,
Obserwuj
Świat

Egzorcysta Jan Paweł II? "Gdy tylko wszedł, kobieta rzuciła się na ziemię"

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
5 min. czytania
01.11.2025 14:54

"Legendą obrosły historie o tym, że Jan Paweł II także miał wykonywać egzorcyzmy. Jedną z takich tajemnic po latach wyjawił ojciec Amorth. To on, z innymi księżmi, przyprowadził do Pałacu Apostolskiego dwudziestodwuletnią Francescę. Gdy tylko Jan Paweł II wszedł, kobieta rzuciła się na ziemię i zaczęła wrzeszczeć" - pisze Szymon Piegza w książce "Mieli nas za opętanych. Historie nadużyć egzorcystów".

Krzyż z obrazkiem Jana Pawła II
Krzyż z obrazkiem Jana Pawła II
fot. MONKPRESS/East News

Poniższy fragment pochodzi z książki pt. "Mieli nas za opętanych. Historie nadużyć egzorcystów" autorstwa Szymona Piegzy, która ukaże się 12 listopada 2025 roku nakładem Wydawnictwa Znak.

Fascynacja wielu polskich duchownych egzorcyzmami może, jak uważa ksiądz Szaniawski, mieć związek z uwielbieniem papieża Polaka.

To właśnie za czasów Jana Pawła II niebywałą karierę medialną robił Gabriele Amorth. Wielu z głoszonych przez niego historii dziś po prostu nie sposób zweryfikować.

Sam Karol Wojtyła często podejmował temat złego ducha. Jak w swojej książce obliczył ksiądz Janusz Królikowski, w latach 1978-1996 papież mówił o "Szatanie" 86 razy, o "demonie" w liczbie pojedynczej - 36 razy, a liczbie mnogiej - 47 razy, o "złym duchu" 128 razy.

Quiz: Sprawdź, czy jesteś na bieżąco! Quiz o ważnych i ciekawych wydarzeniach minionego tygodnia

1/13 Pieniądze były i nie ma. Na początku tygodnia część klientów Santander Bank Polska straciła swoje środki. Zgłosiło się blisko 200 poszkodowanych. Sprawą zajęła się policja. Pamiętasz, pod jaką nazwą Santander Bank Polska działał wcześniej?

Według Rytuału rzymskiego, księgi liturgicznej Kościoła z 1614 roku, człowieka można uznać za opętanego wtedy, gdy wystąpią w jego zachowaniu trzy elementy: ma ponadnormalną siłę fizyczną, mówi w obcym, niewyuczonym języku i dysponuje wiedzą dotyczącą rzeczy odległych i tajemnych.

Kryteria przez lata budziły kontrowersje. To właśnie Jan Paweł II w 1998 roku ustanowił nową, precyzyjną formę liturgiczną obrzędu egzorcyzmów, dając wyraźnie do zrozumienia Kościołowi katolickiemu na całym świecie, że diabeł istnieje i ciągle jest wielkim zagrożeniem.

"Mieli nas za opętanych. Historie nadużyć egzorcystów" Szymon Piegza
fot.

Wydawnictwo Znak

Kilka lat później polski papież apelował, by każdy biskup miał w swojej diecezji przynajmniej jednego egzorcystę. Często ostrzegał, że szatan jest jednym z największych zagrożeń.

W końcu legendą obrosły historie o tym, że Jan Paweł II także miał wykonywać egzorcyzmy. Jedną z takich tajemnic po latach wyjawił ojciec Amorth. To on, z innymi księżmi, przyprowadził do Pałacu Apostolskiego dwudziestodwuletnią Francescę. Gdy tylko Jan Paweł II wszedł, kobieta rzuciła się na ziemię i zaczęła wrzeszczeć.

"Tarzała się po podłodze i krzyczała tak głośno, że słychać ją było w pobliskich pomieszczeniach" - opowiadał sługa papieża, na którym ta scena zrobiła ogromne wrażenie.

Kobieta miała być owładnięta nadludzką siłą i nie przestawała wydawać z siebie przerażających dźwięków.

"Papież otworzył rytuał egzorcyzmów i zaczął się modlić. Minutę, dwie, trzy. Kobieta zareagowała dopiero na wypowiedziane przez Jana Pawła II słowa: »Jutro odprawię za ciebie mszę świętą«. W ułamku sekundy znieruchomiała" - opisywał "egzorcysta Watykanu". Okazało się, że wszelka szatańska moc ustąpiła i kobieta została uwolniona.

Historię tę wielokrotnie potwierdzał również osobisty sekretarz papieża kardynał Stanisław Dziwisz.

"Pierwszy raz z ludźmi opętanymi spotkałem się właśnie tam, w Watykanie. W jednym wypadku to była młoda małżonka. Jak ona strasznie krzyczała, gdy szatan ją niszczył, rzucał, poniewierał! Wszyscy uciekli, bo się bali, co się stanie. Ja zostałem. Ojciec Święty odmówił egzorcyzm wedle księgi i nic. W dalszym ciągu to rzucanie jakąś siłą, która nie pochodziła z niej".

Wiele lat później ojciec Amorth dopowiedział dalszą część tej historii. Po spotkaniu z Janem Pawłem II kobieta wcale nie została uwolniona. Jej egzorcyzmowanie trwało kolejne pięć lat. To zaś miało zaświadczać, że "długa i wolna jest droga do prawdziwego uwolnienia".

