advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Świat

Netanjahu walczy o przetrwanie na fotelu premiera. Ma "trzy szanse na sukces", każda to pułapka

Kamil Śmiałkowski
3 min. czytania
14.05.2024 10:04
Izraelska operacja w Rafah trwa, choć ma zdecydowanie ograniczony zasięg. To po części "modus operandi" stosowane przez wojsko izraelskie, a po części efekt amerykańskich nacisków - tłumaczy dr Karolina Zielińska.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Trwający atak sił izraelskich na miasto Rafah w Strefie Gazy ma ograniczony zasięg, ale gościni TOK FM dr Karolina Zielińska z Akademii Finansów i Biznesu Vistula jest przekonana, że to już właściwa operacja. Ekspertka tłumaczyła, że zajęto obszar przygraniczny, blisko granicy z Egiptem oraz samo przejście graniczne w Rafah. Trwają także działania we wschodniej części miasta - tam, gdzie wcześniej zapowiedziano ewakuację cywili. - Do tego punktowe uderzenia w innych miejscach, ale naprawdę punktowe - podsumowała bieżącą sytuację w programie "Połączenie".

Wojna w Gazie a amerykański PR

Zdaniem gościni Jakuba Janiszewskiego to, co obserwujemy, to jest już zapowiadana operacja, ale w ograniczonym zakresie. - To jest odpowiedź na oczekiwania przede wszystkim administracji amerykańskiej - przekonywała. Tym bardziej że jak dotąd na każdym etapie, czy w Gazie, czy w innych ośrodkach miejskich, izraelskie "modus operandi" było podobne. - To rzadko kiedy był zmasowany atak ze wszystkich stron na całe miasto - tłumaczyła Zielińska. Raczej robiono to stopniowo - interwencję w danej dzielnicy poprzedzano zwykle ewakuacją cywili.

Pozostaje pytanie, czy operacja będzie się przedłużać i czy obejmie zasięgiem całe miasto. - Na razie mówimy tak naprawdę wciąż o obrzeżach - tłumaczyła, dodając, że to efekt postawy amerykańskiej administracji.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

- Amerykanie uczynili z tej bardzo spodziewanej interwencji w Rafah papierek lakmusowy - stwierdziła ekspertka, tłumacząc, że administracja Bidena uzależniła nawet wsparcie wojskowe dla Izraela, jeżeli chodzi o broń ofensywną, od tego, czy do tej operacji dojdzie i jak ona będzie wyglądała. - I tu głównie chodzi o aspekt dyplomacji publicznej, żeby nie powiedzieć po prostu aspekt PR-owy - stwierdziła.

Gościni TOK FM wyjaśniała, że Amerykanie chcą sprawić wrażenie, że działają na rzecz ograniczenia problemów humanitarnych, liczby ofiar w Strefie Gazy i te ich żądania skoncentrowały się na mieście Rafah. Tymczasem, w jej przekonaniu, na poziomie politycznym amerykańskie obiekcje dotyczą głównie premiera Netanjahu i jego braku zgody na rozmowy na temat planu dla Strefy Gazy po wojnie.

Wojna w Gazie. Netanjahu i brak sukcesu

Zdaniem ekspertki, problem polega na tym, że Netanjahu torpeduje w tej chwili jasne rozstrzygnięcie tej wojny. A oczekiwanie całego świata i zachodniego, i arabskiego, jest podobne. Wszyscy zakładają, że premier Izraela jednak rozrysuje jakąś perspektywę pokojową, w której władze w Strefie Gazy przejmą Palestyńczycy. - On nie decyduje się podjąć jakiejkolwiek decyzji, bo w tym momencie rozpadłaby się jego koalicja rządząca - mówiła gościni TOK FM. Dlatego dopóki nie ma w ręce jakiegoś sukcesu, który mógłby pokazać, by mieć szanse w wyborach po rozpadzie tej koalicji, to żadnej takiej decyzji nie podejmuje - dodała.

Pytana przez prowadzącego audycję, o jakie sukcesy może chodzić i dlaczego ich nie ma, ekspertka wskazała trzy możliwości. - Nie ma sukcesu militarnego, dlatego że są kwestie humanitarne. Nie ma też sukcesu w postaci odzyskania zakładników - wyliczała, tłumacząc, że gdy Hamas zorientował się, że następne uwolnienie zakładników może być dla Netanjahu takim sukcesem, to storpedowali negocjacje.

Izrael w finale Eurowizji. 'Wydarzenie do cna polityczne'

- Trzecią opcją poza militarnych pokonaniem Hamasu i uwolnieniem zakładników czy to wojskowo, czy poprzez negocjacje, byłoby odnalezienie przywódców Hamasu i ich aresztowanie czy też zlikwidowanie - stwierdziła Zielińska. Ale dodała, że ci ukryli się gdzieś bardzo głęboko, najprawdopodobniej w tunelach, jeżeli jeszcze w ogóle w Strefie Gazy przebywają. - Więc taki sukces też się nie rysuje - podsumowała.