,
Obserwuj
Polska

Co dalej z biskupem Jeżem? "Nie skończy się tylko na skazaniu"

3 min. czytania
29.10.2026 13:59

Biskup tarnowski Andrzej Jeż został uznany przez sąd winnym i skazany na dwa lata ograniczenia wolności za niepoinformowanie organów ścigania o przypadkach pedofilii w swojej diecezji. -  Takich spraw będzie więcej, (...) więc tak naprawdę to dopiero początek - komentował w TOK FM Artur Nowak. adwokat, pisarz i publicysta.

Biskup Andrzej Jeż
Biskup Andrzej Jeż
fot. AA/ABACA / Abaca Press / Forum

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Za co został skazany bp Andrzej Jeż;
  • Jak decyzję sądu i postawę bpa. Jeża ocenił Artur Nowak.

Bp Andrzej Jeż winny niepowiadomienia organów ścigania o czynach pedofilskich dwóch księży

Po trwającym osiem miesięcy procesie Sąd Rejonowy w Tarnowie uznał bpa tarnowskiego Andrzeja Jeża winnym niepowiadomienia organów ścigania o wykorzystywaniu seksualnym małoletnich przez dwóch księży z jego diecezji - Stanisława P. i Tomasza K. Wymierzył mu dwa lata ograniczenia wolności, potrącenie 25 proc. wynagrodzenia przez dwa lata na rzecz Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, a także 20 tys. zł grzywny na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

Jak wskazał po ogłoszeniu wyroku prokurator Marcin Stępień, sąd udowodnił, "że nie ma ludzi równych i równiejszych wobec prawa". - Dla nas ten wyrok mówi jedno: że bez względu na to, jaką piastujemy funkcję, jaką mamy pozycję społeczną, art. 240 Kodeksu karnego jest taki sam dla wszystkich - każdy, kto ma wiarygodną informację o takim przestępstwie, ma obowiązek zgłosić to organom ścigania, bez względu na to, czy jest to dla niego dobre, niedobre czy niekorzystne - komentował prokurator Marcin Stępień. 

Biskup Jeż czekał ze zgłoszeniem sprawy - jak przekazał "Gazecie Krakowskiej" rzecznik toruńskiej prokuratury okręgowej Mieczysław Sienicki - prawie trzy lata. Sam hierarcha, który nie przyznał się do zarzucanych mu czynów, wyjaśniał zwłokę w zgłoszeniach zarówno niejasnością przepisów karnych, jak też specyfiką konkretnych spraw. W przypadku księdza Stanisława P. ordynariusz wskazał na wątpliwości jurysdykcyjne, ponieważ czyny kapłana były popełnione głównie w Ukrainie. Z kolei w sprawie księdza Tomasza K. utrzymywał, że przez długi czas nie wiedział, że wśród ofiar duchownego były osoby poniżej 15. roku życia.

Bezprecedensowy wyrok ws. biskupa Jeża. "Państwo wstało z kolan"

Adwokat, pisarz i publicysta Artur Nowak tłumaczenia hierarchy uznał za "kuriozalne". - To niestety pokazuje pewną mentalność kościelną. Biskup miał taką linię obrony, że skoro informował o tym Watykan, to niejako jest zwolniony z obowiązku. Tam padło wręcz takie stwierdzenie, że dopuściłby się jakiegoś deliktu kościelnego, gdyby ujawnił rzeczy, które są zastrzeżone dla Kongregacji Nauki Wiary. W Kościele panuje mentalność wojskowa, zgodnie z którą o wszystkim informujemy przełożonych. W efekcie mamy do czynienia sytuacją, w której Kościół nie znajduje się w państwie, tylko twierdzi, że państwo znajduje się w Kościele. No i sąd w dość mocnych słowach wyjaśnił, jak to powinno wyglądać - komentował gość "TOK360".

Proces bpa Andrzeja Jeża jest pierwszym w Polsce postępowaniem sądowym biskupa dotyczącym zgłaszania przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich przez księży. - Państwo wstało z kolan. Efekt aureoli już nie działa, już nie jest tak, że przesłuchujemy księdza w charakterze podejrzanego. Sąd zobaczył w biskupie podsądnego, którego uznał za winnego popełnienia zarzucanych mu czynów. Takich spraw będzie więcej, one są w toku, więc tak naprawdę to dopiero początek. Nie chodzi o jakiś rewanżyzm - Kościołowi naprawdę wiele się nazbierało. (...) Te sprawy będą wychodzić, będą wypadać trupy z szafy. (..) A ludzie oczekują równych standardów, jeśli chodzi o podsądność - wskazał Artur Nowak w rozmowie z Filipem Kekuszem.

Jak zauważył gość TOK FM, Jeż zachował funkcję biskupa, co stwarza dosyć kłopotliwą sytuację. - Wiem, że były próby nakłonienia go, żeby ustąpił, przynajmniej na czas tego procesu. On jednak bardzo twardo trzyma się tego stołka. Nie ma wątpliwości, że Watykan będzie musiał zareagować, że to się nie skończy tylko na skazaniu i na utrzymaniu wyroku w mocy, natomiast będą reakcje Watykanu. Bo to będzie wyglądało bardzo źle, jeżeli przy okazji różnych uroczystości, w których często biorą udział przedstawiciele rządu, będą oni stawać w jednym rzędzie z biskupem, który został skazany - mówił Artur Nowak w "TOK360".

Źródło: TOK FM, PAP, "Gazeta Krakowska"