostępne. I nie chodzi tylko o drony.
- Dzisiaj można kupić również w jakiejś sieci czy w jakichś sklepach specjalistycznych radiostacje, za pomocą których można włamać się do systemu korespondencji lotniczej - powiedział gość "TOK 360".
Amatorzy to jedno. Ekspert lotniczy wskazuje również na bardziej zaawansowane działania prowadzone przez grupy zza wschodniej granicy. - Tam rzeczywiście działają zespoły terrorystyczne, które terroryzują nie tylko przestrzeń powietrzną polską, ale również krajów nadbałtyckich. To doszło nawet do Wysp Brytyjskich. Służby potwierdzają, że to są wysoce profesjonalni bałaganiarze. Niemniej tego nie można robić tymi "zabawkami elektronicznymi" tylko wyrafinowanym sprzętem - powiedział Grzegorz Brychczyński w rozmowie z Adamem Ozgą.
Źródło: TOK FM, PAP