Dyrektor szkoły w Krakowie kazał uczniowi ogolić się na łyso. "Powiedział, że bez dyskusji"
Rodzice ucznia XLIV LO w Krakowie oskarżają dyrektora szkoły, Mariusza Graniczkę, o naruszenie praw rodzicielskich, godności dziecka i bezpieczeństwa ucznia po tym, jak 15 października dyrektor miał nakazać ich synowi ogolenie głowy w trakcie przerwy szkolnej. "To jest przemoc wobec ucznia. Nie zostawimy tak tej sprawy" - zapowiedziała małopolska kuratorka oświaty Gabriela Olszowska w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".
- Rodzice opisują szczegóły zdarzenia, w którym dyrektor miał kazać uczniowi natychmiast zmienić fryzurę, wysyłając go samodzielnie do fryzjera w trakcie lekcji;
- W relacjach rodziny podkreślono brak ich zgody, złamanie przepisów dotyczących opuszczania szkoły i sprzeczność szkolnego statutu z prawem oświatowym;
- Rodzice złożyli skargę do kuratorium, które zapowiedziało kontrolę i określiło działania dyrektora jako przemoc wobec ucznia.
Według relacji rodziców i zapisów ze wspólnej konwersacji rodziny na komunikatorze Paweł - uczeń XLIV Liceum Ogólnokształcącego im. Ks. Stanisława Konarskiego w Krakowie - 15 października został wysłany przez wychowawczynię do gabinetu dyrektora. Kierujący szkołą Mariusz Graniczka, który już wielokrotnie wcześniej zasłynął z kontrowersyjnych decyzji i skrajnie prawicowych poglądów - kazał mu natychmiast ściąć włosy (nastolatek miał fryzurę na tzw. irokeza). W tym celu wysłał chłopaka w przerwie do fryzjera. "Powiedział, że mam do niego nie wracać, dopóki się nie zgolę i że mnie do szkoły nie wpuści jak będę miał takie włosy (...) No już idę. On powiedział, że bez dyskusji" - pisał uczeń do rodziny.
Dyrektor Graniczka sam umówił Pawła na wizytę u fryzjera przy ulicy Stradomskiej i pozwolił, by uczeń udał się tam sam. ("W myśl przepisów oświatowych uczniowie nie mogą samodzielnie opuszczać szkoły przed zakończeniem lekcji. Gdyby im się coś stało w tym czasie, to szkoła za nich odpowiada" - przypomniała "GW"). W salonie nastolatek został ogolony na łyso, co - jak twierdzą rodzice - przeżył to bardzo źle. "Poszedł do fryzjera, bo nie chciał się sprzeciwiać dyrektorowi, ale łatwo mu nie było" - powiedział ojciec ucznia.
"Szkoła zachowała się, jakbyśmy nie istnieli". Sprawą ma zająć się kuratorium
Rodzice podkreślają, że nie zostali poinformowani o decyzji dyrektora ani poproszeni o zgodę. "Szkoła zachowała się w tej sytuacji, jakbyśmy nie istnieli" - powiedziała matka ucznia. Wskazują również na naruszenie prawa syna do nauki i odpoczynku oraz na fakt, że uczeń nie powinien opuszczać szkoły bez opieki. Wychowawczyni tłumaczyła rodzicom, że fryzura chłopca była "niezgodna ze statutem", choć statut - jak zauważają rodzice - reguluje wygląd włosów w sposób sprzeczny z ustawą prawo oświatowe.
Rodzina złożyła oficjalną skargę do małopolskiej kurator oświaty Gabrieli Olszowskiej. W piśmie wskazano m.in. naruszenie obowiązku zapewnienia opieki i bezpieczeństwa uczniowi, naruszenie praw rodzicielskich, naruszenie godności i dóbr osobistych ucznia, (...), a także nadużycie dysponowania budżetem domowym. Kuratorka zapowiedziała reakcję. "To jest przemoc wobec ucznia. Nie zostawimy tak tej sprawy" - zadeklarowała. Kontrolę w szkole zapowiedział również krakowski magistrat.
Dyrektor szkoły Mariusz Graniczka nie skomentował sprawy.
Posłuchaj:
Źródło: Gazeta Wyborcza