,
Obserwuj
Polska

Puk, puk. Kandyduję. Kandydatki chodzą po domach

2 min. czytania
17.11.2010 14:00
Kobiety - kandydatki na radnych. Jedne stawiają na plakaty i w ten sposób się promują. Ale część postawiła na coś zupełnie innego. Chodzą po domach i rozmawiają z ludźmi.

Pani Beata kandyduje do rady miasta. Jest jedną z większej grupy kobiet, które chcą działać w samorządzie. Ma bardzo niewiele plakatów wyborczych, bo wybrała inną formę na wypromowanie siebie. Odwiedza wyborców w domach, na Felinie. Nie kryje, że trochę się bała. - Miałam ogromne obawy, że mogę być narażona na różne niemiłe dla mnie sytuacje - przyznaje. Dziś mówi, że takich incydentów było zaledwie kilka, a odwiedziła kilkaset mieszkań. - Jest wielu mieszkańców bardzo otwartych. Są osoby, które zapraszają na herbatę, kawę, żeby przyjść, porozmawiać. Przedstawiają swoje pomysły na zmiany - mówi pani Beata.

Swoich wyborców w domach odwiedza też pani Agnieszka. Zauważyła, że naprawdę kobiety chcą głosować na kobiety. - Kilka razy mi się zdarzyło, że ulotkę odebrał ode mnie pan. A za chwilę drzwi otworzyła jego żona i usłyszałam "o, jak dobrze, że pani kandyduje, bo naprawdę musimy popierać kobiety" - mówi kandydatka. Zauważyła też jeszcze jedną, tym razem negatywną prawidłowość: wiele osób nie chce iść na wybory, bo uważają, że to nic nie da.

Panie, które startują w wyborach samorządowych i które pukają do naszych domów nie kryją, że chodzą w obstawie. Najczęściej razem z mężem czy kimś innym z rodziny.

Kobiety u prezydenta

 

10 kandydatek na samorządowców z Lubelszczyzny było we wtorek u prezydenta, Bronisława Komorowskiego. Panie spotkały się z prezydentem i jego małżonką, razem z 340 innymi kandydatkami z całej Polski. - Były kobiety z dużych miast i naprawdę bardzo małych miejscowości - mówi Agnieszka Zadura. Panie miały okazję porozmawiać i podzielić się doświadczeniami. Prezydent zadeklarował, że w tych wyborach postawi na kobiety.