Tusk straszy wojną? Politycy komentują: To zabieg polityczny
Rząd ostrzega przed eskalacją działań ze strony Rosji, a politycy toczą dyskusje o wykorzystaniu tematu wojny na potrzeby wyborów.
Takie głosy płyną szczególnie ze strony prawicy, w TOK FM ostrzegali przed tym urzędnicy z Kancelarii Premiera.
Tusk straszy wojną? Politycy komentują: To zabieg polityczny
Premier podczas wystąpienia w Sejmie mówił m.in. o tym, że istnieje realne ryzyko, że na teren któregoś z państw NATO na wschodniej flance mogą wlatywać drony lub innego typu pociski, a oficjalna narracja będzie taka, że jest to przypadek i nie ma powodu, aby ktokolwiek myślał o jakiejś odpowiedzi ze strony NATO. - Po pierwsze, żeby być precyzyjnym, mówimy o możliwych scenariuszach, a nie o tym, co się zdarzy na pewno i to, o czym już też wielokrotnie mówiłem, Polska i inne kraje muszą być przygotowane na różne scenariusze, także te bardziej dramatyczne - powiedział Tusk. Zaznaczył przy tym, że „ostatnie zdarzenia pokazują, że rzeczywiście koncentracja tych ataków w pobliżu granicy z Polską na pewno jest niepokojącą wiadomością”.
Opozycja twierdzi, że działania rządu są nadmiarowe. I zamiast przygotowania się do zagrożenia dochodzi do straszenia społeczeństwa wojną.
- Premier straszy. Problem polega na tym, że choć rzeczywiście zagrożenie jest realne, to straszenie jest tyłochronem tylko po to, by potem powiedzieć: "A proszę bardzo, a nie mówiłem?" - ocenił mówi Witold Tumanowicz z Konfederacji. Dopytywany, co zrobiłaby Konfederacji, wskazał na "uwolnienie produkcji".
- Choćby produkcji dronów. To są polskie technologie, które mogłyby być już wykorzystywane tutaj w Polsce do produkcji, a my sprzedajemy je za granicę - zastrzegł.
Quiz: Co się działo w mijającym tygodniu? Quiz TOK FM dla śledzących newsy na bieżąco
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
Z tą narracją nie zgadza się Andrzej Szejna z Lewicy. - Opozycja twierdzi, że rząd przesadza, a jednocześnie krzyczy, że jesteśmy nieprzygotowani. To hipokryzja i w pewnym sensie oksymoron. Natomiast prawda jest zupełnie inna. Ostrzegamy społeczeństwo przed nasilającymi się atakami rosyjskimi na Ukrainę, które będą miały konsekwencje w Europie, a z drugiej strony uspokajamy, bo mówimy w tym samym przekazie: będzie atak rosyjski się nasilał, ale jesteśmy przygotowani - przekonywał.
Co na to Jan Filip Libicki?
- Obecna opozycja uznaje, że informowanie o wojnie jest tak naprawdę nieinformowaniem o faktach, a pewnym zabiegiem politycznym, który ma skonsolidować elektorat wokół obozu rządowego. Nie mają racji, ale widać, że ta narracja się nam dość mocno zakotwiczyła - podkreślił w Radiu ZET.
Według analiz Biura Bezpieczeństwa Narodowego, blokada pomocy Ukrainie to nadrzędny cel działań Rosji w Europie. Z analiz BBN wynika, że prawdopodobna jest eskalacja rosyjskich działań wojskowych przeciwko Ukrainie w okresie jesienno-zimowym.
Źródło: TOK FM