Katastrofa kolejowa w Hiszpanii zdecyduje o wyniku wyborów? "Ludzie czują się oszukani, rozczarowani"
Wzrosła liczba śmiertelnych ofiar tragicznej katastrofy kolejowej w Hiszpanii. Wydarzenia, do których doszło w środę, już mają wpływ na nastroje obywateli. W środę w Madrycie doszło do demonstracji i zamieszek. A Hiszpanię czekają przecież przedterminowe wybory. Mateusz Mazzini mówił w TOK FM, że premier Pedro Sanchez do tej pory "próbował sprzedać taką narrację, że prawica w sojuszu ze skrajną prawicą będzie skrajnie niekompetentna". - Ciężko będzie mu w tym momencie dalej to utrzymywać - ocenił.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Ile osób zginęło w katastrofie kolejowej w Hiszpanii?
- Jakie są nastroje w Hiszpanii po środowym wypadku?
- Kto politycznie może najbardziej zyskać na tragicznym wypadku?
Do 69 wzrosła liczba ofiar śmiertelnych środowej katastrofy kolejowej w miejscowości Urda w prowincji Toledo. W Hiszpanii zaczęła się dziś trzydniowa żałoba narodowa.
Z dotychczasowych ustaleń wynika, że do tragicznego wypadku prawdopodobnie doprowadził błąd ludzki.
W Madrycie w środę późnym wieczorem doszło do zamieszek. Jak podała publiczna telewizja TVE, policja użyła gazu łzawiącego, aby rozpędzić demonstrację, do której wzywały grupy skrajnej prawicy po tragicznej katastrofie kolejowej w prowincji Toledo.
- Ciężko jest powiedzieć, kto mobilizuje organiczną grupę. Ale pamiętajmy, że nastroje społeczne w Hiszpanii - zwłaszcza w samym Madrycie - są bardzo napięte. Mamy ciągle miasteczko namiotowe na Puerta del Sol. To są ludzie, którzy są bardzo zdenerwowani, rozczarowani (...). Więc nie jest teraz ciężko zmobilizować kilka - kilkanaście tysięcy bardzo zdenerwowanych - głównie młodych - ludzi - komentował w TOK FM Mateusz Mazzini.
Miasteczko namiotowe pojawiło się we wrześniu po eksmisji 87-letniej Maríi del Carmen Abascal. Jej historia wywołała ogólnokrajowe protesty. I po jej wybuchu premier Hiszpanii zdecydował się na ucieczkę do przodu, ogłosił przedterminowe wybory.
Katastrofa kolejowa i wybory w Hiszpanii
Tragiczne wydarzenia, do których doszło w środę nieopodal Toledo bardzo mocno uderzają w premiera Pedro Sancheza.
- Próbował - nie pierwszy raz - przekonać Hiszpanów, że to on jest najbardziej kompetentnym politykiem, by wyciągać Hiszpanię z kryzysu, żeby to jemu powierzyć misję formowania kolejnego rządu. Próbował sprzedać taką narrację, że prawica w sojuszu ze skrajną prawicą będzie skrajnie niekompetentna. Ciężko będzie mu w tym momencie dalej to utrzymywać - uważa rozmówca Filipa Kekusza.
Mazzini przypomniał o niespełnionej obietnicy, która dotyczy mieszkań. - W 2023 roku po sformowaniu obecnego rządu Sanchez obiecał zbudowanie 144 tys. tanich komunalnych mieszkań na wynajem. W ciągu pierwszego roku powstało 14 tys. mieszkań. Potem rząd przestał publikować statystyki na ten temat, bo prawdopodobnie te mieszkania nie powstają, program nie jest realizowany. Ludzie się czują oszukani, rozczarowani - mówił współpracownik "Gazety Wyborczej" i "Tygodnika Powszechnego".
Oczywiste też jest, że katastrofa kolejowa to także paliwo polityczne. - Jak się pojawia taka okazja, to Santiago Abascal, lider skrajne prawicowej partii Vox, czy liderzy Partii Ludowej będą podsycać te nastroje - ocenił gość "TOK 360". I dodał, że w Hiszpanii mam obecnie do czynienia z sytuacją podobną do tego, cod zieje się we Francji.
- Protesty bardzo podbijają tam notowania Marine Le Pen przed wyborami prezydenckimi - podsumował Mateusz Mazzini.
Źródło: TOK FM, PAP