Bydgoszcz. "Ręce precz od Biziela". Pracownicy nie chcą połączenia szpitali uniwersyteckich
W poniedziałek (20 czerwca) pracownicy szpitala nr 2 z dziewięciu związków zawodowych - lekarze, pielęgniarki, diagności laboratoryjni, sanitariusze i ratownicy medyczni - wyszli przed budynek przy ulicy Ujejskiego, by zaprotestować przeciwko planom toruńskiego uniwersytetu. - Gdzieś, ktoś z kimś rozmawia, a wszystko dzieje się za naszymi plecami - mówi w rozmowie z TOK FM przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Diagnostyki Medycznej i Fizjoterapii Anna Karasińska. - Dostaliśmy na skrzynki mailowe informacje, że rektor wyznaczył audytora, który ma sprawdzić, jak polepszyć sytuację w dwóch uniwersyteckich szpitalach. I to wszystko - tłumaczy.
"Ręce precz od Biziela"
Pracownicy mieli ze sobą megafony i transparenty z hasłami: "Ręce precz od szpitala", "Konsolidacja to likwidacja". Przyznają, że boją się, że połączenie lecznic będzie oznaczać dla Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 degradację, a najbardziej rentowne oddziały przejmie Szpital Uniwersytecki nr 1 im. dr. Jurasza. - Obawy są takie, że to faktycznie będzie oznaczać likwidację naszego szpitala - mówi nam Małgorzata, diagnostka laboratoryjna pracująca tu od 17 lat. - Będą dłuższe kolejki dla pacjentów, będzie mniejszy dostęp do specjalistów i może dojdzie też do tego, że niektóre miejsca pracy będą likwidowane - tłumaczy.
Jej obawy podziela Tomasz Skalski, który jest diagnostą w "Bizielu" od 5 lat. - Porównując obydwa szpitale, to "Biziel" wypada naprawdę dobrze. Jest plan długoterminowej rozbudowy, perspektywy rozwoju są szerokie. A w tym momencie zamyka się nam usta. Jest nam bardzo przykro - mówi rozgoryczony.
Pracownicy szpitala mają żal, że o planach na przyszłość dowiadują się z mediów i krążących wśród personelu plotek. - Z nami nikt nie rozmawia. Dyrekcja o niczym nas nie informuje. Nie wiem, pewnie nie może? - pyta retorycznie sanitariuszka Anna z 17-letnim stażem pracy. - Nie umiem sobie wyobrazić, że jeden człowiek jest w stanie zrujnować taki duży szpital - dodaje.
Rektor UMK szuka oszczędności
Tym człowiekiem - według pracowników lecznicy - jest rektor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika (UMK) w Toruniu prof. Andrzej Sokala, który szykuje plan oszczędności i rozwiązania problemów zadłużonych placówek. Szpitale uniwersyteckie podlegają bowiem pod Collegium Medicum UMK i to uczelnia decyduje o ich przyszłości. Rektor sam konsekwentnie unika jednak komentowania tych planów, a konsolidację nazywa tyko jedną z możliwości rozwiązania trudnej sytuacji finansowej.
Przeciwni połączeniu szpitali są nie tylko medycy, ale też władze Bydgoszczy i politycy, m.in. posłowie Jan Szopiński z Lewicy i Paweł Olszewski z Koalicji Obywatelskiej. W kwietniu także Rada Miasta wystosowała do rektora apel:
"Mieszkańcy Bydgoszczy przekażą w roku 2022 do NFZ około 1,2 mld złotych na opiekę medyczną w ramach obowiązkowej składki zdrowotnej. Samorząd Bydgoszczy wraz z władzami państwa oraz jednostkami ochrony zdrowia jest odpowiedzialny za zabezpieczenie zdrowotne mieszkańców Bydgoszczy. W sytuacji pandemii, uchodźstwa z Ukrainy oraz słabości systemu ochrony zdrowia w Polsce Rada Miasta Bydgoszczy wykazuje głębokie zaniepokojenie decyzją J. M. Rektora Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu o konsolidacji Szpitala Uniwersyteckiego nr 1 (SU1) i Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 (SU2) w Bydgoszczy" - czytamy w apelu.
Przewodnicząca Rady Miasta Monika Matowska wysłała też zaproszenie do rektora, by na sesji Rady Miasta rozwiał wszystkie wątpliwości, jednak ten nie przyjechał ani nie przysłał nikogo, kto mógłby wypowiedzieć się w jego imieniu.
W ubiegłym tygodniu prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski wspólnie z posłem Pawłem Olszewskim z KO wysłali wspólne pismo do przewodniczącego Sejmowej Komisji Zdrowia posła Tomasza Latosa (PiS) w związku z trwającym procesem konsolidacji szpitali uniwersyteckich w Bydgoszczy. Chcą pilnego zwołania posiedzenia komisji w tej sprawie.
20 czerwca odbyło się posiedzenie Rady Collegium Medicum UMK z udziałem m.in. władz uczelni i dyrektorów szpitali. Rektor podkreślał, że konsolidacja jest na razie tylko propozycją, ale według niego - najlepszą z możliwych. Rada poprosiła jednak o czas i więcej szczegółów finansowych oraz organizacyjnych, by wydać opinię na ten temat.