Konrad Fijołek może stracić władzę w Rzeszowie? "Czuć wiatr zmian z Zabrza"
- Konrad Fijołek jest prezydentem Rzeszowa od czerwca 2021;
- Dyskusję ws. możliwego odwołania prezydenta rozpoczął Jacek Strojny, wiceprzewodniczący rady miasta;
- Strojny zarzuca Fijołkowi m.in. nadmierne wydatki i przerost zatrudnienia w ratuszu;
- Fijołek zarzuca Strojnemu destrukcyjne działania i brak konkretnych osiągnięć w pracy dla miasta.
Inspiracją dla Jacka Strojnego jest niedawna sytuacja w Zabrzu, gdzie mieszkańcy zdecydowali się zakończyć roczne rządy Agnieszki Rupniewskiej. Z podobną determinacją, jak przekonuje wiceprzewodniczący rady miasta, powinni postąpić rzeszowianie. Według niego miasto pod rządami Konrada Fijołka nie tylko straciło dynamikę, ale pogrąża się w stagnacji, dezorganizacji i nieprzejrzystym zarządzaniu.
- Przyjrzałem się uzasadnieniu do odwołania pani prezydent w Zabrzu. Porównałem to, co tam napisano, z Rzeszowem i szczerze mówiąc, w Rzeszowie mamy Bizancjum - twierdzi Strojny.
Chodzi m.in. o nadmierne wydatki na delegacje i hotele, mnożenie stanowisk w ratuszu, w tym niepotrzebne - jego zdaniem - powołanie aż czterech wiceprezydentów, a także o brak zdecydowanych działań i przejrzystości w zarządzaniu finansami miasta. Strojny uważa, że Fijołek roztrwania potencjał miasta i nie wykorzystuje szans, które przed nim stoją.
- Rok temu w kampanii mówiliśmy o domykaniu się pięciu minut szans dla Rzeszowa. Ten czas już minął. Pozostaje zatem pytanie, czy po czterech latach będzie co zbierać? - pyta radny. Twierdzi, że strategia rozwoju oparta na obecności wojsk amerykańskich w okolicach Jasionki się wyczerpała - skoro żołnierze opuścili bazę, miasto straciło jedną z osi promocyjnych swojej polityki.
Tak Jasionka żegna Amerykanów. 'Tam czuli się jak królowie'
Według Strojnego wizja rozwoju prezentowana przez Fijołka to już przeszłość, a Rzeszów przegrywa konkurencję z Lublinem czy innymi ośrodkami. Wiceprzewodniczący miasta sugeruje, że kontynuacja obecnej kadencji przyniesie dalszą erozję struktur miejskich i zmarnowane inwestycje. Pytanie, które zadaje swoim odbiorcom, brzmi: czy warto czekać do kolejnych wyborów, czy lepiej działać już teraz? - Pora rozpocząć poważną debatę nad obecnym stanem miasta, ale czuć u nas wiatr zmian ze Śląska - twierdzi Strojny. - Gdzie on nas zawieje? Zobaczymy - dodaje.
Kto mógłby przejąć stery?
Choć sam nie ogłasza swojego startu, Strojny sugeruje, że potencjalnych następców Fijołka nie brakuje. Wskazuje na obecnych wiceprezydentów - Marcina Deręgowskiego i Grzegorza Wronę - jako osoby, które mogłyby poprowadzić miasto w innym kierunku. Zaznacza również, że jego stowarzyszenie dysponuje własnymi kandydaturami, gotowymi do objęcia urzędu. Co ciekawe, nie wyklucza, że także po stronie Prawa i Sprawiedliwości są osoby godne zaufania i kompetentne do kierowania miastem. - Jest też całkiem realna wizja prezydentów 'technicznych'. Ludzi ze świata biznesu, którzy byliby zainteresowani taką rolą - mówi wiceprzewodniczący.
