Pod człowiekiem albo psem łamie się lód. Co robić? Mogą przydać się "lodowe kolce"
Każdej zimy na Śląsku zdarzają się przypadki, kiedy ludzie ryzykują, wchodząc na pokryte lodem akweny. Sięgnijmy tylko kilka lat wstecz. 6 stycznia 2015 roku na zamarzniętą rzekę wszedł mężczyzna, pod którym załamał się lód - na szczęście udało się go uratować. Rok później - 2 stycznia - jedna osoba wpadła do przerębla, wydostała się o własnych siłach. 26 lutego 2019 roku, na jednym ze zbiorników wodnych w Parku Lisiniec, pod trójką młodych ludzi załamał się lód. Dzięki szybkiej reakcji spacerowiczów i pomocy udzielonej przez częstochowskich policjantów nie doszło do tragedii. Podobne przykłady można mnożyć.
- Jest to brak zdrowego rozsądku - mówi o wchodzeniu na zamarznięte akweny st. kpt. Marcin Pudło, oficer prasowy Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Częstochowie. - Nigdy nie możemy w stu procentach stwierdzić, że lód na zamarzniętym zbiorniku wodnym jest bezpieczny. (… ) A już na pewno nie powinniśmy wchodzić na zamarzniętą rzekę, bez względu na to, jaką grubość ma lód przy brzegu, ponieważ nurt wypłukuje lód. W jednym miejscu może być 40-centymetrowa tafla, a parę metrów dalej będzie miała 2-3 centymetry - dodaje. I ostrzega, że w przypadku rzeki istnieje duże niebezpieczeństwo, że "po załamaniu się lodu nurt wciągnie człowieka pod taflę, a wtedy szansa na ratunek będzie dużo mniejsza".
Co robić w razie wypadku?
- Kiedy pod nami załamie się lód, trzeba przede wszystkim szeroko rozłożyć ręce i nie wykonywać gwałtownych ruchów - informuje Pudło. - Nie możemy dopuścić do wciągnięcia pod lód, przez nurt wody. Głośno wzywajmy pomocy. Postarajmy się wyjść z wody, łapiąc nie za krawędź lodu, ale starając się rozłożyć ciężar naszego ciała na lodzie, podobnie jak podczas pływania żabką - radzi strażak.
Jeśli mamy przy sobie coś, co może posłużyć za "kolce lodowe", np. klucze czy jakiś ostry przedmiot, spróbujmy wbić go w lód i wciągnąć się na taflę.
- Kiedy uda nam się wydostać z wody na taflę lodu, nie wolno wstawać na nogi. Nie podnosimy się. Próbujemy zrobić wszystko, by nacisk na lód był jak najbardziej rozłożony. Czołgając się, spróbujmy dotrzeć na brzeg - kontynuuje nasz rozmówca.
Jak bezpiecznie pomóc innym?
Kiedy natomiast jesteśmy świadkami sytuacji, w której lód załamał się pod inną osobą (i chcemy jej pomóc) - strażak radzi, by w pierwszej kolejności zadzwonić pod numer alarmowy 112. Należy poinformować, gdzie jesteśmy, czego jesteśmy świadkiem i dopiero po tym telefonie przystąpić do ratowania, mając na uwadze własne bezpieczeństwo.
- Dobrze jest wezwać do siebie osoby, które w pobliżu przechodzą, żeby nas było więcej - radzi nasz rozmówca. - Nie wchodźmy na lód, tylko - w razie konieczności - czołgajmy się po nim. Jednak nie zbliżajmy się pod samą krawędź załamanego lodu, ponieważ jest on tam bardzo słaby - ostrzega.
Należy pamiętać też o kilku kluczowych zasadach. - Nie podajemy tej osobie ręki, a raczej coś, czego może się bezpiecznie uchwycić, na przykład rękaw kurtki, szalik czy gałąź. Kiedy tonący wydostanie się z naszą pomocą na taflę lodu, czołgajmy się razem w stronę brzegu, ale zachowując pewną odległość od siebie, żeby nacisk na lód nie był zbyt duży - wyjaśnia strażak.
- Kiedy uda nam się wydostać taką osobę na brzeg, postarajmy się zadbać o jej temperaturę ciała, a więc przenieść ją do ciepłego i suchego miejsca, zdjąć z niej mokre ubranie i dać suchą - nawet własną - kurtkę czy czapkę. Ważne, by taką osobę jak najszybciej ogrzać. Także własnym ciałem, przytulając ją mocno do siebie czy masując - podkreśla st. kpt. Pudło.
Lód załamał się pod psem
Zdarzają się sytuacje, kiedy lód łamie się nie pod człowiekiem, ale psem. Nierzadko opiekunowie próbują ratować swoje zwierzęta i też wchodzą na zamarznięty zbiornik. Żeby uratować psa, a samemu nie wpaść do lodowatej wody, musimy zastosować taką samą procedurę, jak podczas ratowania człowieka. A zatem zadbać przede wszystkim o swoje bezpieczeństwo.
- Najpierw dzwonimy pod numer alarmowy 112. Następnie - z brzegu - podajemy psu jakąś gałąź czy rękaw kurtki. Pies powinien złapać to zębami. Jeśli załamanie lodu nie jest tuż przy brzegu, starajmy się nie wchodzić na lód, zwłaszcza kiedy jesteśmy tam sami - podkreśla strażak.
Podnoszenie kwalifikacji i edukacja
Nasz rozmówca zwraca też uwagę, jak ważna w tym temacie jest edukacja - także dzieci. Zaznacza, że od najmłodszych lat należy tłumaczyć dzieciom, dlaczego lód nie jest bezpieczny, mimo że z brzegu wygląda na solidny.
W lutym ubiegłego roku strażacy z komend powiatowych i miejskich PSP województwa śląskiego wzięli udział w 10 ćwiczeniach z zakresu ratownictwa lodowego. Ich założeniem było przećwiczenie nowoczesnych technik niesienia pomocy (operowanie saniami lodowymi, dotarcie do poszkodowanego, zabezpieczenie go - zapewnienie pływalności, ewakuacja do miejsca bezpiecznego oraz udzielnie kwalifikowanej pierwszej pomocy).
Straż Pożarna bierze też udział w akcji "Bezpieczne Lodowiska 2022". W związku z tą inicjatywą przygotowywane są specjalne lodowiska - w miejscach wyznaczonych przez zarządcę terenu. Wszystko ma na celu podniesienie poziomu bezpieczeństwa zimowego wypoczynku dzieci i młodzieży szkolnej. Strażacy chcą też przekonać młodych ludzi, że wchodzenie na zamarznięte stawy, jeziora czy rzeki to zły pomysł.