,
Obserwuj
Wielkopolskie

Osiedle Maltańskie w Poznaniu. "Żona była wypchnięta bardzo agresywnie". Przerwano rozbiórkę świetlicy

oprac. Anna Siek
2 min. czytania
28.10.2026 20:51

- W momencie, w którym próbowałem wejść na teren świetlicy, to zostałem odepchnięty przez jednego z pracowników budowlanych - powiedział prawnik mieszkańców osiedla maltańskiego mec. Marcin Czachor. Mieszkańcy protestowali przeciwko rozbiórce świetlicy. Oni też skarżyli się na brutalne działania pracowników budowlanych. - Mam nagrania (...), moja żona była siłą wypchnięta bardzo agresywnie - relacjonował jeden z nich.

Osiedle Maltańskie w Poznaniu [zdjęcie ilustracyjne]
Osiedle Maltańskie w Poznaniu [zdjęcie ilustracyjne]
fot. Piotr Skórnicki / Agencja Wyborcza.pl

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co wydarzyło się w środę na Osiedlu Maltańskim w Poznaniu? 
  • Dlaczego mieszkańcy osiedla nie chcą opuścić swoich domów? 

Osiedle Maltańskie - grunt, na którym stoją domy - zostało sprzedane przez poznańską kurię. W środę w Poznaniu znowu doszło dziś do przepychanek. Grupa mieszkańców sprzeciwiała się rozbiórce świetlicy. 

Jak przypomniał w "TOK 360" Wojciech Muzal, ziemia należała do poznańskiej kurii, która sprzedała ją w tym roku deweloperowi za ponad 420 milionów złotych. Sprawę regularnie poruszamy na antenie TOK FM i na naszym portalu tokfm.pl.

Redakcja poleca

Mieszkańcy cały czas protestują przeciwko decyzji Kościoła. Dziś po szarpaninie z pracownikami rozbiórkowymi, wstrzymano wyburzanie budynku świetlicy. Jeden z protestujących - Marek Bartoszewski mówił, że rozbiórka jest nielegalna, ponieważ trwa proces o zasiedzenie budynku.

- Decyzja administracyjna, decyzją administracyjną natomiast my mamy wyrok sądu o toczącym się postępowaniu. Weszliśmy do środka i informowaliśmy tych ludzi o tym, że mamy dokumenty, które świadczą o tym, że nie mogą postępować w ten sposób, Zostaliśmy siłą wypchnięci. Mam nagrania (...), moja żona była siłą wypchnięta bardzo agresywnie - relacjonował. 

- W momencie, w którym ja tu przyjechałem, to drzwi były już wyłamane z framug, zamek był rozwalony i wszystkie okna były wyniesione na zewnątrz - mówił  prawnik mieszkańców mec. Marcin Czachor. - W momencie, w którym próbowałem wejść na teren świetlicy, to zostałem odepchnięty przez jednego z pracowników budowlanych. Dzisiaj będę składał tyle zawiadomień, że akurat to swoje sobie odpuszczę - dodał.

Redakcja poleca

Zarządca terenu, który reprezentuje właściciela gruntu, wydał oświadczenie, w którym przekonuje, że świetlica nie jest użytkowana, a jej rozbiórka nie doprowadzi do straty dachu nad głową żadnego z mieszkańców.

Redakcja poleca

Źródło: TOK FM, PAP, Facebook