Strategią Strojnego jest - jak zapewnia - nie palenie mostów w kierunku innych ugrupowań zasiadających w radzie miasta. Obecnie koalicję w radzie tworzy Koalicja Obywatelska i Rozwój dla Rzeszowa Konrada Fijołka. Największą opozycyjną partią jest PiS, ale nie ma większości radnych. RdR jest "języczkiem u wagi". Ma zaledwie czterech radnych, ale bez ich głosów rada jest w stagnacji. Strojny więc puszcza oko do różnych środowisk, licząc na szeroką koalicję - podobną do tej, jaka odniosła sukces w Zabrzu. Miałaby ona łączyć zarówno centrolewicowych społeczników, jak i prawicowych działaczy.
Warunki referendum
Formalnie do rozpoczęcia procedury odwołania prezydenta potrzeba około 15 tysięcy podpisów mieszkańców. Samo głosowanie byłoby wiążące tylko przy frekwencji przekraczającej 27,4 proc. - czyli ponad 40 tysięcy uczestników. To próg trudny, ale nie niemożliwy do osiągnięcia, bo dla porównania - w drugiej turze wyborów samorządowych w 2024 roku w Rzeszowie głosowało ponad 67 tysięcy osób.
Odpowiedź z ratusza
Prezydent Konrad Fijołek nie pozostaje obojętny wobec tych ataków. W swoim komentarzu zarzuca Strojnemu destrukcyjne działania i brak konkretnych osiągnięć w pracy dla miasta. Podkreśla, że Rzeszów jest właśnie w trakcie realizacji największych inwestycji w swojej historii - od rozbudowy dróg, przez modernizację oczyszczalni, aż po wielomilionowe projekty unijne. Przekonuje, że miasto się rozwija, przyciąga nowych mieszkańców i inwestorów, a destabilizacja związana z referendum mogłaby zahamować ten proces.
Fijołek podkreśla też, że jego przeciwnik przegrał wybory z dużą stratą i teraz próbuje odegrać się politycznie kosztem stabilności i rozwoju Rzeszowa. W jego ocenie to gra, która nie ma na celu dobra wspólnego, ale realizację partykularnych ambicji.
Koalicja Obywatelska niepewna, PiS wstrzemięźliwy
Czy w Rzeszowie scenariusz odwołania Fijołka jest realny? Jednym z kluczowych czynników decydujących o powodzeniu inicjatywy referendalnej będzie postawa największych ugrupowań w radzie miasta. Koalicja Obywatelska oficjalnie deklaruje wsparcie dla Fijołka. Jednak wewnątrz KO nie ma w tym temacie jednomyślności. Niektórzy wciąż rozpamiętują umowę między Fijołkiem a wywodzącym się z KO wiceprezydentem Marcinem Deręgowskim, który miał ogromną ochotę na start w ostatnich wyborach samorządowych. Ostatecznie swój start przehandlował za stołek wiceprezydenta i ścisłą współpracę w radzie miasta KO z Fijołkowymi radnymi. - Do idealnej współpracy dużo brakuje - komentują radni KO.
Po stronie Prawa i Sprawiedliwości również nie ma jasnego stanowiska. Choć partia mogłaby wesprzeć inicjatywę Strojnego obecnie mocno kalkuluje swoją pozycję. - Na razie ta dyskusja dzieje się obok nas. Obserwujemy, mamy swoje problemy do rozwiązania - mówi TOK FM radny PiS.
Co dalej?
Na dziś nie wiadomo, czy inicjatywa Jacka Strojnego przekształci się w realny ruch społeczny, czy pozostanie jedynie elementem medialnej gry. Pewne jest jedno - temat referendum podgrzał lokalną debatę polityczną i zmusił wszystkich graczy do zajęcia stanowiska. Dla Konrada Fijołka to sygnał ostrzegawczy. Nawet jeśli referendum się nie odbędzie, niepokój wśród jego zaplecza politycznego i malejące zaufanie społeczne mogą wpłynąć na jego dalsze rządy. Dla opozycji to z kolei okazja, by przejąć inicjatywę i zbudować szeroką koalicję gotową do przejęcia władzy.