Prezydent Rzeszowa jak generał? Ekspert o "realnym zagrożeniu" ze strony Putina
Konrad Fijołek z wynikiem 54,90 proc. głosów został ponownie prezydentem Rzeszowa. Tym samym pokonał kandydata PiS na to stanowisko - Waldemara Szumnego, który uzyskał 43,9 procent głosów. Fijołek startował z własnego komitetu, ale był popierany przez Platformę Obywatelską.
Dr Dominik Szczepański z Uniwersytetu Rzeszowskiego ocenił w TOK FM, że wyborcy zagłosowali nie tyle za samym Fijołkiem, ile przeciwko kandydatowi PiS. - Rzeszowianie nie chcieli poprzeć kandydata PiS i w drugiej turze opowiedzieli się za Fijołkiem, bo po prostu nie mieli już innego wyboru i byli na niego skazani - mówił ekspert z Instytutu Nauk o Polityce.
Rozmówca Agaty Szczęśniak stwierdził, że prezydent Rzeszowa ograniczył się do zamawiania billboardów i plakatów wyborczych, a pominął spotkania z mieszkańcami miasta. Tymczasem - zdaniem gościa TOK FM - ta kampania powinna się była toczyć w oparciu o rozmowy z ludźmi. Wśród tematów, na których powinien teraz skoncentrować się Konrad Fijołek, naukowiec wymienił kwestię bezpieczeństwa. Bo Rzeszów jest blisko granicy z Ukrainą, w której toczy się wojna.
- Nie wiemy, czy nam grozi agresja ze strony Federacji Rosyjskiej, ale mamy tutaj bazę wojskową, ogromne skumulowanie amunicji i broni, o czym niedawno wspominał na konferencji prasowej minister obrony narodowej. To są aspekty, na które powinno się zwrócić uwagę. Brakuje przeszkolenia obywateli w zakresie ewentualnego zagrożenia. I tego, co należałoby zrobić, gdyby ono rzeczywiście nadeszło. To cała gama (zagadnień - przyp. red.), które powinny zostać wypracowane – podkreślił ekspert.
Prezydent Rzeszowa jak generał
Gdy prowadząca audycję zapytała, czyli prezydent Rzeszowa powinien więc być trochę jak "generał", gość TOK FM potwierdził. W jego ocenie prezydent tego miasta powinien współpracować z włodarzami innych miejscowości, które znajdują się blisko granicy z Ukrainą, np. Przemyśla, Tarnobrzegu, Krosna.
- Myślę, że tu te wszystkie problemy (związane z bezpieczeństwem – przyp. red.) będą się nawarstwiały, bo realne zagrożenie ze strony Federacji Rosyjskiej tak naprawdę nie ustaje. Pamiętajmy, że zamiarem Władimira Putina jest niejako restytucja Związku Radzieckiego - powiedział i dodał, że przez to prezydenci miast w województwie podkarpackim ciągle będą mieli do czynienia z "napięciami związanymi z zagrożeniem militarnym".
Oni nie pójdą bronić kraju przed Putinem. 'Wojna? Sorry, Polsko'