Bramki sparaliżują szkoły? "To nie jest rozwiązanie"
To nie nauczyciele powinni przeszukiwać plecaki uczniów - przekonywał w TOK FM prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz. Związkowiec odniósł się do pomysłów poprawy bezpieczeństwa w szkołach po ostatnich atakach nożowników.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak można zapewnić większe bezpieczeństwo w szkołach?
- Czy bramki bezpieczeństwa i ochroniarze w szkołach przełożą się na bezpieczeństwo uczniów i pracowników?
W piątek w resorcie spraw wewnętrznych rozpocznie się odprawa służb, które podsumują działania w związku z ostatnimi wydarzeniami w szkołach. Od zeszłego piątku w całej Polsce trwają akcje mające zapewnić bezpieczeństwo dzieciom, młodzieży i pracownikom w placówkach oświatowych. Ma to związek z zeszłotygodniowymi aktami przemocy. Od początku akcji policjanci skontrolowali 162 tys. placówek i zatrzymali 187 osób.
Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego, stwierdził w "Poranku TOK FM", że szkoły powinny rozważyć zatrudnienie dodatkowego personelu, który byłby zobowiązany do weryfikowania tornistrów i plecaków w szkołach.
- Na pewno nie powinni robić tego nauczyciele i dyrektorzy. Jeśli będzie taka potrzeba, powinny to robić osoby, które będą do tego powołane - czy to będzie ochroniarz, czy to będzie woźny - ocenił gość Jacka Żakowskiego. Jak mówił Sławomir Broniarz, szkoły zostały pozostawione same sobie, a fala przemocy to wynik sytuacji, w której to szkoły są odpowiedzialne i za proces dydaktyczny, i za wychowywanie dzieci czy np. likwidowanie konfliktów rodziny. - Jeżeli szkoła będzie opowiadała za wszystko, to jest droga donikąd - stwierdził związkowiec.
Bramki sparaliżują szkoły?
Nauczyciele - co podkreślił prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego - mają coraz więcej obowiązków do realizowania, a w systemie potrzeba po prostu więcej pedagogów, również psychologów i terapeutów, którzy spotykaliby się także z rodzicami. To według gościa TOK FM lepsze rozwiązanie niż np. specjalne bramki bezpieczeństwa czy ochroniarze.
- Bramki w szkołach to doskonałe urządzenie do sparaliżowania startu szkolnego o godzinie 8 rano - mówił Broniarz w rozmowie z Jackiem Żakowskim, wskazując na niezwykłą kreatywność dzieci. - To nie jest rozwiązanie. Rozwiązaniem jest większa liczba pedagogów w szkole, większa liczba osób współpracujących z nauczycielami i większe zaangażowanie rodziców - zaznaczył gość TOK FM. - Elementy patologii szkolnych czasami mają głębokie podłoże domowe - dodał.
Szkoła jak Słowacja. Incydenty się zdarzają
Sławomir Broniarz w "Poranku" zwrócił uwagę też na to, że nie da się zaleźć uniwersalnego mechanizmu zabezpieczenia w szkole. Związkowiec uspokoił jednak nastroje wokół zeszłotygodniowych wydarzeń. - Nie demonizowałbym tej sytuacji, bo szkoła razem z uczniami i nauczycielami to jest mniej więcej państwo wielkości Słowacji. Co jakiś czas incydent się zdarza - komentował prezes ZNP.
- To przekrój środowiska. Nie mamy samych aniołów, nie ma ludzi chodzących po korytarzu z brewiarzem. Zawsze znajdą się także dzieci, które mają zadatki na to, żeby w przyszłości zostać przestępcami - tłumaczył Sławomir Broniarz.
Nie są to w jego opinii warunki, by np. dozbrajać ludzi w szkołach. - Przeraża mnie dyskusja o dopuszczeniu do używania broni w Polsce, to jest w ogóle skrajna głupota - dodał gość TOK FM.
Źródło: TOK FM