Tak grecki Kościół pomógł związkom partnerskim. "Obudził się i zrozumiał"
Jak w Grecji walka o elektorat innych partii, słabnąca rola Kościoła oraz głośny mord doprowadziły do legalizacji małżeństw jednopłciowych? O tym w "Tam się udało" opowiadał Dionis Sturis. - Mitsotakis nieprzymuszany przez nikogo mógł wprowadzić w Grecji równość małżeńską, a premier Tusk ma problemy nawet ze związkami (partnerskimi) - zauważył.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego centroprawica wprowadziła w Grecji małżeństwa par jednopłciowych?
- Dlaczego tamtejszy Kościół nie miał na to większego wpływu?
- Jaka lekcja płynie dla Polski z greckich doświadczeń?
W ubiegłym tygodniu PSL i Nowa Lewica zaprezentowały założenia rządowego projektu ustawy "o statusie osoby najbliższej w związku i wspólnym pożyciu". W wyniku wypracowywanego przez dwa lata porozumienia wypadły z niego przepisy zabezpieczające dzieci wychowywane przez pary jednopłciowe, o które walczyła lewica. Karol Nawrocki już zapowiedział, że nie podpisze "żadnej ustawy, która podważy status małżeństwa". Z kolei Katarzyna Kotula w TOK FM zasugerowała możliwość rozważenia referendum - w przypadku ewentualnego weta prezydenta - wskazując na duże poparcie społeczne dla związków partnerskich.
Związki partnerskie. Tam się udało
W Polsce sprawa związków stoi w miejscu od lat, a jak poradziły sobie z nią inne kraje? Przyjrzał się temu dziennikarz TOK FM Tomasz Setta w audycji "Tam się udało". Jednym z ciekawszych państw pod tym względem jest Grecja, gdzie związki partnerskie wprowadzono już w 2008 roku. A w ubiegłym zalegalizowano małżeństwa osób tej samej płci. I to pod rządami konserwatystów. O całej sprawie opowiadał w "Tam się udało" reporter Dionis Sturis, autor książek o Grecji.
Pierwsze próby legalizacji związków osób tej samej płci podjęto w 2005 roku, zakończyły się niepowodzeniem. - Coś dziwnego się wtedy wydarzyło. Zalegalizowano związki partnerskie, ale dla osób hetero, a nie osób tej samej płci. To kilka lat później dało impuls do zaskarżenia tej decyzji do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jako dyskryminującej, dlatego że tylko części obywateli nadano takie prawo. Kolejne wyroki powodowały zmianę myślenia i zmianę podejścia u lewicowych i prawicowych partii. Wydaje mi się że od 2013-2014 roku już było w zasadzie kwestią czasu, kiedy będą zalegalizowane związki partnerskie osób tej samej płci - mówił Sturis.
W lutym 2024 rząd Grecji zalegalizował małżeństwa jednopłciowe oraz możliwość adopcji dzieci przez pary jednopłciowe. - Co bardzo ciekawe, równość małżeńską w Grecji wprowadził prawicowy rząd premiera (Kiriakosa) Mitsokatisa, szefa Nowej Demokracji - podkreślił reporter. Ta partia, jak oceniał, jest bardzo podobna do Platformy Obywatelskiej, zresztą Mitsotakis i Donald Tusk to "dobrzy kumple, politycy, którzy rozdają teraz karty w Europejskiej Partii Ludowej". - To ciekawe, że Mitsotakis nieprzymuszany przez nikogo mógł wprowadzić w Grecji równość małżeńską, a premier Tusk ma problemy nawet ze związkami (partnerskimi) - zauważył Sturis.
Porządne otrzeźwienie
Gość TOK FM przypominał, że swój wkład we wprowadzeniu związków partnerskich miał… grecki Kościół. - Ludzie w Grecji niekoniecznie chcą brać tradycyjny ślub. Grecja jest krajem konserwatywnym, gdzie Kościół odgrywa bardzo dużą rolę. I wtedy właśnie się obudził, zrozumiał. Pamiętam wypowiedzi greckich hierarchów kościelnych z tamtego okresu, którzy mówili, że faktycznie trzeba iść z duchem czasu, pozwolić Grekom na to, żeby żyjąc razem, zawierali związki partnerskie, a niekoniecznie małżeństwa, ale nie dotyczyło to osób LGBT - dodał Sturis.
