Miejskie profile w mediach społecznościowych. Komunikacja czy propaganda?
Lublin od lat ma profile w różnych mediach społecznościowych - oficjalne konto miasta jest na Facebooku, Instagramie, TikToku czy X (dawny Twitter). Urzędnicy zamieszczają tam informacje o miejskich imprezach kulturalnych, sportowych i innych wydarzeniach. Często udostępniają też krótkie wpisy nawiązujące do 'pięknego poranka' czy 'zbliżającego się weekendu', do których dodają zdjęcia lub grafiki.
- Plan publikacji jest ustalany systematycznie i uwzględnia bieżące działania miasta, komunikaty wysyłane przez biuro prasowe oraz informacje, jakie otrzymujemy od innych wydziałów Urzędu Miasta Lublin - wyjaśnia rzeczniczka ratusza Justyna Góźdź.
Jak dodaje, treści na poszczególnych profilach są zróżnicowane. - Strona na Facebooku pełni w dużej mierze rolę informacyjną - przekazuje mieszkankom i mieszkańcom wiadomości o wydarzeniach w mieście, inicjatywach podejmowanych przez miasto, zawiera zapowiedzi imprez kulturalnych czy sportowych. Instagram ma zaś funkcję stricte wizerunkową i w dużej części w jego prowadzeniu skupiamy się na codziennym zamieszczaniu tam krótkich relacji z życia miasta, w tym obrazujących działania skierowane do mieszkanek i mieszkańców - informuje rzeczniczka.
A po co blokować użytkowników?
Krzysztof Kowalik z Fundacji Wolności, która od lat działa na rzecz jawności w życiu publicznym, ma wątpliwości, czy taka formuła komunikacji rzeczywiście się sprawdza. Bo miasto na swoich profilach pisze o tym, o czym chce napisać. Problemów czy przykrych sytuacji raczej tam nie znajdziemy. Zdarza się natomiast blokowanie komentarzy niektórych użytkowników.
- Media społecznościowe są po to, żeby - jak nazwa wskazuje - gromadzić jakąś społeczność, żeby ona mogła dyskutować. Skoro samorządy - bo tak robi wiele samorządów w Polsce - robią coś dokładnie odwrotnego, czyli blokują tych użytkowników, to znaczy, że one tak naprawdę nie chcą być w tych mediach społecznościowych i zamiast do dyskusji z ludźmi bardziej wykorzystują je jako tubę propagandową - ocenia Kowalik w rozmowie z TOK FM.
Urzędnicy z Lublina przekonują, że 'zdecydowana większość zablokowanych użytkowników to tzw. boty'. - Są to wirtualni użytkownicy stworzeni najprawdopodobniej na 'farmach trolli', szerzący propagandowe treści lub też treści mające znamiona prób oszustwa i wyłudzenia pieniędzy. Wśród zablokowanych są również użytkownicy, którzy w komentarzach szerzyli treści nawołujące do nienawiści rasowej czy narodowościowej lub publikujący treści obsceniczne i wulgaryzmy - wskazuje Justyna Góźdź.
Kto prowadzi konta lubelskiego ratusza?
Jak dodaje rzeczniczka, moderacja profili polega w głównej mierze na przygotowaniu odpowiedzi na pytania zadawane przez użytkowników w komentarzach oraz w wiadomościach czy na reagowaniu na komentarze w formie używanych na Facebooku stylów interakcji.
Kto to robi? Góźdź wylicza, że prowadzeniem głównych profili miasta Lublin w mediach społecznościowych - w tym ich moderacją - zajmują się cztery osoby zatrudnione w referacie do spraw komunikacji społecznej w kancelarii prezydenta miasta. - Dodatkowo korzystamy z usługi firmy zewnętrznej, która wspiera prowadzenie profilu miasta na Facebooku w weekendy i poza godzinami pracy urzędu. Umowa podpisana jest na okres od lutego do grudnia 2025 r. Za realizację zleconych czynności ustalone jest wynagrodzenie w wysokości 30,50 zł brutto za godzinę - precyzuje Góźdź.
Prezydent Lublina z PO zatrudnił człowieka Czarnka. 'On jest już mentalnie w PiS'
Kilka lat temu o aktywności miastach w mediach społecznościowych szeroko pisała Sieć Obywatelska Watchdog Polska. Sprawdzono czy i jak często miasta banują użytkowników na Facebooku (badania objęły też woj. lubelskie).
"Analiza regulaminów pokazuje, że moderatorzy interweniują, gdy wpisy są dodawane z anonimowych kont; pojawiają się wulgaryzmy i treści powszechnie uznawane za obraźliwe; treści niezgodne z prawem, rasistowskie, dyskryminujące czy używana jest 'mowa nienawiści'; publikowane są treści naruszające dobra osobiste osób trzecich, czy treści naruszające zasady współżycia społecznego. W Witnicy kasowane są także komentarze niezwiązane z dyskutowanym tematem" - czytamy w raporcie Watchdog Polska.
Miasto zapewnia, że reaguje na komentarze w sieci
Włodarze Lublina i osoby odpowiedzialne za turystykę i promocję przekonują, że biorą pod uwagę to, co piszą mieszkańcy i turyści w komentarzach w sieci.
Wiceprezydent Miasta Beata Stepaniuk-Kuśmierzak mówi TOK FM, że czasami, gdy widzi komentarz np. o przepełnionych koszach na śmieci na lubelskich ulicach, od razu bierze za telefon i dzwoni do kogo trzeba. Albo gdy pojawiają się wpisy choćby o nieskoszonej trawie (miasto ma jednak zasadę, że kosi w różnych odstępach czasowych, w różnych miejscach, przy części skrzyżowań są tabliczki z napisem "Tu kosimy rzadziej").
- Internet to bardzo ważna część promocji miasta. Blogerzy, influencerzy, którzy o mieście piszą, ale też inne osoby, które miasto odwiedzają Lublin i piszą o tym na swoich profilach - to wszystko ma znaczenie - przekonuje Krzysztof Raganowicz z Lubelskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej. Jak dodaje, profile w mediach społecznościowych też są ważne, zwłaszcza wtedy gdy "żyją", czyli są na bieżąco wypełniane interesującymi treściami o tym, co się aktualnie w mieście dzieje.