Ponad cztery miliony złotych w pięć dni. Polacy rzucili się do pomocy Kijowowi
Ponad 4 miliony zł zebrano w ciągu pięciu dni na generatory prądu dla mieszkańców Kijowa. Stolica Ukrainy poza inwazją Rosjan musi mierzyć się z potężnymi mrozami. Rosja atakuje elektrownie, odcinając ludności cywilnej dostęp do prądu, a co za tym idzie - ogrzewania i wody.
Już niemal 4,3 mln zł zebrano w zbiórce na generatory prądu dla Ukrainy. W ciągu pięciu dni wpłaciło je ponad 35 tysięcy osób.
"Ciepło z Polski dla Kijowa" to hasło zrzutki, którą wymyślili aktywiści z kilku organizacji i dziennikarze, by pomóc mieszkańcom Kijowa, którzy cierpią, z powodu ataków Rosji na infrastrukturę krytyczną. Do zbiórki może dołączyć każdy.
- W Kijowie nikt nie wie, kiedy będzie prąd - opowiadał w "Pierwszym programie" Mykoła Kniażycki. Jak mówił deputowany do Rady Najwyższej Ukrainy, prąd czasem jest przez trzy godziny na dobę. Temperatury w mieszkaniach dochodzą do 10 stopni Celsjusza.
Jak mówił gość TOK FM, na lewym brzegu Dniepru w Kijowie nie ma prądu ani wody, we Lwowie jest przez pół doby. Ukraińcy są zmuszeni do używania generatorów prądu.
I to jest cel zbiórki - zakup generatorów i stacji zasilających dla Kijowa. Początkowo założono kwotę 400 tys. zł, ale w zaledwie kilka godzin okazało się, że już została przekroczona. Podniesiono więc ją do miliona. Milion też został przekroczony, później dwa, więc obecnie jako cel zbiórki - która dalej trwa - wpisano pięć milionów.
- Jak to widzę, to mam łzy w oczach, jak Polacy są wspaniali, bezinteresowani i hojni, to przerosło wszystkie nasze oczekiwania - mówiła w TOK FM Natalia Panchenko, prezeska Fundacji "Stand with Ukraine", jednego z organizatorów zbiórki.
Źródło: Pomagam.pl, TOK FM