Jakim cudem to centroprawicowa partia wprowadziła równość małżeńską? Od 2015 roku osoby LGBT mogły zawierać związki partnerskie i przysposabiać dzieci. W 2018 roku doszło natomiast do zabójstwa znanego aktywisty gejowskiego i drag queen Zaka Kostopoulosa. - To morderstwo wstrząsnęło Grecją. Proces trwał długo, był częściowo transmitowany w telewizji. Był zarzewiem do poważnej debaty na temat homofobii. Porządne otrzeźwienie przyszło na konserwatywnych greckich polityków. Ta sytuacja skłoniła ich, by na nowo spojrzeć na sytuację osób prześladowanych, ofiar homofobii - oceniał Sturis.
- W 2019 roku wybory wygrał premier Mitsotakis i wydaje się, że jego strategia polegała na tym, żeby możliwie iść szeroką ławą. Pozbawiać partie na lewo wyborców, przejmując ich postulaty - stwierdził reporter. Polityk podbierał też elektorat ugrupowań prawicowych, przejmując ich postulaty np. dotyczące migracji.
Pragmatyczne rozwiązanie
Jeśli chodzi o związki osób tej samej płci - sprzeciw ze strony Kościoła był olbrzymi. - Ale premier okazał się dość postępowy i racjonalny. Uważał, że Kościół to jedno, a państwo to drugie. Że już jesteśmy na takim etapie rozwoju politycznego i społecznego, że Kościół nie może wyznaczyć standardów ani nie może mieszać się w tworzenie prawa. I mówił o tym otwarcie, co było bardzo zaskakujące - podkreślał Sturis.
Mitsotakis stworzył zespół, złożony z wybitnych prawników i działaczy na rzecz praw człowieka, który miał napisać projekt odpowiedniej ustawy. I mimo wybuchu wojny w Ukrainie i prognoz, że Grecy (tradycyjnie prorosyjscy) zapragną rządów silnej ręki, ten dotarł do parlamentu. Mitsotakis niedługo wcześniej wygrał kolejne wybory, miał silną pozycję, nie bał się sprzeciwu partyjnych kolegów, a mógł liczyć na poparcie lewicowej opozycji. Wprowadzenie równości małżeńskiej nie wzięło się zatem w Grecji z pobudek ideowych, ale z politycznego pragmatyzmu. - To było nastawione na zysk polityczny, ale jednocześnie wynikało z dobrego rozeznania w nastrojach społecznych - oceniał Sturis.
Gość TOK FM powoływał się na sondaże, z których wynikało, że ponad połowa Greków popierała związki partnerskie i równość małżeńską. - Politycy obserwowali te zmiany, które dokonały się na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat. (Poparcie) z poziomu dwudziestu kilku procent do ponad 50. To jest duża zmiana społeczna, która nastąpiła na skutek różnych wydarzeń, o których wspominaliśmy: zabójstwo Kostopoulosa, ale także marsze równości, które odbywają się w największych greckich miastach - wyjaśniał.
Partenon wciąż stoi
Z greckich doświadczeń płynie lekcja dla Polski? - Mam nadzieję, że przy kolejnym spotkaniu premier Mitsotakis będzie próbował przekonać premiera Tuska, żeby jednak szedł w zaparte, żeby spełnił swoją obietnicę wyborczą i zdyscyplinował swojego wicepremiera, który wydaje się szukać teraz poparcia u być może byłych wyborców PiS czy Konfederacji - podkreślił Sturis.
Jego zdaniem, głosów koalicji może przybyć od szukania pozytywnych rozwiązań, a nie "stawania okoniem" wobec nich. - Jesteśmy gotowi od wielu lat, ale w 2024 już na pewno, więc nie ma co zwlekać. Ta kwestia będzie wracała jak bumerang, jeśli nie zostanie rozwiązana - dodał gość Setty.
- Ani Partenon się nie rozsypał, ani nic złego nie wydarzyło się na Akropolu, ani żaden grecki kościół nie musi już bić w dzwony. Nic się w Grecji złego nie stało od tego, że wprowadzono równość małżeńską. Stało się samo dobro i tak samo będzie w Polsce - zakończył Sturis.
Źrodło: TOK FM