,
Obserwuj
Lubelskie

Nowe informacje w sprawie nieznanego obiektu. Szef MON zabrał głos

PAP, tokfm.pl
2 min. czytania
20.08.2025 11:19

Obiekt, który spadł w nocy z wtorku na środę w miejscowości Osiny w woj. lubelskim to najprawdopodobniej dron, który się rozbił - mówił w środę wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Dodał, że trwa analiza, czy był to dron o charakterze militarnym czy przemytniczym.

Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz
Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz
fot. Marysia Zawada/REPORTER
  • W nocy policjanci otrzymali zgłoszenie na temat "eksplozji, wybuchu" w miejscowości Osiny;
  • Szef MON podał, że to najprawdopodobniej dron, służby to jeszcze weryfikują;
  • Nie ma informacji o poszkodowanych.

W nocy z wtorku na środę niezidentyfikowany obiekt spadł na pole kukurydzy w miejscowości Osiny w pow. łukowskim (Lubelskie) i eksplodował. Po godz. 2 w nocy policjanci otrzymali zgłoszenie na temat "eksplozji, wybuchu". Na miejscu znaleźli nadpalone szczątki metalowe i plastikowe. Wskutek wybuchu w kilku domach powybijane zostały szyby.

Kosiniak-Kamysz w środę na konferencji prasowej w Mińsku Mazowieckim powiedział, że "najprawdopodobniej mówimy o dronie, który się rozbił". Dodał, że trwa analiza pirotechniczna, która ma stwierdzić, czy był to dron o charakterze militarnym, czy służący do przemytu.

- Nie nosi on na razie, z tych informacji które otrzymałem, znamion, które by świadczyły od razu o charakterze militarnym, więc też nie należy wykluczyć, że możemy mieć do czynienia z dronem przemytniczym. I nie należy wykluczyć czegoś, co miało też miejsce w innych państwach - aktów sabotażu, czyli działania związanego z dywersją, z sabotażem na terytorium Rzeczpospolitej - powiedział wicepremier.

Co spadło na Lubelszczyźnie? "Działania wyjaśniające to kwestia godzin"

Jak podkreślił szef MON, trwają intensywne działania policji, żandarmerii wojskowej, wojsk obrony terytorialnej i wojsk operacyjnych w celu przeszukania i zabezpieczenia całego terenu. Ponadto uruchomione zostały śmigłowce i statki bezzałogowe. Jak dodał, działania wyjaśniające to "kwestia godzin".

- Jeśli chodzi o meldunek dowódcy operacyjnego, dotyczący przestrzeni powietrznej, to (...) systemy radiolokacyjne, według wstępnej analizy, nie zanotowały naruszenia przestrzeni powietrznej - powiedział Kosiniak-Kamysz dodając, że będzie to jeszcze weryfikowane.