Tajemnicza śmierć młodej kobiety w szpitalu w Lublinie. "Wydaje mi się, że jest zmowa milczenia"
Zawiadomienie na policji złożyła pani Ewa*, z którą udało nam się porozmawiać. Jak mówi, zrobiła to pod nazwiskiem. Sama dowiedziała się o tym od osób, bezpośrednio związanych ze szpitalem.
– Też jestem matką, tak jak rodzice tej dziewczyny, która zmarła. Dziś moje dzieci są zdrowe i nie potrzebują takiej pomocy, ale moje dziecko też może tam trafić. Wiem, że jeśli ja tego nie zrobię, nie zrobi tego ani rodzina, ani personel medyczny, który uczestniczył w zabiegu, więc zgłosiłam to z obywatelskiego obowiązku. Żeby dać do myślenia tym, którzy doprowadzili do tej sytuacji – mówi nasza rozmówczyni.
Z relacji pani Ewy wynika, że 29-letniej kobiecie miała być usuwana elektroda, przy użyciu nowej techniki – laserowej. – Wiem o tym, że w toku zabiegu doszło do licznych zaniedbań i że personel medyczny absolutnie nie posunie się do tego, by złożyć doniesienie na kolegę z pracy. Wydaje mi się, że jest zmowa milczenia – mówi kobieta, która złożyła zawiadomienie.
W całej sali operacyjnej miało być bardzo dużo krwi
Jak twierdzi, lekarz miał laserem bardzo poważnie uszkodzić naczynie krwionośne i przez to miało dojść do wykrwawienia. – Lekarz nieprawidłowo zastosował metodę i niestety, z punktu widzenia medycyny, nie było ratunku, by pomóc kobiecie przeżyć. Pacjentka tuż po zabiegu zmarła - opowiada pani Ewa, opierając się na przekazach swoich informatorów. Dodaje, że na miejscu miało być bardzo dużo krwi; miał się też pojawić się m.in. kardiochirurg, ale na ratunek było za późno.
– Personel medyczny jest pouczany, żeby o pewnych rzeczach nie mówić. Nie wiem, co jest napisane w karcie zgonu tej osoby, nie wiem, jaką przyczynę śmierci podano rodzinie – mówi pani Ewa. W jej ocenie, pomyłki w szpitalach się zdarzają, ale…
Prokuratura zbada sprawę
Potwierdziliśmy, że złożono takie zawiadomienie, a sprawę będzie wyjaśniać specjalny zespół do spraw błędów medycznych w Prokuraturze Regionalnej w Lublinie.
– Sprawa dotyczy błędu w sztuce medycznej, w wyniku którego miało dojść do śmierci młodej kobiety. Na tym etapie nie mogę udzielić więcej informacji, ponieważ to wszystko będzie przedmiotem postępowania – mówi Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Jak dodaje, w takich przypadkach najważniejsze jest zgromadzenie dokumentacji medycznej i przeprowadzenie sekcji zwłok. Tu – odbył się już pogrzeb (we wtorek), sekcji nie było – niewykluczona jest więc ekshumacja, ale wszystko zależy od prokuratora, który będzie sprawę prowadzić. – Na podstawie dokumentacji medycznej stwierdzimy, kto uczestniczył w procesie leczenia i kogo trzeba przesłuchać – mówi pani prokurator.
Dlaczego nie było sekcji zwłok?
Rzecznik szpitala w rozmowie z nami potwierdziła, że doszło do „niepożądanego zdarzenia medycznego”, w trakcie zabiegu kardiologicznego, związanego z usunięciem wrośniętej elektrody. - Sekcja zwłok się nie odbyła, dlatego, że przyczyna zgonu była określona jednoznacznie i sytuacja była klarowna – mówi rzecznik, Marta Podgórska. Nie chce jednak powiedzieć, jaka to przyczyna.
– Prowadzimy wewnętrzne postępowanie wyjaśniające, w związku z czym nie udzielamy informacji, zanim dyrekcja szpitala nie zapozna się z przebiegiem zdarzenia i wyciągnie konsekwencje, czy dokona oceny wszystkich działań medycznych – mówi M. Podgórska. Nieoficjalnie wiemy, że jako przyczynę zgonu podaje się wykrwawienie. Pytanie tylko, co było przyczyną wykrwawienia.
- Nawet, jeśli w szpitalu zdarza się coś przykrego, to oczekuję prawdy, przyznania się do błędu, powiedzenia, co się stało i czy zrobiono wszystko, co było można – mówi pani Ewa, która zawiadomiła prokuraturę. – Każdy z nas, jeśli powziął wiedzę o jakimś przestępstwie, ma obowiązek zawiadomić o tym organy ścigania. I to mną przede wszystkim kierowało – mówi nasza rozmówczyni.
Próbowaliśmy dotrzeć do rodziny zmarłej - przekazano nam, że nie zgodzili się na rozmowę.
Jeśli wiesz coś więcej o tej sprawie, jesteś lekarzem/ pielęgniarką/ innym członkiem szpitalnego personelu/ pacjentem, napisz do autorki tekstu na adres problem@tok.fm. Gwarantujemy anonimowość.
*Imię na prośbę bohaterki zmienione