Patogranica polsko-ukraińska? "To wpływa na wizerunek Polski"
Obcesowe traktowanie czy zwracanie się w chamski sposób - do takich sytuacji ma dochodzić na polsko-ukraińskiej granicy. - To nie jest tak, że wszyscy strażnicy graniczni są nieprzyjemni. Natomiast nagromadzenie przykrych sytuacji jest duże - mówił w TOK FM Michał Potocki z "DGP".
- Według gościa TOK FM występuje problem obcesowego traktowania podróżnych ze Wschodu przez polskich pograniczników;
- Podróżni ze wschodnimi paszportami mają być traktowani gorzej niż z polskimi;
- Michał Potocki podawał konkretne przykłady sytuacji, których był świadkiem;
- Dziennikarz "DGP" podkreślił, że sam nie był traktowany obcesowo przez ukraińskich strażników.
O "polskich chamstwie na granicy" pisała kilka tygodni temu w dużym tekście w Krytyce Politycznej ukraińska dziennikarka Olena Babakova. "Nawet w czasie wojny polscy funkcjonariusze traktują Ukrainki i Ukraińców z agresją i pogardą. I nikt nie ponosi za to konsekwencji" - wskazywała. Podkreślała, że pogarda, przekleństwa i drwiny to "powszechne doświadczenia ukraińskich podróżnych". Apelowała, aby coś z tym zrobić.
Michał Potocki z "Dziennika Gazety Prawnej" w TOK FM potwierdził, że taki apel jest potrzebny. Jak mówił, przekracza granicę polsko-ukraińską regularnie od 20 lat i problem złego traktowania podróżnych ze Wschodu rzeczywiście istnieje i to od dawna. - Bywały okresy, kiedy sytuacja się poprawiała. Przykładowo po 24 lutego 2022 roku, czyli po rozpoczęci inwazji Rosji na Ukrainę nastawienie funkcjonariuszy Straży Granicznej było dużo lepsze. Ale z biegiem czasu sytuacja wróciła do przykrej normy - powiedział w programie "TOK360".
Dziennikarz "DGP" podkreślał kilkukrotnie, iż "to nie jest tak, że wszyscy strażnicy graniczni są obcesowi i nieprzyjemni". - Nie powiedziałbym nawet, że większość. Natomiast nagromadzenie przykrych sytuacji jest na tyle duże, że można mówić o jakiejś formie - jeśli nie przyzwolenia - to przynajmniej ignorowania problemów, które mają charakter systemowy - wskazał.
"Obcesowe" traktowanie, "chamskie" odzywki. Co się dzieje na granicy?
I wyliczał, że te problemy dotyczą: obcesowego traktowania, zwracania się per ty, zwracania się w nieprzyjemny - czasem chamski - sposób i "wyraźnego rozróżniania pod tym względem podróżnych ze wschodnimi paszportami (białoruskimi, ukraińskimi) od podróżnych z paszportami polskimi czy z innych państw zachodnich".
Dopytywany przez red. Filipa Kekusza, czy są sytuacje, w których Ukraińcy czy Białorusini są nękani - przyznał, że zna przypadki, w których "na przykład pogranicznik pozwalał sobie na komentarze sugerujące lekkie obyczaje kobiet przekraczających granicę z Polską". - Widziałem też sytuacje, w których torby należące do podróżnych były przeszukiwane w ten sposób, że rzeczy z nich były rozsypywane po wagonie na widoku wszystkich, a później trzeba je było zbierać - opisywał dalej Potocki.
Dziennikarz "DGP" przyznał, że to, co dzieje się na granicy z Ukrainą, przypomina mu sytuację, która działa się na zachodniej granicy Polski, zanim weszliśmy do strefy Schengen (grudzień 2007). - Mam wrażenie, że te złe doświadczenia my z kolei przenieśliśmy na granicę wschodnią. Być może wynika to z poczucia jakiejś wyższości. Natomiast Straż Graniczna ma w wewnętrznych regulacjach ustalone, w jaki sposób traktować podróżnych. I powinno być to w większy sposób egzekwowane - przekonywał rozmówca Filipa Kekusza.
Sprawa wizerunku Polski
Gość TOK FM podkreślał, że zachowanie strażników granicznych wpływa na wizerunek Polski. - Bo przedstawiciel Straży Granicznej jest pierwszym, a często też jedynym przedstawicielem państwa polskiego, z jakim podróżny przekraczający granicę się styka. W związku z tym - jeśli na "dzień dobry" ktoś jest traktowany w sposób chamski i obcesowy, to trudno, żeby później oczekiwać od niego dobrego stosunku czy sympatii wobec państwa polskiego - wyjaśniał.
Pytany, jak wygląda zachowanie ukraińskich pograniczników (czy wobec Polaków zachowują się podobnie) - Potocki odparł, że "nie zdarzyło mu się obcesowe potraktowanie przez strażnika ukraińskiego". - Z tego, co opowiadali mi moi ukraińscy znajomi wynika, że bywa, że ukraińscy strażnicy gorzej traktują własnych obywateli niż obywateli państw zachodnich. Być może wynika to właśnie z takiej kaskady poczucia niższości i wyższości - rozwinął gość TOK FM.
Źródło: TOK FM, Krytyka Polityczna/Jakub Kaminski/East News