,
Obserwuj
Polska

Polacy niegotowi na sytuacje kryzysowe. "Nie bądźmy tacy roszczeniowi"

3 min. czytania
17.09.2025 19:24

"Pobawmy się" bezpieczeństwem, kiedy jeszcze jest na to czas. Gdy zawyją syreny, nie wyciągniemy "Poradnika bezpieczeństwa" i nie będziemy czytali, co wtedy trzeba zrobić - stwierdził w TOK FM prof. Jarosław Stelmach. Ekspert zaapelował, by faktycznie przećwiczyć scenariusze w sytuacji zagrożenia.

"Wakacje z WOT" Wcielenie nowych ochotników
"Wakacje z WOT" Wcielenie nowych ochotników
fot. Mateusz Kotowicz/REPORTER
  • Jak powinniśmy przygotować się do sytuacji kryzysowych?
  • Dlaczego samo przeczytanie "Poradnika bezpieczeństwa" nie wystarczy?
  • Jak korzystać z "Poradnika bezpieczeństwa"?

- W sytuacji kryzysowej my już musimy reagować. Nikt nie będzie reagować z "Poradnikiem bezpieczeństwa" w ręku - stwierdził w TOK FM major rezerwy, dr hab. inż. Jarosław Stelmach, prof. UWSB Merito. W audycji "OFF Czarek" ekspert podkreślił, że etap przygotowania powinniśmy wykonywać już teraz.
- Przygotowanie jest w naszych rękach - przekonywał kierownik merytoryczny studiów podyplomowych: Ochrona ludności i obrona cywilna oraz zarządzanie kryzysowe. - Powinniśmy zmienić nasz koncept myślenia: nie być tak roszczeniowi w kontekście bezpieczeństwa. Nie powinniśmy sądzić, że wszystko nam zabezpieczy państwo - zaapelował prof. Stelmach.

Na uwagę prowadzącego program Cezarego Łasiczki, że "Poradnik bezpieczeństwa" zaczyna się poradami o budowaniu sąsiedzkich relacji, gość TOK FM odparł, że już od 24 strony poradnika rozpoczynają się rozdziały na temat obowiązków w sytuacjach kryzysowych. Prof. Stelmach zaznaczył, że ważna jest sposób pracy z poradnikiem. - Samo jego przeczytanie nie uczyni z nas Avengersów. To 2-3 proc. w stuprocentowej skali przygotowania - ocenił major rezerwy.

Praca z "Poradnikiem bezpieczeństwa". "Samo przeczytanie go nic nie zmieni"

- Z poradnikiem trzeba po prostu popracować w wymiarze personalnym, rodzinnym, organizacyjnym, lokalnym i ponadlokalnym - wymienił gość TOK FM, dodając, że są już szkolenia dla ludności przygotowane przez jednostki samorządu terytorialnego. Ekspert od bezpieczeństwa cywilnego przedstawił, jak może wyglądać praca z poradnikiem w rodzinie.

- Powinniśmy przygotować zestaw awaryjny, sprawdzić, jak brzmią sygnały alarmowania, zastanowić się, co zrobimy po usłyszeniu syreny. Sprawdźmy nasze miejsce bezpieczne, faktycznie do niego przejdźmy. Jeżeli jest daleko, to sprawdźmy naszą toaletę, przyjmijmy postawę bezpieczną: połóżmy się wszyscy na ziemi, ręce połóżmy na uszach, otwórzmy usta - poradził prof. Stelmach. - "Pobawmy się" bezpieczeństwem, kiedy jeszcze jest na to czas. Później, gdy zawyją syreny, to nie będziemy tego uczyć dzieci, nie wyciągniemy poradnika i nie będziemy czytali, co wtedy trzeba zrobić - zaznaczył ekspert.

Major rezerwy podkreślił, że "Poradnik bezpieczeństwa" jest tylko narzędziem. - Samo przeczytanie go nic nie zmieni - dodał prof. Stelmach. I dodał, że Polacy mają problem z przygotowaniem się do pospolitych zagrożeń, jak np. wypadków samochodowych.

- Kto z nas ma w swoim samochodzie cztery kamizelki odblaskowe, kto rozkładał z rodziną trójkąt ostrzegawczy, sprawdzał, jak wyciągnąć gaśnice? To są elementarne czynności w kontekście zagrożeń, które mogą się zdarzyć każdego dnia. A co dopiero w kontekście wojny? Staramy się zarządzać bezpieczeństwem na zasadzie trzymania kciuków. Wierzymy głęboko, że nic się nie wydarzy - skomentował gość Cezarego Łasiczki. I choć prof. Stelmach zaznaczył, że "jest bardzo mało prawdopodobne, że będzie wojna", to "lepiej być przygotowanym niż tragicznie zaskoczonym".

Ekspert wyjaśnił, skąd pobrać "Poradnik bezpieczeństwa", polecił aplikację Regionalnego Systemu Ostrzegania na telefon oraz zaznaczył, że najważniejsze jest zastosowanie się do komunikatów. - Ustawa o ochronie ludności mówi wprost, że każdy musi zastosować się do sygnałów ostrzegania. To nasz obywatelski obowiązek, nie interpretujmy alarmu jako rocznicy albo ćwiczenia - przestrzegł gość TOK FM.

System ochrony ludności w budowie. Schrony też

Dr hab. inż. Jarosław Stelmach przyznał, że system ochrony ludności zaczął być budowany dopiero w ubiegłym roku, gdy zaczęto pracę nad projektem ustawy o ochronie ludności i obrony cywilnej. Na budowę systemu zostało przeznaczone 17 mld zł w tym roku. Jak wskazał ekspert, ogromnym problemem jest brak schronów. -Przez lata nie inwestowaliśmy w te budowle. Teraz, zaczynając od zera, zajmie nam to pewnie kilka, być może kilkanaście lat - powiedział gość TOK FM o budowie miejsc schronienia.

- Są na to pieniądze, jest determinacja, jest plan, więc to dobrze. Nie odbudujemy się w trzy miesiące. Wszystkie ręce na pokład, nie ma co się poddawać i płakać nad tym, jak było, tylko trzeba iść do przodu - skomentował prof. Stelmach.

Źródło: TOK FM