,
Obserwuj
Świat

Szefowa KE proponuje nowe sposoby finansowania Ukrainy. "Dwa znaki zapytania"

3 min. czytania
02.12.2025 20:38

Na 136 miliardów euro Komisja Europejska oszacowała potrzeby finansowe Ukrainy, by skutecznie mogła ona przeciwstawiać się rosyjskiej agresji przez kolejne dwa lata. Szefowa KE Ursula von der Leyen zaproponowała państwom członkowskim trzy warianty pomocy. Korespondent Polityki Insight w Brukseli Tomasz Bielecki zwracał w TOK FM uwagę na problemy związane z tymi scenariuszami.

fot. Francois Walschaerts/Associated Press/East News

Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen w liście wysłanym w listopadzie do przywódców 27 państw zaproponowała trzy sposoby dalszego finansowania Ukrainy, z czego dwa mają stanowić alternatywę dla sięgnięcia po rosyjskie aktywa. Ukraina miałaby dostać pożyczkę zaciągniętą przez UE na rynkach finansowych lub kraje członkowskie udzieliłyby jej dotacji.

Von der Leyen wezwała do podjęcia decyzji na szczycie w grudniu. W liście, który stanowi odpowiedź KE na wnioski ze szczytu w październiku, podkreśliła, że Kijów powinien dostać pierwszą wypłatę na początku drugiego kwartału 2026 roku. Według przedstawionych w liście szacunków potrzeby Ukrainy na lata 2026 i 2027 w wymiarze makroekonomicznym i wojskowym szacowane są na blisko 136 mld euro, przy założeniu, że wojna zakończy się w przyszłym roku.

- To, co najważniejsze jest dla Ukraińców, ale też dla Unii Europejskiej, to decyzja z października, kiedy zadeklarowano, że ta luka finansowa zostanie zapełniona za pomocą z pieniędzy Zachodu. Teraz zastanawiamy się, w jaki sposób to zrobić - mówił w TOK FM Tomasz Bielecki, korespondent Polityki Insight w Brukseli.

"Wymuszone reparacje na Rosji"

List jest kolejną odsłoną debaty na temat aktywów rosyjskiego banku centralnego, które zostały zamrożone po rozpoczęciu pełnowymiarowej wojny przeciwko Ukrainie w lutym 2022 roku. Większość środków - 185 mld euro - przechowuje izba rozliczeniowa Euroclear w Belgii. Rząd tego kraju ma w związku z tym najwięcej zastrzeżeń do wykorzystania tych środków na sfinansowanie dalszego wsparcia Ukrainy przez UE. Komisja Europejska zaproponowała jeszcze we wrześniu, by Euroclear przekazała UE zamrożone rosyjskie aktywa w formie pożyczki z oprocentowaniem 0 proc. Unia wykorzystałaby te środki na sfinansowanie pożyczki reparacyjnej dla Ukrainy, a ta miałaby ją spłacić tylko w razie otrzymania reparacji wojennych od Rosji. Chociaż KE zaproponowała, by konsekwencje takiego posunięcia wzięły na siebie wszystkie państwa członkowskie, Belgia nie dała się przekonać i do spodziewanego przełomu na szczycie szefów państw i rządów w październiku nie doszło.

Zdaniem gościa "Wywiadu Politycznego" ten mechanizm "można nazwać przyspieszonymi i wymuszonymi na Rosji reparacjami". - To formalnie nie konfiskowałoby aktywów rosyjskiego banku centralnego, jednak za pomocą pewnych sztuczek finansowych wygenerowano by nieoprocentowaną pożyczkę dla Ukrainy i można powiedzieć, że niezwracalną - powiedział. Jak wyjaśniał Bielecki, "zastrzeżenie byłoby takie, że te pieniądze byłyby rozliczone między Rosją, Ukrainą a Unią Europejską w ramach porozumienia reparacyjnego Rosji i Ukrainy, którego nikt w najbliższej przyszłości się nie spodziewa".

Ekspert wskazał również na "dwa znaki zapytania" w kontekście proponowanych sposobów finansowania Ukrainy, przy czym pierwszy - jak powiedział - dotyczy zamrożenia rosyjskich aktywów. - One są zamrożone na mocy unijnych sankcji, które wymagają przedłużania co pół roku przy jednomyślności państw członkowskich. Do tego całego mechanizmu trzeba więc dodać jeszcze jedną cegiełkę i zrobić tak, żeby przedłużanie sankcji dotyczących rosyjskich aktywów odbywało się rzadziej, a także bez wymogu jednomyślności - mówił korespondent Polityki Insight.

- Drugi element to niepewność związana ze Stanami Zjednoczonymi i rządem Belgii, który zwraca uwagę, że to wszystko kiedyś może się wywrócić - dodał.

Źródło: TOK FM, PAP. Fot. Francois Walschaerts/Associated Press/East News