Wątpliwości wokół zbiórek na "prawdę o Jedwabnem". Gdzie podziało się 800 tys. zł?
Ponad 800 tys. zł zebrał prawicowy autor Wojciech Sumliński na inicjatywy związane z podważaniem ustaleń historycznych dotyczących pogromu Żydów w Jedwabnem. Jak ustaliła Wirtualna Polska, pieniądze pochodziły z kilku zbiórek internetowych, a część z nich została usunięta. Nadal można mu jednak wpłacać na budowę pomnika na działce, która nie należy do niego.
- Część zbiórek Wojciecha Sumlińskiego zniknęła z sieci, a obiecane działania nie zostały zrealizowane;
- Autor, mimo wcześniejszych zarzutów o plagiaty i szerzenie dezinformacji, utrzymuje popularność wśród sympatyków i konsekwentnie promuje narrację, zgodnie z którą odpowiedzialność za mord w Jedwabnem ponoszą wyłącznie Niemcy;
- Prokuratura w Łomży prowadzi śledztwo w sprawie treści nowych tablic w Jedwabnem, które Yad Vashem i Gmina Wyznaniowa Żydowska określiły jako fałszujące historię.
Wojciech Sumliński, dotychczas znany był ze swojej działalności publicystycznej, a szczególnie z tego, że był oskarżany o rozpowszechnianie treści dezinformacyjnych i plagiaty (w książce "Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego" w wielu miejscach przepisał całe fragmenty z twórczości Alistaira MacLeana, Raymonda Chandlera, Johna Steinbecka, a nawet Paulo Coelho). Mimo to utrzymuje popularność wśród sympatyków, którzy - tak jak on - uważają, że za mord w Jedwabnem odpowiadają wyłącznie Niemcy i którzy chętnie wpłacają pieniądze na zbiórki organizowane przez Sumlińskiego.
Największa obecnie zbiórka działa na portalu Zrzutka.pl pod hasłem "Miejsce pamięci w Jedwabnem: 'Ziemia nie kłamie!'". Od jesieni 2024 roku udało się tam zgromadzić 415 tys. zł (stan na 16 września 2025 r.). Celem akcji jest postawienie "alternatywnego" pomnika, który - według deklaracji organizatora - ma przywrócić "prawdziwy obraz wydarzeń" z 1941 roku. "Wierzę w uczciwość i dobre intencje Pana Wojciecha Sumlińskiego. Uważam, że jest człowiekiem wiarygodnym i posiada ogromną wiedzę" - napisała jedna z osób, które wpłaciły na zbiórkę.
Nie jest to jednak pierwsza akcja finansowa prowadzona przez Sumlińskiego. Wcześniej uruchamiał inne zbiórki - m.in. na pozew przeciwko YouTube, które zablokowało jego kanał. Zapowiadał także realizację strony internetowej, filmów dokumentalnych i działań edukacyjnych. Projekty te - jak ustaliła Wirtualna Polska - nigdy nie doszły jednak do skutku, a ślad po części zbiórek zniknął z internetu.
Na czyją działkę wpłacają sympatycy Sumlińskiego?
Na działce obok oficjalnego miejsca pamięci w lipcu 2025 r. odsłonięto kamienie z tablicami prezentującymi narrację zgodną z poglądami Sumlińskiego. Choć w internecie sugerowano, że teren należy do autora, dziennikarskie ustalenia wykazały, że faktycznym właścicielem jest rolnik spod Łomży. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Łomży, która prowadzi postępowanie w sprawie treści tablic. Śledczy sprawdzają, czy napisy nie zawierają treści obrażających uczucia religijne innych osób oraz nawołujących do nienawiści na tle wyznaniowym i narodowościowym.
Yad Vashem określił nowe inskrypcje jako "profanację prawdy historycznej i pamięci", a Gmina Wyznaniowa Żydowska w Warszawie stwierdziła, że są to "inskrypcje fałszujące historię".
Posłuchaj:
Źródło: Wirtualna Polska