Chciał mieć wgląd we wszystko. Ale nic z tego
Leszek B. oskarżał prokuraturę, że złamała prawo, bo nie dała mu dostępu do informacji publicznej. Według niego, taką informacją są akta podręczne, w których prokurator robi odręczne notatki czy zapisuje propozycję wyroku.
Sąd uznał, że podręczne notatki śledczych nie są informacją publiczną. - W ocenie sądu akta podręczne służą prokuratorowi prowadzącemu postępowanie w sprawie, służą organom nadzoru w prokuraturze. Zawierają informacje, które nie mogą być stronie ujawniane - uzasadniała sędzia Joanna Malec z Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie.
Rozstrzygnięcie sądu oznacza, że Leszek B. nie będzie mógł zajrzeć do notatek prokuratora robionych np. na rozprawie. A chodzi o sprawę kampanii wyborczej z 2005 roku: ulotki Leszka B. i jego spoty wyborcze, w których miał podżegać do nienawiści na tle narodowościowym. Sprawa jest w tej chwili w sądzie.