"Dziwne i niezrozumiałe". Radni z Lubelszczyzny nie chcą jechać na pierwszy w historii sejmik sejmików do Łodzi
W czwartek radni z całej Polski mają rozmawiać o zagrożeniach dla samorządności w Polsce i odbieraniu samorządom przez rząd kolejnych kompetencji. Chodzi m.in. o ośrodki doradztwa rolniczego, ale też wojewódzkie fundusze ochrony środowiska, a ostatnio mówi się też o Regionalnych Izbach Obrachunkowych.
Z każdego województwa będzie większość radnych – jedynie z Lubelszczyzny nie. Dlaczego? Oficjalnie radni nie chcą się na ten temat wypowiadać. Nieoficjalnie słychać głosy, że wyjazd nie ma sensu, że to są koszty, których nikt nie zwróci, że spotkanie organizuje PSL, a nie PO. Niektórzy mówią, że mają na ten dzień inne plany czy zajęcia. – Ja się wybieram, bo to dla mnie bardzo ważne spotkanie, ale po moich rozmowach telefonicznych z innymi wiem, że inni tego entuzjazmu nie podzielają – mówi Bożena Lisowska z Platformy.
Biuro sejmiku obdzwania radnych. Może jednak ktoś jeszcze?
Wicemarszałek Grzegorz Kapusta, jednocześnie sejmikowy radny – do Łodzi się wybiera, choć- jak sam przyznaje - jako jeden z nielicznych. – Dzisiaj wiem o pięciu osobach, które pojadą. Ale ponieważ chcemy mieć absolutną pewność, nasze biuro obsługi sejmiku będzie dzwonić do wszystkich radnych i zapyta, czy ktoś się wybiera. Być może byłaby możliwość zorganizowania transportu – mówi Kapusta.
„Lubelszczyzna to wyjątek”
Od jednej z organizatorek sejmiku sejmików w Łodzi Doroty Ryl usłyszeliśmy, że Lubelszczyzna to wyjątek, bo z innych województw przyjedzie większość spośród ponad 500 radnych – potwierdzili swoją obecność. – Mogę powiedzieć, że mamy już ponad 70 procent potwierdzeń. Sami jesteśmy bardzo mile zaskoczeni, że aż tyle osób. A Lubelszczyzna? Dziwne podejście. Nie rozumiem wątpliwości radnych, bo jakie to ma znaczenie, kto to organizuje? Przecież chodzi o przyszłość samorządu w Polsce – mówi nasza rozmówczyni. Lublin ma dać ostateczną odpowiedź jutro, być może ktoś jeszcze się zmobilizuje. – To wstyd na cały kraj. Wychodzi zaściankowość – mówi anonimowo jeden z działaczy Platformy.
Wyjazd do Łodzi, to zdaniem PiS, „wycieczka” i „spotkanie z kolegami”
Sprawa wyjazdu do Łodzi była poruszana na ostatniej sesji lubelskiego sejmiku. Radni pytali, czy mogą liczyć na zwrot kosztów za delegację na ten wyjazd. –Wydatkowanie środków pochodzących od mieszkańców województwa lubelskiego na taką wycieczkę, po to, aby spotkać się z kolegami – uważam za niezasadne - odpowiedział szef klubu radnych PiS, Andrzej Pruszkowski.
Niewykluczone jednak, że niektórzy radni PiS się wybiorą. Taką wstępną deklarację składa m.in. Michał Mulawa. Powiedział nam, że nie widzi zagrożeń dla samorządu w Polsce, ale do Łodzi się wybiera.
- Po to się spotykamy, by mówić o przyszłości samorządności w Polsce, o tym, co udało nam się wypracować przez ostatnie lata, ale też o zagrożeniach, które wynikają z działań już podjętych i planowanych przez stronę rządową - mówi radna B.Lisowska. Jak dodaje, nie można się zgodzić na centralizację wszystkiego. - Zasada pomocniczości, decentralizacji, partycypacji społecznej były fundamentem, na którym tworzono ustawy o samorządzie gminnym, powiatowym i wojewódzkim. A w tej chwili te fundamenty są, krótko mówiąc, podcinane. Dlatego jesteśmy zaniepokojeni - dodaje radna z Lublina.