,
Obserwuj
Polska

Brakuje szczepionek na wirusa HPV, który może powodować raka. Warszawa chciałaby szczepić, ale nie ma czym

3 min. czytania
26.09.2019 09:07
HPV to wirus, który odpowiada m.in. za raka szyjki macicy, ale też raka krtani - w przypadku mężczyzn. Szczepienia są przeznaczone dla nastolatek i nastolatków. Po szczepionkę do Berlina wybiera się więc słuchaczka TOK FM.
|
|
fot. AGNIESZKA SADOWSKA

Do stolicy Niemiec poleci m.in. słuchaczka TOK FM, pani Anna, której córka dostała pierwszą dawkę szczepionki w lutym (płacąc za nią w prywatnej przychodni ok. 500 zł). Teraz, gdy powinna otrzymać drugą dawkę, okazało się, że szczepionek brakuje. - Jeśli córka nie dostanie tej drugiej dawki w odpowiednim czasie, to ta pierwsza jakby przepadnie. Nie mogę i nie chcę do tego dopuścić. Dlatego ustaliłam już, że szczepionka jest dostępna w Berlinie i po nią polecę - mówi. Jak dodaje, to zaskakujące i niezrozumiałe, że gdy dziecko dostaje pierwszą dawkę, to na drugą nie ma już szans. - Nikt mnie nie uprzedził, że może być taki problem - tłumaczy.

Najwyższa umieralność na raka szyjki macicy jest między 15. a 44. rokiem życia. Czynnikiem ryzyka jest tu wirus brodawczaka ludzkiego, czyli HPV - zakażenie nim następuje głównie drogą płciową. Brak typowych objawów choroby często powoduje, że nosiciel w ogóle nie wie, że ma wirusa, nawet gdy jest on aktywny. Szczepienie może zapobiegać potencjalnemu zakażeniu i rozwojowi nowotworu.

Szczepionek na rynku brakuje

W hurtowniach i aptekach ich brakuje - w przychodniach, które szczepią, jest podobnie. W jednych hurtowniach słyszymy, że mówi się o problemach z "licencją" na ten lek, w innych, że "wycofano go z oferty hurtowej pod dostawy ministerialne". Wysłaliśmy do Ministerstwa Zdrowia pytania w tej sprawie - czekamy na odpowiedź. Próbowaliśmy też skontaktować się z przedstawicielem firmy MSD, czyli producentem szczepionki - mimo wielokrotnych prób nie odpowiadał na nasze telefony.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że zainteresowanie szczepionką w Europie, ale też poza nią jest tak duże, że nie można nadążyć z produkcją. Stąd problemy. Nie tylko sami rodzice, lecz także władze poszczególnych krajów uznają, że szczepienia to krok w dobrym kierunku, bo realnie chronią przed potencjalnym nowotworem. A wiadomo, że profilaktyka jest tańsza niż leczenie.

W Polsce szczepionka na HPV nie jest obowiązkowa, na razie nie wpisano jej do kalendarza szczepień ( choć przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia co jakiś czas przyznają, że jest taki plan). Trzeba jednak pamiętać, że już ponad 200 samorządów finansuje te szczepienia w ramach miejskich programów zdrowotnych. Tak jest m.in. w Lublinie, Poznaniu czy Gdyni, gdzie programem objęto dziewczynki z rocznika 2004. Program jest tu zapisany na lata 2018-2020, a na szczepienia zapraszał specjalnie przygotowany film.

Oglądaj

Program szczepień przeciw HPV wprowadziła także Warszawa. Zgodnie z założeniami w tym roku pierwszą dawkę miało dostać 7600 dziewczynek i chłopców w wieku 12 lat. Zgodnie z zarządzeniem prezydenta miasto w 2019 roku przeznaczyło na to ponad 2,5 miliona złotych (podobnie jak w dwóch kolejnych latach); wyznaczono ponad 40 punków, w których będzie można skorzystać z programu. Problem tylko w tym, że na razie... szczepić nie ma czym. Na stronie ratusza widnieje informacja: "Rozpoczęcie szczepień w ramach programu jest zależne od dostępności szczepionki na polskim rynku. Termin przewidywany przez producenta szczepionki to przełom października i listopada 2019 r.".

Szczepionki są jeszcze dostępne w niektórych miastach, które "zapasy" zrobiły wcześniej - tak jest np. w Lublinie, gdzie w części przychodni jeszcze można się zaszczepić. - Mamy jeszcze szczepionki, rodzice chętnie korzystają - mówi dr Teres Odój z przychodni "Specjalistyka Czechów". - Cieszymy się, że jest coraz większe zainteresowanie profilaktyką raka szyjki macicy i rodzice zdają sobie sprawę, że jest to inwestycja dla tych dzieci na przyszłość - dodaje pani doktor. W tej przychodni, jeśli dziewczynka dostaje pierwszą dawkę, to nie ma szans, by nie dostała drugiej - druga dawka jest dla niej odgórnie zarezerwowana. - Kontaktujemy się z naszymi pacjentami, informujemy, przypominamy. Zrozumienie w zakresie profilaktyki jest duże - mówi nasza rozmówczyni.

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM: