Dyrektor szkoły zawieszony za ogoloną głowę ucznia. "Spytała, czy jesteśmy dumni"
Mariusz Graniczka - dyrektor XLIV LO w Krakowie, został zawieszony po tym, jak miał kazać uczniowi ogolić głowę na łyso. Graniczka twierdzi, że nastolatek poszedł do fryzjera z własnej woli, a część rodziców i nauczycieli stanęła w obronie dyrektora. "Wiele osób pyta (...) jak mogą wyrazić solidarność i wsparcie dla osaczonego (...)" - zakomunikował przewodniczący Rady Szkoły cytowany przez "Gazetę Wyborczą".
- Graniczka już wcześniej był znany z wyrażania skrajnie prawicowych poglądów, co budziło sprzeczne reakcje wśród rodziców i uczniów;
- Część nauczycieli i rodziców wyraziła wsparcie dla zawieszonego dyrektora. "Jeżeli będziemy pozwalać na atakowanie nauczycieli, to co oni zrobią?" - pytał jeden z ojców.
- Sprawą ma zająć się kuratorium, które zapowiedziało, że nie pozostawi incydentu bez reakcji.
Przewodniczący Rady Szkoły XLIV LO w Krakowie poinformował rodziców, że przy wejściu do placówki stanie skrzynka na petycje w obronie zawieszonego Mariusza Graniczki, który - po 33 latach kierowania szkołą - został zawieszony we wtorek decyzją prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego.
Uczeń XLIV LO w Krakowie ukarany za fryzurę. "Powiedział, że bez dyskusji"
Graniczka już wcześniej był znany z tego, że nie kryje się ze swoimi mocno prawicowymi poglądami. W 2020 roku, bez wiedzy rodziców, zorganizował w szkole wykład znanego działacza prolife Bawera Aondo-Akaa, a o ministrze Barbarze Nowackiej powiedział podczas apelu, że "odbiera nam polskość". 19 listopada "Gazeta Wyborcza" opisała historię jednego z uczniów, który pojawił się na lekcjach z fryzurą "na irokeza" i któremu Graniczka miał kazać w przerwie ogolić głowę na łyso, wbrew woli rodziców. "On powiedział, że bez dyskusji" - pisał uczeń do rodziny na komunikatorze. To właśnie ten incydent przelał czarę goryczy i doprowadził do zawieszenia dyrektora.
Dyrektor Graniczka twierdzi, że nie wymusił na nastolatku wizyty u fryzjera, a jedynie porozmawiał z nim "jak ojciec z synem". Uczeń - według jego wersji - poszedł do fryzjera z własnej woli. Ponadto - zdaniem zawieszonego - decyzja prezydenta miasta ma "kontekst polityczny".
W obronie zawieszonego dyrektora. "Będzie tak jak w USA"
Jak relacjonują w rozmowie z "GW" uczniowie, po zawieszeniu Graniczki "nauczyciele zachowują się spoko", ale są wyjątki. "Jedna pani powiedziała w klasie, że nie pochwala tego, co zrobił dyrektor, ale każdy ma prawo do błędu" - powiedział jeden z licealistów. Inny uczeń przywołał zaś sytuację, w której nauczycielka zapytała klasę, czy "są dumni z tego, że zawiesili dyrektora".
W obronie Graniczki stanęła także część rodziców. "(...) Jeżeli będziemy pozwalać na atakowanie nauczycieli, to co oni zrobią? Wpiszą z góry na dół piątki wszystkim dzieciom, żeby mieć spokój. Dzieci będą przeszczęśliwe. A rodzice już za miesiąc się zastanowią, czy przypadkiem nie trzeba zapisać dzieci na korepetycje, bo proces edukacji (...) spadnie. Jeżeli chcemy dokonać czegoś takiego, to będzie tak jak w szkolnictwie publicznym w USA: jak się uczniowi nie podoba nauczyciel, to przychodzi z karabinem maszynowym. Czy naprawdę tego chcemy?" - pytał jeden z ojców cytowany przez "Gazetę Krakowską".
Część rodziców natomiast wyraziła ulgę po decyzji prezydenta. "Wreszcie!" - mówią i komentują zachowanie obrońców Graniczki: "Gorzej niż w sekcie. Wyznawcy wiary Pana Dyrektora".
Sprawą po tekście "GW" ma zająć się także kuratorium. "To jest przemoc wobec ucznia. Nie zostawimy tak tej sprawy" - zadeklarowała małopolska kuratorka oświaty Gabriela Olszowska.
Posłuchaj:
Źródło: "Gazeta Wyborcza"