advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Dolnośląskie

Są zarzuty dla hejterów Gizeli Jagielskiej, w tym dla księdza. "To najbardziej obrzydliwa rzecz"

3 min. czytania
24.04.2025 12:50
- To nawet nie była fala, to było tsunami hejtu - mówił w TOK FM dziennikarz "Gazety Wyborczej" Marcin Rybak, komentując nagonkę na dr Gizelę Jagielską, która przeprowadziła aborcję 36-tygodniowego płodu w szpitalu w Oleśnicy. W sprawie kierowania gróźb postawiono w czwartek zarzuty.
|
|
fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Wyborcza.pl
  • Są zarzuty dla trzech osób w sprawie gróźb wobec lekarki Gizeli Jagielskiej;
  • Wtargnięcie Grzegorza Brauna do szpitala wywołało nasilenie hejtu i lawinę gróźb. Jak wskazał w TOK FM dziennikarz 'Wyborczej' Marcin Rybak - także o charakterze antysemickim;
  • Gość 'TOK360' ujawnił, że jedna z osób, której nie zatrzymano, opublikowała adres domowy lekarki wraz z groźbą śmierci. Facebook początkowo usunął, a później przywrócił wpis. 'Facebook - przywracając ten post (...) - nie zrobił temu panu lepiej, tylko gorzej' - ocenił dziennikarz.

Zatrzymania po "tsunami hejtu" na dr. Gizelę Jagielską

W środę przed południem media obiegła informacja o zatrzymaniach i przesłuchaniach czterech osób w oleśnickiej prokuraturze w sprawie hejtu i gróźb karalnych wobec Gizeli Jagielskiej - ginekolożki przeprowadzającej aborcje w szpitalu w Oleśnicy (woj. dolnośląskie). Wiadomo, że wśród zatrzymanych jest ksiądz Grzegorz z Krosna na Podkarpaciu.

W czwartek Prokurator Rejonowa w Oleśnicy Beata Ciesielska przekazała PAP informacje o trzech zatrzymanych. - Ogłoszono im zarzut kierowania gróźb karalnych, zniesławiania i znieważania - powiedziała prokurator. Groźby były kierowane wobec doktor Jagielskiej za pośrednictwem internetu.

Hejt, który wylał się na lekarkę to pokłosie wydarzeń, do których doszło w oleśnickim szpitalu 16 kwietnia. Grzegorz Braun, prezes skrajnie prawicowej partii Konfederacja Korony Polskiej, europoseł oraz kandydat na Prezydenta RP, wtargnął do placówki w związku ze sprawą aborcji 36-tygodniowego płodu, u którego zdiagnozowano wrodzoną łamliwość kości typu drugiego. Zabieg przeprowadziła właśnie dr Gizela Jagielska poprzez wstrzyknięcie do serca płodu chlorku potasu.

O zatrzymaniach hejterów pierwsi napisali Marcin Rybak oraz Karolina Kijek z wrocławskiej "Gazety Wyborczej". Rybak był gościem audycji "TOK360". Jak podkreślił, akcja Grzegorza Brauna wywołała "nawet nie falę, a tsunami hejtu", także o podłożu antysemickim. - Były ksiądz Jacek Międlar, słynny antysemita, wykorzystując jakiś wpis czy wywiad pani doktor (...) nagrał na YouTube film pt. "Mord lekarki Żydówki w Oleśnicy". Jeden z wpisów był taki, czy zrobiłaby to samo swoim pobratymcom - opisywał rozmówca Adama Ozgi. Jak dodał, do hejtu dołączył się także zbiegły na Białoruś i współpracujący z tamtejszym reżimem polski sędzia Tomasz Szmydt.

Słuchaj całej rozmowy:

Marcin Rybak ujawnił jeszcze jeden wątek sprawy, dotyczący osoby, która nie została zatrzymana. - To najbardziej obrzydliwa rzecz, jaka się wydarzyła. Ta osoba udostępniła adres domowy pani doktor razem z informacją, że według prawa bożego należy jej się śmierć. Facebook, co ciekawe, usunął post, a potem go przywrócił. Przetwarzanie danych osobowych bez upoważnienia to jest do dwóch lat pozbawienia wolności, więc Facebook, przywracając ten post, niezależnie od tego, że on był już skopiowany i zabezpieczony procesowo (...) to nie zrobił temu panu lepiej, tylko gorzej - wskazał Marcin Rybak.

'Migranci przywożeni pod osłoną nocy'? Zdemaskowana posłanka PiS usunęła post

Dramat pacjentki dr. Jagielskiej i jej rodziny. "Dlaczego byli samotni?"

Na miesiąc przed wtargnięciem Grzegorza Brauna do szpitala w Oleśnicy w "Gazecie Wyborczej" ukazał się reportaż pt. "Anita: Zamknęli mnie na oddziale psychiatrycznym. Miałam urodzić chore dziecko i oddać je do badań", opisujący historię pacjentki dr Jagielskiej, u której aborcja wywołała tyle kontrowersji. Jak wynika z relacji 37-latki, do ostatnich dni ciąży była zwodzona przez lekarzy, którzy podawali jej rozbieżne informacje na temat zdrowia płodu. 

Według dziennikarza "Wyborczej" to jest "najbardziej dramatyczne w tej historii". - W tym reportażu odniosłem wrażenie samotności tej rodziny, otoczonej - jak dziś widzimy - ludźmi, którzy mają sumienie, takie jak trzeba. Tylko dlaczego byli samotni? Gdzie wtedy była Kaja Godek, Grzegorz Braun, pewien portal chrześcijański, który z moich kolegów i koleżanek z "Gazety Wyborczej" robi ludobójców? Gdzie oni byli, kiedy trzeba było z tą kobietą porozmawiać, być może zaproponować jakieś miejsce, gdzie to dziecko mogłoby się urodzić i być pod troskliwą opieką? - pytał Marcin Rybak w TOK FM.