Jakie zmiany po wypadku w Sokolnikach Suchych? To "politykom przez gardło nie przeszło"
Statystyki jasno pokazują, kto odpowiada za wypadki na przejazdach kolejowych, do których dochodzi w Polsce. - Zdecydowana większość wypadków jest z winy kierowców. To jest ponad 90 proc. - mówił w TOK FM dr Michał Beim. Zdaniem eksperta w Polsce panuje "mentalność podwyższania kar", co nie oznacza poprawy bezpieczeństwa. Co należy zmienić?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zmiany w prawie proponuje rząd po tragicznym wypadku koło Przysuchy?
- Z czyjej winy dochodzi do większości wypadków na przejazdach kolejowych?
- Za jaką decyzję, która przyniosła dużą szkodę dla bezpieczeństwa ruchu drogowego, ponoszą winę politycy?
- Jakie rozwiązania stosowane w innych krajach mogą zwiększyć bezpieczeństwo na przejazdach kolejowych?
W katastrofie kolejowej w miejscowości Sokolniki Suche, do której doszło w środę 9 września, zginęła jedna osoba. Z ustaleń wynika, że pociąg "Koziołek" uderzył w ciężarówkę, która była na torach informacji. Premier oraz minister infrastruktury zapowiedzieli zaostrzenie przepisów. Wśród propozycji jest utrata prawa jazdy na trzy miesiące za nielegalny wjazd na torowisko.
Jak mówił w TOK FM, dr Michał Beim, większość wypadków na przejazdach przebiega według takiego samego scenariusza, jak katastrofa koło Przysuchy. Przyczyną jest wjazd samochody na tory i uderzenie w bok pociągu. - Natomiast w Polsce rośnie problem, że pojazd uderza w jadący pociąg, bo kierowca (go) nie widział. I spółki kolejowe począwszy od Kolei Dolnośląskich, zaczynają oblepiać taśmą odblaskową, żeby kierowca widział jadący pociąg - poinformował ekspert do spraw transportu Instytutu Sobieskiego, wykładowca Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.
- Jak można nie widzieć pociągu, który jest naprzeciwko? - pytał swojego rozmówcę Adam Ozga.
- Jest mi trudno to racjonalnie wytłumaczyć. Czy kierowca w ogóle zwraca uwagę na drogę, czy nie zwraca, czy jest rozkojarzony... O ile jestem w stanie zrozumieć, że kierowca jest na przejeździe i widzi tylko przód lokomotywy, że szerokość kątowa pojazdu nie jest na tyle duża, żeby dobrze ocenić prędkość, to uderzenie kierowcy w bok pociągu, to moim zdaniem jest absurdalna sytuacja. Ale to mam miejsce - odpowiedział ekspert, który dodał, że w przypadku wypadków na torach "statystyki nie kłamią".
- To jest ponad 90 proc., a nawet 98-99 proc. w zależności od tego, jaki okres będziemy analizować - wyjaśnił.
Czy pomysły polityków doprowadzą do poprawy bezpieczeństwa na przejazdach?
Beim, komentując propozycje, jakie pojawiły się po środowej katastrofie kolejowej, ocenił, że cały czas mamy mentalność podwyższania kar".
- Moim zdaniem problem jest gdzie indziej. Politycy ponadpartyjnie - z małymi wyjątkami - popierali w 2014 roku rzecz, która polegała na odebraniu gminom fotoradarów. Zarówno tych rejestrujących prędkość, ale również wjazd na czerwonym świetle (...), wjazd na przejazd kolejowy w momencie opuszczonych rogatek. Solidarnie żądali, żeby fotoradary oznaczać na żółto i jeszcze ostrzegać przed nimi znakami drogowymi. Niestety to doprowadziło do tworzenia antykultury mobilności, w której udajemy, że przestrzegamy prawa, nie traktujemy znaków drogowych poważnie - ocenił gość "TOK 360".
Rozmówca Adama Ozgi zwrócił uwagę, że po środowym wypadku "politykom przez gardło nie przeszło", żeby przywrócić strażom gminnym możliwość ustawienia fotoradarów (...). Tylko takie coś doprowadzi do porządku. Jak polscy kierowcy przekraczają Odrę, to w Niemczech zaczynają zwracać uwagę na znaki, bo tam pełno jest nieoznakowanych fotoradarów. To działa - przekonywał.
Jak poprawić bezpieczeństwo na przejazdach kolejowych?
Ekspert z Instytutu Sobieskiego wyjaśnił też, dlaczego w Polsce na większej liczbie przejazdów nie ma rogatek. - Zasadniczy problem jest taki, że w Polsce cena budowy szlabanów przy torach jest dość droga (...). W prasie eksperckiej było porównanie, że ceny są niewspółmiernie wyższe niż np. w Czechach - powiedział gość TOK FM.
Zdaniem Michała Beima dobre rozwiązanie stosowane jest w Niemczech. Chodzi o wiadukt nad torami, który jest zbudowany z prefabrykatów".
Źródło: TOK FM