"Zawsze będziemy pamiętać, ile dla nas zrobiliście. Te otwarte serca, drzwi i lodówki"
Kujawsko-Pomorski Dom Ukraiński to stowarzyszenie, które działa na rzecz integracji społeczeństw Polski i Ukrainy i wspiera mniejszość ukraińską. W ostatnich miesiącach siły tej organizacji skupione były jednak przede wszystkim na pomoc Ukrainie, brutalnie zaatakowanej przez Rosję.
- Dziękuję mieszkańcom Bydgoszczy za każdą paczkę, każdy dar serca i za gościnność - mówi TOK FM Pavel Gladkov, jeden z przedstawicieli Kujawsko-Pomorskiego Domu Ukraińskiego. Jak dodaje, ta pomoc cały czas jest potrzebna zarówno tu w Polsce, jak i tam w Ukrainie. - Ciągle potrzebujemy żywności, środków czystości i ciepłych ubrań - wylicza.
Dom Ukraiński co dwa tygodnie wysyła w głąb Ukrainy trzytonowy samochód z pomocą humanitarną. To w sumie 30 ciężarówek z darami. Teraz to głównie piece typu koza, generatory prądu, latarki, ale też jedzenie i chemia. - Ta pomoc działa sprawnie dzięki ludziom dobrej woli oraz firmom, z którymi współpracujemy - mówi Marek Gawiński, inny z przedstawicieli Domu Ukraińskiego.
Nasi rozmówcy wspominają, że w pierwszych dniach po wybuchu wojny pomoc była nieco chaotyczna. - Pakowaliśmy do samochodu dosłownie wszystko, co nam przekazali mieszkańcy Bydgoszczy - opowiada Gladkov. Teraz, jak dodaje, pomoc jest już dokładnie planowana. Organizacja ma harmonogram wyjazdów do Ukrainy. Współpracuje też z różnymi firmami, które pomagają produkować potrzebne rzeczy (jak np. piece).
- Obecnie przygotowujemy się także do przekazania samochodu terenowego [do Ukrainy], bo taką prośbę otrzymaliśmy - mówi Gawliński. Jak dodaje, takie apele o samochody dostawcze i terenowe pojawiają się ostatnio coraz częściej. - Widzimy, że pomoc, jaka jest obywatelom Ukrainy potrzebna, się zmienia - przyznaje nasz rozmówca.
W mediach społecznościowych można zobaczyć relacje z przekazywania darów. Stowarzyszenie udostępnia je również po to, by ci, którzy wspierają organizację finansowo, wiedzieli, że pieniądze nie idą na marne.
Dary za milion
Nasi rozmówcy podkreślają, że przez ten niecały rok udało się zdziałać całkiem sporo. - Przed tą rozmową policzyliśmy i okazuje się, że dostarczyliśmy mieszkańcom Ukrainy pomoc wartą ponad milion złotych - wyliczają. - Policzyliśmy też, że w samej Bydgoszczy tylko nasz punkt pomógł już 10 tysiącom uchodźców - dodają.
Ta pomoc nadal jest niezbędna, dlatego społecznicy - w porozumieniu z urzędem miasta - uruchamiają nową linię kryzysową dla uchodźców. Każdy, kto potrzebuje jakiejkolwiek pomocy - czy to urzędowej, czy materialnej - może zadzwonić pod numer 667 467 150. Przedstawiciele Domu Ukraińskiego wyjaśnią, jak zalegalizować pobyt w Polsce, gdzie w Bydgoszczy są ośrodki pomocy społecznej czy co to jest ZUS.
Do końca minionego roku w Kujawsko-Pomorskim Domu Ukraińskim działał punkt obsługi cudzoziemców. Teraz dom czeka na rozstrzygnięcie kolejnego przetargu, by móc dalej pomagać. Jak podają nasi rozmówcy, z ich punktem każdego dnia kontaktuje się minimum 10 nowych osób, które z Ukrainy uciekły.
'Zawsze będziemy pamiętać, ile dla nas zrobiliście'
Pavel Gladkov pochodzi z Lwowa. Przyjechał do Bydgoszczy w 2015 roku. Jak mówi, pokochał to miasto. - To było moje marzenie mieszkać w takim mieście jak Bydgoszcz. Nad rzeką, bardzo romantycznie - przyznaje. - Zresztą wszystkim uchodźcom, którzy w ciągu tych 12 miesięcy przyjechali do stolicy Kujawsko-Pomorskiego, wasze miasto się podoba. Miasto i ludzie, bo to co dla nas zrobiliście i nadal robicie jest niezwykłe. Te otwarte serca, otwarte drzwi, otwarte lodówki - dodaje wzruszony Ukrainiec.
Obecnie w Domu Ukraińskim pomagają także dzieci. Jeszcze przed feriami społecznicy - wspólnie z bydgoskim ratuszem - zorganizowali w szkołach i przedszkolach akcję zbiórki darów dla dzieci. Wszystko odbywało się pod hasłem: "Dzieci dzieciom - pomoc dzieciom na Ukrainie". - Do akcji przyłączyło się ponad 70 placówek - mówi Marek Gawiński.
Część zebranej żywności, środków czystości czy artykułów papierniczych ofiarowanych przez dzieci i ich rodziców już wysłano do Ukrainy. Reszta pojedzie z najbliższym transportem. - Naszą pomoc dostarczamy do obwodu charkowskiego. Mamy konkretnych odbiorców w obwodzie kijowskim, w okolicach Żytomierza, Dniepru. W sumie jesteśmy w kontakcie z osobami z prawie połowy terytorium Ukrainy - informuje Gladkov.
- Pocieszające jest też to, że zgłasza się do nas coraz więcej polskich firm, które chcą zaangażować się w odbudowę zniszczonej przez Rosjan Ukrainy. Obyśmy szybko z tą odbudową mogli ruszyć - podsumowuje Ukrainiec.