Wielka tuba jak odkurzacz zassie powietrze z komina. Mieszkańcy w sądzie już się nie wykręcą
Program "Śląskie. Przywracamy błękit" to największy w Europie projekt ochrony powietrza, obejmujący całe województwo. Częstochowa dostała z niego - od Urzędu Marszałkowskiego - w sumie 155 tysięcy złotych. Większość tych środków przeznaczona będzie na kupno drona, ale 50 tysięcy złotych ma pójść na akredytacje do poboru próbek podczas kontroli palenisk domowych. - Do tej pory były pobierane popioły, gdy straż miejska zauważyła, że w piecu znajdują się resztki odpadów. Mogła przesłać te próbki do specjalnych firm. To było czasochłonne, drogie, a że nie było akredytacji, sądy czasem odrzucały wyniki jako dowód [w sprawie] - wyjaśnia nam Andrzej Szczerba, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska, Rolnictwa i Leśnictwa Urzędu Miasta w Częstochowie.
Dron ze specjalną tubą zbada dym z komina
Specjalny dron będzie mógł od razu - w dymie z komina - zmierzyć między innymi poziom pyłów zawieszonych (PM1; PM2,5; PM10), dwutlenku siarki, dwutlenku azotu, formaldehydu, lotnych związków organicznych i ozonu. Będzie obsługiwany przez strażników miejskich i pracownika Wydziału Ochrony Środowiska. Pilotów urządzenia czeka trzytygodniowe szkolenie zakończone egzaminem. - To jest duża jednostka, musi mieć część podwieszoną, więc kwalifikuje się jako mały obiekt lotniczy - podkreśla Szczerba.
Dron nad częstochowskimi dachami ma zacząć latać już we wrześniu. Jak będzie działał? - Tam jest taka specjalna tuba, która jak odkurzacz zasysa to, co jest w kominie i analizuje podstawowe dane. Te pomiary mamy wyświetlane od razu na urządzeniu, którym obsługujemy drona - wyjaśnia nasz rozmówca. - Później dron powinien zaciągnąć powietrze nie znad komina, ale z otoczenia, żeby przeczyścić mechanizm i może lecieć nad kolejny komin - opisuje.
Wyniki pomiarów mogą być i będą używane sądzie, w prowadzonych postepowaniach. - Mieszkańcy nie będą już tak ochoczo protestować, nie przyjmować mandatów - przewiduje Szczerba.
Do tej pory, jak dodaje, wiele osób przyłapanych na paleniu nieodpowiednich rzeczy, liczyło, że w sądach sprawa się przeciągnie. Często też sądy uznawały dowody przedstawiane przez miasto za niewiarygodne. - My się z tym rzeczywiście zgadzaliśmy, bo czasem te dowody to były tylko oględziny. Nie mieliśmy nic udowodnione tak na twardo - przyznaje urzędnik.
Dron ma przede wszystkim latać nad te kominy, które zgłoszą sami mieszkańcy Częstochowy. - Nie ukrywam, że zgłoszeń w sezonie jest sporo i do tej pory nie byliśmy w stanie wszystkich obsłużyć. Zrobiliśmy sobie też listę miejsc, w których mieliśmy najwięcej zgłoszeń. Będziemy je badać w pierwszej kolejności - zapowiada urzędnik.
Najbardziej kopcące dzielnice Częstochowy
W Częstochowie powietrze z roku na rok się poprawia, ale są stałe najbardziej zanieczyszczone dzielnice - głównie te peryferyjne. To Stradom, Mirów i Kiedrzyn. Jak przyznaje Szczerba, trafiają się również miejsca z kopciuchami w wysokiej zabudowie. - Jest tak, że wśród bloków znajduje się jeden czy dwa niskie domy i one emitują takie zanieczyszczenia, że mieszkańcy z tych bloków zgłaszają się do nas po pomoc -wyjaśnia.
Dni ze smogiem zdarzają się też w wakacje. - Wtedy się już nie dba o to, by w sposób właściwy palić, bo trzeba tylko podpalić, by nagrzać sobie wody albo ogrzać na chwile mieszkanie, bo jest akurat jeden dzień chłodny - mówi Szczerba. - Obserwujemy, że właśnie gdy są dni niżowe, z niską temperaturą, mamy dużo zgłoszeń o smogu także latem - dodaje.
W minionym sezonie grzewczym, wbrew obawom, nie było większej ilości smogu w Częstochowie, a nawet była nieco lepsza jakość powietrza. - Myślę, że to kwestia paliwa. Mieszkańcy raczej kupowali to paliwo dotowane, dlatego jakość nie była aż tak tragiczna. Większość z tych paliw powodowała większe zadymienie, ale nie obserwowaliśmy jednak większych zanieczyszczeń powietrza - podkreśla nasz rozmówca.
Wymiana kopciuchów w Częstochowie stanęła
Na początku 2005 roku było w Częstochowie do wymiany około 8000 kopciuchów. Do 2020 roku - czyli do czasu, gdy ruszył program "Czyste Powietrze" - z miejskich programów wymieniono około 2000 pieców. - Teraz, biorąc pod uwagę program "Czyste Powietrze" i programy miejskie oraz wzrost świadomości ludzi, szacujemy, że jeszcze około 3000 - 3500 kopciuchów na terenie Częstochowy wymaga wymiany. Myślę, że te wyliczenia pokryją się z rejestrem źródeł ciepła - zaznacza Szczerba.
Na razie jednak urzędnicy z niepokojem obserwują brak chęci mieszkańców do wymiany kopciuchów. W latach 2020 i 2021 do miejskich programów było po 200-300 wniosków o wymianę kotła. W 2022 wnioski były tylko 74, a w tym roku zaledwie 61.
- Od zeszłego roku, gdy zrobiło się zamieszanie na rynku z paliwami, mieszkańcy obserwują i czekają, co będzie - ocenia Szczerba. - Nie wiemy, jak się będą kształtowały ceny energii elektrycznej, ceny gazu. Z instalacjami fotowoltaicznymi też jest zamieszanie. Mieszkańcy mają problemy. Twierdzą, że nie do końca mogą produkować tę energię, bo zdarzają się sytuacje, że są wyłączane falowniki, czyli sieć nie przyjmuje nadmiaru energii - podkreśla.
Zaznacza, że jest zainteresowanie pompami ciepła, ale tylko teoretyczne - ze względu na małą wysokość dotacji albo na jej formy (czyli głównie zwrot części kosztów, po wcześniejszym wyłożeniu pieniędzy przez mieszkańca). - Nie wszyscy zainteresowani mają środki, by zainwestować swoje pieniądze. Dopytują o programy typu "Słoneczna gmina", gdy gmina realizowała duży program związany z OZE. Częstochowa teraz dotuje pompy ciepła, ale tylko do wysokości 6000 złotych. To żadna kwota dotacji przy pompie, która kosztuje w domu jednorodzinnym w granicach 35000 złotych. Były w tym roku zapytania o program, ale nie było żadnych zgłoszeń - podsumowuje nasz rozmówca.