Był szef wywiadu Niemiec zatrzymany. "To sprawa, o której będzie się nauczać w szkole szpiegów"
"To sprawa, o której będzie się nauczać w szkole szpiegów przez długie lata" - mówił w TOK FM minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak. To komentarz w sprawie zatrzymania byłego szefa niemieckiego wywiadu Augusta Hanninga, któremu zarzuca się przekazywanie tajnych informacji obcym służbom.
Był szef wywiadu Niemiec zatrzymany. "To sprawa, o której będzie się nauczać w szkole szpiegów"
Były szef niemieckiej Federalnej Służby Wywiadowczej (BND) August Hanning, zatrzymany we wtorek pod zarzutem szpiegostwa, trafił do aresztu śledczego - poinformowała w środę rzeczniczka Federalnej Prokuratury Generalnej w Karlsruhe. Jak przekazała agencja dpa, najwyższy organ oskarżycielski w Niemczech zarzuca mu działalność agenturalną na rzecz obcego wywiadu, szpiegostwo o charakterze zdrady kraju, pozyskiwanie tajemnic państwowych i usiłowanie zdrady kraju.
- Szok, bo bardzo rzadko się zdarza, żeby osoba, która kierowała służbą wywiadowczą w danym kraju była gotowa do współpracy z obcym wywiadem. To naprawdę bardzo duża sprawa, której będzie się nauczać w szkołach dla szpiegów przez długie lata - ocenił w "Wywiadzie politycznym" Tomasz Siemoniak, Koordynator Służb Specjalnych i wiceprzewodniczący Koalicji Obywatelskiej.
Jak dodał, protektorem Hanninga był kanclerz Schroeder, który "do tej pory jest w mocnym powiązaniu z Rosją". - Oczywiście stosunki polityczne, relacje polityczne lepsze lub gorsze to jedno, współpraca z obcym państwem to trudnie. To coś absolutnie dyskwalifikującego - dodał w rozmowie z Karoliną Lewicką.
Zgodnie z ustaleniami śledztwa, na które powołuje się na swoim portalu tygodnik "Der Spiegel", Hanning miał za pośrednictwem swojego byłego szefa biura w BND, Manfreda D., uzyskiwać dokumenty opatrzone klauzulą "tajne" i wykorzystywać je do sporządzenia pisemnej analizy. Ta, według prokuratury, była przeznaczona dla "pracownika zagranicznego aparatu wywiadowczego".
Łącznie D. miał przekazać Hanningowi ok. 2 tys. dokumentów. Według ustaleń śledczych w wielu przypadkach były to briefingi przygotowywane na potrzeby cotygodniowych narad w Urzędzie Kanclerskim, podczas których szefowie służb bezpieczeństwa wymieniają się informacjami.
Dotychczas w historii RFN nie było podejrzenia zdrady stanu przez byłego urzędnika państwowego tak wysokiej rangi. Hanning przez kilkadziesiąt lat zajmował kluczowe stanowiska w niemieckim systemie bezpieczeństwa. Na czele BND stał w latach 1998-2005.
Źródło: TOK FM, PAP