,
Obserwuj
Polska

Atak zimy. Sztab kryzysowy działa w Lublinie non stop

2 min. czytania
29.11.2010 17:39
Wciąż bardzo trudna jest sytuacja na drogach Lubelszczyzny i w samym Lublinie. Na pełnych obrotach pracuje miejskie centrum zarządzania kryzysowego przy ul. Okopowej. Na ekranach monitorów policjanci i urzędnicy obserwują obraz z kamer, które znajdują się na ulicach.

- Dzięki temu możemy działać szybko - mówi Beata Gita z wydziału gospodarki komunalnej urzędu miasta. Jak tłumaczy, gdy na ekranie widać np., że którąś z ulic blokuje tir na miejsce natychmiast wysyłana jest ekipa, która ma pomóc kierowcy ruszyć z miejsca. W udrożnieniu ruchu pomaga też drogówka. W tym samym czasie na miejsce jedzie sprzęt do odśnieżania. - Oczywiście, gdy sytuacja się powtarza, działamy po raz kolejny - dodaje Gita.

Przez dłuższą chwilę do Lublina nie wjeżdżały tiry. Była blokada. Teraz wjeżdżają, ale falami: gdy nie ma korków mogą jechać, gdy korki znów są - tiry stoją przy wjeździe do miasta i czekają. Kierowcy tirów sami zresztą wiedzą, że lepiej przeczekać. - Bywa, że dobrowolnie, przez nikogo nie namawiani zjeżdżają na parkingi - podkreślają miejscy urzędnicy.

Na pełnych obrotach pracuje policja. - Jesteśmy praktycznie w każdym newralgicznym punkcie. Staramy się przede wszystkim odblokować ruch - mówi nadkomisarz Mariusz Opryński z komendy miejskiej policji w Lublinie, który dyżuruje w centrum kryzysowym. Przyznaje, że drogówka, jeśli trzeba kieruje ruchem. Policjanci dodają, że mimo ataku zimy nie ma zbyt dużego problemu ze stłuczkami. Kolizje są, ale nie w olbrzymiej ilości. - Kierowcy jeżdżą dość wolno - mówią policjanci.

Po Lublinie jeździ 40 pługów i piaskarek. - To o kilka sztuk więcej niż w ubiegłym sezonie - mówi Tomasz Radzikowski, dyrektor wydziału gospodarki komunalnej urzędu miasta. Jak dodaje, w tej chwili nie chodzi o ilość sprzętu, ale o udrożnienie ulic. Gdy jest korek, ani pług ani solarka nie przejedzie.