,
Obserwuj
Polska

Lublin chce pokazać siłę. W Warszawie

2 min. czytania
17.01.2011 12:46
Protestujący zabierają ze sobą trąbki, hałaśliwe wuwuzele, a nawet syreny alarmowe. Do Warszawy jedzie około 500 osób.

Chcą pokazać solidarność i jedność w walce o drogę. Około 500 osób z Lubelszczyzny jedzie we wtorek do Warszawy na pikietę przed siedzibą Rady Ministrów. To związkowcy, pracodawcy, ale też zwykli mieszkańcy, którzy przychodzili zapisać się na pikietę prosto z ulicy. - Przyszedł np. jeden pan, powiedział, że pojedzie do Warszawy protestować, bo ma dość naszych dróg, dziur w asfalcie i nierówności. Okazało się, że jest kierowcą, także dobrze zna ten temat - mówi Edyta Bąk, która przyjmowała zapisy chętnych do udziału w pikiecie.

Protest w stolicy to kolejny etap walki o drogę ekspresową S-17, która nie znalazła się na rządowej liście priorytetów. A to może oznaczać, że szybko nie powstanie. Lublin chce w Warszawie pokazać swoją siłę. - Pikieta będzie pokojowa. Zabieramy transparenty, banery, oczywiście flagi - mówi Marek Wątorski, wiceprzewodniczący zarządu środkowowschodniego NSZZ 'Solidarność.' Jak dodaje, nie zabraknie też trąbek i gwizdków. - I oczywiście słynne wuwuzele (specjalne trąbki używane przez kibiców piłki nożnej w Afryce). Huk jest przeraźliwy - dodaje Wątorski. Protestujący wyjeżdżają z Lublina we wtorek rano, ok. 7.30 spod hali MOSIR.

Wcześniej była informacja, że do Warszawy wybierają się też kowale z Wojciechowa z kosami postawionymi na sztorc. - Trudno mi potwierdzić, czy kosynierzy przybędą do Warszawy - mówi Wątorski.

Przez ostatni tydzień przed lubelskim ratuszem zbierano podpisy pod petycją do premiera w sprawie S-17. Podpisało się kilkanaście tysięcy ludzi.