Grzesiowski bezlitośnie o wtopie Nawrockiego. "Ma mglistą wiedzę o chorobach"
- Karol Nawrocki, kandydat PiS na prezydenta w rozmowie z portalem tarnogórskie.info wyraził sprzeciw wobec obowiązkowych szczepień, z wyjątkiem obrony przed chorobami takimi jak 'palio i Heinego-Mediny';
- Dr Paweł Grzesiowski skomentował w TOK FM wypowiedź Nawrockiego. Jak stwierdził Główny Inspektor Sanitarny, kandydat na prezydenta ma 'mglistą wiedzę' o chorobach zakaźnych i szczepieniach;
- Grzesiowski uważa, że wzrost znaczenia ruchów antyszczepionkowych jest efektem mieszania się polityków do kwestii szczepień.
Popierany przez PiS kandydat na prezydenta Karol Nawrocki stwierdził w rozmowie z portalem tarnogórskie.info, że jest przeciwnikiem obowiązkowych szczepień. Z wyjątkiem ochrony przed chorobami takimi jak "palio i Heinego-Mediny". Nawrocki zapowiedział też, że poprze żołnierzy, którzy mieli mieć problemy w okresie pandemii w związku z odmową szczepień przeciw COVID-19.
- Zachęcam polityków do konsultacji z ekspertami, zanim się wypowie znaczące zdanie na temat, o którym się chyba wiele nie wie. Warto po prostu zasięgnąć informacji u specjalistów - komentował w 'Poranku Radia TOK FM' dr Paweł Grzesiowski. Główny Inspektor Sanitarny ocenił, że wypowiedź Nawrockiego "świadczy chyba o tym, że pan Nawrocki chyba ma mgliste pojęcie o chorobach zakaźnych i szczepieniach". - Zawiera ona bardzo wiele nieścisłości. Właściwie każda część zdania wymagałaby komentarza i sprostowania - dodał rozmówca Karoliny Lewickiej.
Grzesiowski podkreślił, że "w Polsce nie ma szczepień przymusowych". Według polskich przepisów jest tylko jedną sytuację, kiedy można wdrożyć szczepienia przymusowe. - Wtedy kiedy ogłasza się zagrożenie epidemiczne najwyższego stopnia i jest konieczność w takim stanie prawnym przymusu szczepienia - wyjaśnił. - Nie można w Polsce w tej chwili szczepić ludzi wbrew woli - dodał ekspert.
Fala przeciwko szczepieniom rośnie
Według Grzesiowskiego wzrost znaczenie w ostatnich latach ruchów antyszczepionkowych to skutek "mieszania się polityków do szczepień". - Dopóki politycy nie mieszali się do szczepień, ruch antyszczepionkowy był skrajnie niewielkie - mówił gość TOK FM.
Jak przypomniał, gdy w latach 2006-2007 w Polsce zaczęły się tworzyć "jakieś pierwsze" organizacje antyszczepionkowe, to były to "ruchy o niewielkim wpływie na społeczeństwo". Ich znaczenie wzrosło wtedy, gdy "temat szczepień stał się kwestią antysystemową". - Sprzeciwianie się szczepieniom porównywano do jakiejś formy walki z układami politycznymi, zostało ono włączone do politycznej agendy różnych partii. I na tej fali antyszczepionkowcy robią gigantyczną karierę - przypominał.
Posłanka PiS przed ołtarzem z listem od Nawrockiego. 'Jawna bezczelność'
Główny Inspektor Sanitarny uważa, że ruchy antyszczepionkowe zostały też wzmocnione przez zachowania polityków; na przykład Donalda Trumpa czy Borisa Johnsona, który w czasie pandemii koronawirusem był premierem Wielkiej Brytanii. - W pewnym momencie polskie władze zaczęły wykorzystywać pandemię do celów politycznych. Na tym procederze wzmacniają się ruchy antyszczepionkowe, które już otwarcie mówią, że jest to ich hasło wyborcze - stwierdził.
Rozmówca Karoliny Lewickiej zwrócił uwagę na Konfederację. Jak ocenił, to ugrupowanie "w sposób jawny deklaruje, że walka ze szczepieniami to jest jeden z punktów wyborczych". - To jest trochę tak, jakby jakieś ugrupowanie polityczne mówiło: "Kosztem waszego życia i zdrowia będziemy tworzyli swój program. I jak dojdziemy do władzy, to więcej was umrze, będziecie więcej chorować" - podkreślił. - Jest to coś absurdalnego z punktu widzenia medycznego, zdrowotnego. Wydaje się wręcz nieprawdopodobne, żeby tego rodzaju hasła wykorzystywać w kampaniach politycznych. Ale tak się dzieje i jest bardzo smutne - podsumował gość 'Poranka Radia TOK FM'.