Prokuratura się odwołała i przegrała. Jest wyrok w sprawie mszy przed Paradą Równości w Warszawie
Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uniewinnił wszystkich oskarżonych w sprawie mszy, która odbyła się przed Paradą Równości w Warszawie w 2019 roku. Sprawa została w zeszłym roku umorzona, ale sąd zajął się nią ponownie na wniosek prokuratury.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kto i dlaczego złożył zawiadomienie do prokuratury?
- Jakie było ustne uzasadnienie wyroku?
- Jakie zmiany planuje Ministerstwo Sprawiedliwości?
W czerwcu 2019 roku przed Paradą Równości w Warszawie aktywista społeczności LGBTQ+ w niewielkim białym namiocie zorganizował nabożeństwo dla chętnych. Był stół, który pełnił funkcję ołtarza i Szymon Niemiec w tęczowym ornacie. Obok niego stało dwóch "pomocników", w tym jeden - przedstawiający się za członka społeczności pastafarian (Kościół Latającego Potwora Spaghetti - przyp. red.), który wystąpił w durszlaku na głowie.
Dwie osoby prywatne, które poczuły się tym happeningiem oburzone, złożyły zawiadomienie do prokuratury. Jak pisaliśmy już wcześniej na naszym portalu, chodziło o mężczyznę powiązanego ze stowarzyszeniem Straż Narodowa oraz o byłego współpracownika Ordo Iuris. Mężczyźni twierdzili, że doszło do obrazy ich uczuć religijnych, bo sparodiowano liturgię mszy świętej, która jest dla katolików niezwykle ważna. W 2020 roku do sądu w Warszawie - z Prokuratury Śródmieście Północ - trafił akt oskarżenia w tej sprawie. Chodziło o art. 196 kodeksu karnego, który brzmi: "Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2".
W tej sprawie było kilka zwrotów akcji, w tym powrót akt z sądu do prokuratury, a potem - umorzenie postępowania, po którym prokuratura się odwołała, więc proces ruszył ponownie. Wszystko trwało ponad sześć lat, ale w końcu wszyscy doczekali się finału. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uniewinnił wszystkich oskarżonych, w tym Szymona Niemca, zwracając uwagę, że nie można tu mówić o przestępstwie z art. 196 kk.
Zasada pewności wobec prawa
Na pisemne uzasadnienie sądu trzeba będzie jeszcze poczekać, ale jak mówi nam mec. Marcin Pawelec-Jakowiecki, który w tej sprawie reprezentował Fundację "Wolność od religii", już ustne motywy rozstrzygnięcia były mocne. - Sąd uznał, że za przedmiot czci religijnej można uznać wyłączenie przedmioty materialne, a liturgia mszy świętej takim przedmiotem materialnym nie jest. To wynika z funkcji gwarancyjnej wykładni przepisów kodeksu karnego. Bo nie może być tak, że w zależności od tego, jaką interpretację przyjmujemy, to ktoś może być na przykład uznany za przestępcę, lub też nie. Czyli mamy zasadę pewności wobec prawa - to jest rzecz podstawowa. Prawo karne musi być prawem dokładnym - tłumaczy mec. Pawelec-Jakowiecki. - Dla mnie jest to fantastyczne orzeczenie i fantastyczne ustne uzasadnienie - dodaje nasz rozmówca.
Na tym jednak nie koniec. - Sąd uznał, że nie było znieważenia, nie było podżegania do przemocy, nie było gestów pogardliwych, obrażających. Zdaniem sądu, znieważenie to jednak musi być coś mocniejszego, a tutaj nic takiego po prostu nie miało miejsca. Co więcej, jeżeli komuś się nie podobało, że celebracja nawiązywała do liturgii przyjętej w obrządku rzymsko-katolickim, to jest to jego sprawa, ma do tej takiej opinii prawo. Ale to nie oznacza, że mamy do czynienia z przestępstwem. Więc generalnie rzecz biorąc, sąd stwierdził, że tutaj nie było żadnej zniewagi, nie ma mowy o żadnej przemocy religijnej - dodaje radca prawny.
Rozstrzygnięcie nie jest prawomocne. Nie wiadomo jednak, czy prokuratura będzie się odwoływać, bo jej przedstawiciela nie było na ostatniej rozprawie ani na ogłoszeniu wyroku. Była za to publiczność - przedstawiciele tęczowej społeczności, wspierający oskarżonych, a dziś już - uniewinnionych mężczyzn. - To bardzo ważny głos w dyskusji nad art. 196 k.k., gdyż taka interpretacja wyłącza spod jego ochrony podmioty kultu: bogów, świętych, błogosławionych itd. Jako fundacja "Wolność od religii" właśnie o taką interpretację art. 196 kodeksu karnego walczymy - mówi mec. Pawelec-Jakowiecki.
Zdaniem prawnika ta sprawa przypomina inną, z Trójmiasta. Tam z kolei chodziło o happening z 2019 roku, który - według niektórych - był parodią procesji Bożego Ciała, a doszło do tego przed trójmiejskim Marszem Równości. Sprawa również została umorzona. Sąd - podobnie jak teraz - nie dopatrzył się w happeningu ani obrazy uczuć religijnych, ani znieważenia przedmiotów kultu.
Trwają prace nad zmianą Kodeksu Karnego w zakresie art. 196
Ministerstwo Sprawiedliwości chce zmienić brzmienie artykułu, biorąc pod uwagę wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie "Rabczewska (Doda - przyp. red.) przeciwko Polsce". ETPCz uznał, że Polska naruszyła art. 10 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności - prawo do wolności słowa. Resort zaproponował, by usunąć z kodeksu obecnie obowiązujące zagrożenie karą - czyli możliwość skazywania na karę pozbawienia wolności do 2 lat, pozostawiając jedynie grzywnę i ograniczenie wolności, "co ma zapobiec nadmiernej surowości sankcji i dostosować je do standardów Konwencji".
Tyle, że jak wskazuje wielu prawników, propozycja Ministerstwa Sprawiedliwości nie jest wykonaniem wyroku ETPCz. Bo Trybunałowi nie chodziło o to, by jedynie usunąć karę pozbawienia wolności. - Wykonanie wyroku ETPCz w sprawie Rabczewska przeciwko Polsce w wersji zaproponowanej przez ministerstwo jest całkowicie pozorne. To próba wykonania wyroku w sposób całkowicie sprzeczny z jego istotą - mówił na antenie TOK FM mec. Marcin Pawelec-Jakowiecki.
źródło: TOK. FM