Korupcja w futbolu. "Proces powinien być tajny"
Chodzi o proces dotyczący korupcji w lubelskim Motorze w latach 2003-2005, gdy klub był w ówczesnej III lidze piłkarskiej. Akt oskarżenia obejmował na początku ponad 50 osób. To m.in. sędziowie i piłkarze, którzy za pieniądze dogadywali się w sprawie wyników meczów. Większość z nich dobrowolnie poddała się karze. Ostatecznie na ławie oskarżonych zasiada 11 osób: sędziowie, obserwator, jeden z piłkarzy. Jest wśród nich też Andrzej B., pseudonim 'Mały Fryzjer', który odpowiada za ustawianie meczów.
Andrzej B. w czwartek pojawił się w lubelskim sądzie, chodzi o kulach. Nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. - Nie udzielam wywiadów, dziękuję - powiedział jedynie. O sprawie nie chciał też mówić jego obrońca.
Na ławie oskarżonych zabrakło byłego trenera Motoru Grzegorza K. i byłego piłkarza lubelskiego klubu, Pawła Z. Obaj nie zostali prawidłowo powiadomieni o rozprawie. Był za to ich obrońca, Bartosz Połuszejko. I to właśnie on zgłosił wniosek o wyłączenie jawności rozprawy. Prokurator wniosku nie poparł. Uzasadniał, że jego zdaniem, dla ochrony dóbr osób oskarżonych wystarczające będzie niepublikowanie ich wizerunku oraz nazwisk. Co na to sąd? - Zdaniem sądu nie zachodzą takie przesłanki, które byłyby miarodajne dla wyłączenia jawności rozprawy głównej - mówiła sędzia Danuta Zarek - Ligęza.
Decyzja o tym, że proces będzie jawny była jedyną podczas posiedzenia sądu. Proces nie mógł formalnie ruszyć, bo nie stawiło się dwóch oskarżonych. Kolejny termin wyznaczono na czerwiec. Wtedy też sąd rozpatrzy sprawę dwóch z 11 oskarżonych, którzy chcą się dobrowolnie poddać karze.