Lekarz ostrzega ciężarne przed halnym. "O tym na studiach się nie mówi" [FRAGMENT KSIĄŻKI]
Poniższy fragment pochodzi z książki 'Halny. Wiatr, który niesie obłęd' autorstwa Dawida Góry, wydanej 27 listopada nakładem Wydawnictwa Muza.
Tłumy na porodówce
Niemal każdy mieszkaniec Podhala wskazuje, że typowym zwiastunem wiatru halnego są przepełnione sale na oddziałach położniczych. Podobnie jak w przypadku chorób kardiologicznych jest to teoria, którą już zweryfikowano.
W 1997 roku do publikacji oddano rozprawę doktorską Adama Perka pod tytułem 'Wiatry fenowe a poród u człowieka'. Napisano ją w Katedrze Endokrynologii i Płodności Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego pod kierunkiem promotora profesora Rudolfa Klimka.
Materiałem badawczym były informacje zdobyte w szpitalu powiatowym w Krynicy-Zdroju. Badacz porównał przebieg porodu w 38. tygodniu z najbardziej fizjologicznymi ciążami zakończonymi w 39. tygodniu oraz ze wszystkimi ciążami trwającymi krócej. W badaniach uwzględnił występowanie wiatru fenowego, by ukazać wpływ środowiska górskiego na przebieg ciąży.
Tu ludzie często znikają bez śladu. A to tuż przy granicy z Polską
Dane przedstawione w pracy dotyczą 1300 ciężarnych rodzących w krynickim szpitalu. Matki pochodziły z miasta i jego okolic. Kobiety miały średnio 27,6 lat. Poród siłami natury zanotowano u 71,5 procent kobiet, a cięcie cesarskie u 12,8 procent. U pozostałych zastosowano próżnociąg, kleszcze lub pomoc ręczną. Ciąża trwała średnio 263,2 dnia. Wśród noworodków niewielką przewagę mieli chłopcy.
W celu zbadania zależności wystąpienia akcji porodowej od obecności wiatru fenowego dokładnie określono usytuowanie czasowe nastąpienia porodu w okresie wiatru i ciszy w latach 1985-1989. Dla porodów, które nastąpiły w okresie wiania fenu, ustalono czas, jaki upłynął od początku wiania do początku akcji porodowej oraz od rozpoczęcia porodu do końca trwania wiatru. Podobnie postąpiono wobec porodów, które nastąpiły w okresie ciszy.
W czasie fenu urodziło 135 ciężarnych. Ich ciąża była średnio o 2,6 dnia dłuższa niż u kobiet rodzących w czasie ciszy. Sposoby rozpoczęcia porodu w obu grupach były podobne. Wyniki badania jasno wskazują, że w okresie występowania wiatru fenowego nie zauważono zwiększenia liczby porodów. Badacz, aby upewnić się co do rezultatów swojej pracy, przedłużył okres działania wiatru fenowego o jeden dzień. Założył, że skutki jego oddziaływania mogą utrzymywać się dłużej lub mogą być nawet silniejsze, kiedy nie jest on już rejestrowany. W tym przypadku jednak uzyskano proporcjonalnie podobne dane, co tylko potwierdza, że wiatr fenowy nie ma destrukcyjnego wpływu na przebieg zdrowej ciąży i sam prawidłowy poród.
'Powyższe rozważania dowodzą, że przeceniany często wpływ wiatrów fenowych okazał się mało znaczący dla wystąpienia i przebiegu porodu. Potwierdza to zasadę, że poród jest procesem determinowanym jedynie przebiegiem samej ciąży oraz dojrzałością płodu, a o jego wystąpieniu nie decyduje nawet tak silny wpływ, jaki wywierają wiatry fenowe na organizm ludzki. Świadczy to o wysokim zabezpieczeniu ciąż fizjologicznych w okresie normy biologicznej' - czytamy w podsumowaniu pracy doktorskiej.
'Porodówki przed halnym pękały w szwach'
Dziś doktor Adam Perek precyzuje jednak wyniki. Bagaż doświadczeń, jakie zdobył przez lata pracy ginekologa, każe uzupełnić zakończenie doktoratu - fen nie ma wpływu na prawidłowość przebiegu ciąży, lecz tylko… zdrowej. W przypadku powikłań czy ciąż przedwczesnych halny może mieć na nie wpływ olbrzymi.
- Porodówki przed halnym pękały w szwach. I to był powód, dla którego chciałem zbadać sprawę na konkretach. Wybierałem z trzydziestu dwóch tysięcy kobiet tak, aby wyselekcjonować idealne przypadki do badania. Wniosek jest taki, że fizjologia faktycznie broni się przed wpływem halnego. Ale tylko wtedy, kiedy mamy do czynienia z książkowym przebiegiem ciąży - tłumaczy dziś naukowiec. - Fen ma wpływ na każdą patologię. Jest czynnikiem, który pogarsza stan osoby już mającej problemy ze zdrowiem. I to niezależnie od tego, czy mówimy o pacjencie z kardiologii, pulmonologii, ginekologii czy psychiatrii. Halny ma bezwzględnie negatywny wpływ na ciążę. I powtarzam to ciężarnym, które przyjeżdżają do Zakopanego, aby odpocząć czy zregenerować organizm.
Według doktora górski klimat działa agresywnie na ciężarne i same ciąże. Halny jest tylko dodatkowym czynnikiem o działaniu negatywnym.
- Panie przyjeżdżają do nas, aby odetchnąć świeżym powietrzem. Błąd! Kiedy kobieta ma pecha i przyjeżdża do nas na dłużej, a w dodatku trafia na okres przed halnym, często kończy się to na oddziale patologii ciąży. Zdarza się, że ginekolodzy z pozostałej części Polski kierują ciężarne pacjentki w góry. Niestety wynika to z głębokiej niewiedzy na temat zjawisk fizykochemicznych. O tym na studiach się nie mówi. Trzeba wgryźć się w temat albo najlepiej pracować tutaj i obserwować wszystko własnymi oczyma - podkreśla Perek.
Czy halny może mieć wpływ na płodność?
Lekarz na co dzień zajmuje się leczeniem bezpłodności. Jak twierdzi, halny nie ma wpływu na samo zajście w ciążę. W tym przypadku aktywność fizyczna, jak choćby turystyczne wędrówki po górach, może być wręcz wskazana.
- Dobrze jest pobudzić organizm, a górski klimat nie powinien przeszkadzać. Powiem więcej: zauważyłem, że często pozytywne skutki daje zmiana klimatu z morskiego na górski i odwrotnie. Organizm pobudza się jeszcze bardziej, a tego typu stymulacja jest pożądana w okresie starania się o dziecko. Nie zauważyłem natomiast, aby sam halny miał wpływ na płodność - zaznacza Perek.
'Zawały, udary, zmiany psychologiczne, to nie są bajki'
Doktor pochodzi z Jeleniej Góry. Jego mama wybudowała jednak dom w Zakopanem. W czasie stanu wojennego Perek przeniósł się pod Tatry. Swoje życie zawodowe związał z Nowym Sączem, gdzie pracuje w prywatnej klinice. Wciąż jednak mieszka w Zakopanem. Wcześniej pracował tu jako lekarz oddziału ginekologii i położnictwa. Okresowo miał dyżury w pogotowiu ratunkowym. Wiedza, jaką zebrał na temat oddziaływania halnego na ludzi, wynika więc nie tylko z przedmiotu badań w czasie doktoratu.
'Damian, zostaw broń'. Masakra w zakładzie karnym w Sieradzu oczami negocjatora [FRAGMENT KSIĄŻKI]
- Zawały, udary, zmiany psychologiczne, to nie są bajki. One przed występowaniem halnego znacząco się pogłębiają. Do tego jest znacznie więcej pijanych na mieście. Przyczyna? To bardzo proste, próbują neutralizować zmiany biofizyczne wywołane wpływem wiatru fenowego. Kiedyś przed halnym, jadąc samochodem wieczorem, dość często używałem świateł tak zwanych długich. Zatrzymała mnie policja. Pytali, dlaczego na prostej drodze w Poroninie tak często ich używam. I pouczali mnie, że tak nie wolno. Zacząłem im tłumaczyć, że mamy czas zmian pogodowych i nie chcę przejechać jakiegoś pijanego, który w każdym momencie może mi wyjść na jezdnię. Wolę co jakiś czas świecić długimi, niż doprowadzić do tragedii. Poparłem swoje zdanie wykształceniem i praktyką, powiedziałem, że jestem lekarzem i kiedyś badałem te kwestie. Policjant szybko przestał mnie upominać i puścił bez mandatu. - Perek się uśmiecha.
Nadużywanie alkoholu, według lekarza, wynika ze złego samopoczucia i rozdrażnienia. Z tego samego powodu tak wiele mówi się o samobójstwach w tym czasie.
- Kiedy jeździłem w karetce, zdarzało się, że odcinaliśmy z gałęzi trzech wisielców dziennie. Kiedy zaczynało wiać, było już nieco lżej, a wszelkie zjawiska związane z objawami psychicznymi przestawały się nasilać - wyjaśnia lekarz. - Często mówi się o zmianie wilgotności powietrza, temperatury oraz ciśnienia przed występowaniem halnego. Ale jest jeszcze temat, który porusza się stosunkowo rzadko, a ma gigantyczny wpływ na ludzi. Infradźwięki, czyli dźwięki podprogowe z niską częstotliwością. Nie słyszymy ich, ale oddziałują na nas i są wytwarzane przez wiatry fenowe. Pamiętam, kiedy za młodu obserwowałem pracę wozów asenizacyjnych u nas na zachodzie Polski. To urządzenia do usuwania odpadów, ścieków. Pracowały przy pomocy jednocylindrowych pomp działających rytmicznie. Te wozy wywoływały tak potężne infradźwięki, że zauważano pękanie murów w domach, przy których pracowały takie maszyny. Infradźwięki u człowieka mogą wywołać złe samopoczucie, bóle głowy, a nawet krwotoki czy skazę naczyniową.
I dodaje, że niewiedza na temat oddziaływania halnego na ludzi może wynikać z faktu, że mieszkańcy centrum i północy Polski nie mają żadnych doświadczeń z tym wiatrem. Autor pracy o wietrze fenowym i porodach również ich nie miał. Dopiero po przyjeździe do Zakopanego zaczął sobie powoli uświadamiać, jak wyraźnie wiatr może wpływać na życie człowieka.
Doktor Adam Perek: - Jeśli ludzie mają problemy, nie radzą sobie z halnym. Sam wiatr to oczywiście nic złego. Na mnie nie działa w sposób znaczący, ale odczuwam go. Przed występowaniem halnego w dolinie czuję ociężałość, przemęczenie, serce inaczej pracuje. Wcześniej tego nie czułem, ale wiatrom fenowym łatwiej oddziaływać na osoby starsze lub takie, które już borykają się z problemami zdrowotnymi. Halny uwypukla nasze kłopoty lub pomnaża je. A to w niektórych przypadkach powoduje bardzo poważne konsekwencje.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>