Amorth zresztą do końca życia powtarzał, że "szatan staje się bardziej brutalny, gdy słyszy imię Jana Pawła II. Mówi, że nienawidzi go bardziej niż ojca Pio". Co ciekawe, jeszcze kilkanaście lat temu wyznanie włoskiego egzorcysty zupełnie bezkrytycznie powtarzała telewizja TVN24, a jej dziennikarka Brygida Grysiak uważała, że to "kolejny dowód na świętość Polaka". W internecie, w którym nic nie ginie, można wciąż znaleźć materiał, który jest laurką wystawioną Karolowi Wojtyle.

Redakcja poleca

Również były kamerdyner Jana Pawła II Angelo Gugel ujawnił włoskiemu dziennikowi "Corriere della Sera", że widział papieża Polaka odprawiającego egzorcyzmy.

"Dziewczyna bluźniła ze wściekłości. Mówiła grobowym głosem. Jeden biskup uciekł ze strachu. Ojciec Święty modlił się po łacinie niewzruszony. Na koniec dotknął jej głowy, a jej twarz natychmiast z opętanej zaczęła przybierać wyraz pokoju" - opowiedział Gugel. Podobną sytuację miał widzieć również w saloniku przy Auli Pawła VI, także po audiencji generalnej.

Inną przerażającą historię zdradził Arturo Mari - osobisty fotograf Jana Pawła II. W czasie audiencji generalnej na placu Świętego Piotra w Watykanie pewna dziewczyna nagle zaczęła bluźnić. Świadkowie, którzy widzieli to na własne oczy, są pewni, że w jednym momencie dostała nadludzkiej siły. Nie dało jej rady sześciu funkcjonariuszy służb porządkowych.

Wszystko wydarzyło się w momencie, gdy przez plac w swoim papamobilu przejeżdżał Ojciec Święty. Od razu nakazał zatrzymać samochód i zaczął się nad nią modlić. Kobieta miała wtedy jeszcze głośniej krzyczeć: "Idź sobie, pokrzywiony, przeklęty staruchu!", "Przecież wiesz, że wobec ciebie nic nie mogę, jesteś zbyt mocny". Wreszcie dziewczyna zamilkła i opadła z sił, a jej wzrok stał się łagodny. Wtedy papież ją pobłogosławił.

Niektórzy polscy egzorcyści o tym, że szatan prawdziwie nienawidził Jana Pawła II, przekonali się na własnej skórze.

Jeden z najbardziej doświadczonych duchownych ksiądz Marian Rajchel opowiedział kiedyś dziennikarzowi, że podczas jednego z egzorcyzmów demon wrzasnął: "»Ten wasz papież!!! On tym pocałunkiem więcej nam szkody czyni niż wy waszymi egzorcyzmami! Jeden taki pocałunek gorszy niż 1500 egzorcyzmów«. Dla nas to był tylko piękny gest" - skwitował kapłan.

Redakcja poleca

Złemu chodziło oczywiście o całowanie ziemi, na której papież lądował podczas swoich podróży. Taki gest wykonał już podczas pierwszej pielgrzymki do Polski w 1979 roku.

Z kolei ksiądz Andrzej Chorzępa był świadkiem uwolnienia od opętania, które dokonało się dopiero wtedy, gdy dotknął szatana relikwią świętego papieża. Diabeł od razu ujawnił swoje imię i opuścił ciało dręczonego człowieka. Innego razu szatan na relikwię krwi Jana Pawła aż krzyknął: "Zabierz mi tego białasa!".

Ksiądz Maciej Gutmajer, egzorcysta z diecezji bydgoskiej, wypędzał demona za pomocą… skarpetki Jana Pawła II, która znajdowała się w pozłacanym relikwiarzu.

"Wkładam jej tę relikwię pod głowę i rozlega się wściekły, męski głos: weź tego Janka, weź to białe, zabierz go, śmierdzi! To świętość szatanowi śmierdziała" - mówił wiele lat temu "Gazecie Krakowskiej" ksiądz.

Niestety, relikwia w postaci skarpety papieża nie pomogła. Szatan w dziewczynie pozostał, choć egzorcysta próbował ją "leczyć" przez pół roku. To i tak nie zraża księży, gdyż wiedzą doskonale, że czasem modlitwy nad opętanymi ciągną się latami.

Publicysta katolicki Tomasz Terlikowski jednoznacznie patrzy na takie przypadki:

- Jeśli ktoś uważa, że Pan Jezus nie jest w stanie pokonać szatana przez modlitwę egzorcyzmu, tylko potrzebuje skarpety Jana Pawła II, to tkwi w mrokach magii i zabobonu. A te niewiele mają wspólnego z liturgią. To jakiś mit przebrany w szaty religijności.

Problem w tym, że właśnie ci najbardziej oderwani od rzeczywistości kapłani nadają ton całej reszcie. W mediach zwykle pojawiają się ci, którzy diabła widzą dosłownie wszędzie.

- To wbrew pozorom dość duża grupa, która jest słabo kontrolowana przez Kościół. Są też księża, którzy uczciwie wykonują posługę i nierzadko współpracują z psychiatrami czy z psychologami. Tylko akurat ci w ogóle o tym nie opowiadają. Przypisywanie problemom psychicznym kwestii duchowych jest po prostu bardzo niebezpieczne - ostrzega Terlikowski.

Posłuchaj: