,
Obserwuj
Świat

Wrze na linii Węgry-Ukraina. "Zełenski dał się złapać w pułapkę"

tokfm.pl
2 min. czytania
06.03.2026 16:29

W sprawie zatrzymanie obywateli Ukrainy przez węgierskie służby "na razie jest sporo niejasności" - zauważył w TOK FM Andrzej Sadecki z Ośrodka Studiów Wschodnich. Nie wykluczył, że stoi za tym jakaś "logika polityczna".

Wrze na linii Węgry-Ukraina. "Zełenski dał się złapać w pułapkę"
Wrze na linii Węgry-Ukraina. "Zełenski dał się złapać w pułapkę"
fot. TETIANA DZHAFAROVA/AFP/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego doszło do zatrzymania obywateli Ukrainy na terenie Węgier?
  • Czy działania węgierskich służb mają podłoże polityczne?

W czwartek na Węgrzech zatrzymano dwa pojazdy należące do banku ukraińskiego OszczadbankSA, którymi przez Węgry transportowano z Austrii na Ukrainę 40 mln dolarów, 35 mln euro i 9 kg złota - wynika z komunikatu Krajowej Administracji Podatkowa i Celnej Węgier (NAV) oraz informacji podanych przez szefa ukraińskiej dyplomacji Andrija Sybihę.

Według ukraińskiego polityka zatrzymanych zostało siedmiu obywateli Ukrainy. Sybiha powiedział, że węgierskie władze wzięły obywateli Ukrainy jako zakładników. Według niego nie ma też możliwości skontaktowania się z tymi osobami. Z kolei NAV poinformowała, że prowadzi postępowanie karne w sprawie podejrzenia prania brudnych pieniędzy przez przewoźników z Ukrainy.

Jak zwracał uwagę w TOK FM Andrzej Sadecki, w tej sprawie "na razie jest sporo niejasności". - Ze strony ukraińskiej wiemy, że byli to przedstawiciele państwowego banku, którzy przewozili środki z Austrii z banku Raiffeisen na mocy umów. Ze strony węgierskiej mamy z kolei informacje od urzędu ceł i podatków, jakoby miały być wobec nich zarzuty prania brudnych pieniędzy - powiedział ekspert z Ośrodka Studiów Wschodnich podkreślając, że obie te wersje są sprzeczne.

Jak zauważył, Ukraińcy "zostali zatrzymani przez węgierską służbę antyterrorystyczną (...), która była znana z działania na pograniczu polityki i jest to służba bezpośrednio podporządkowana premierowi, a jej szefem jest były ochroniarz Orbana". To - jak ocenił - może wskazywać, że stoi za tym jakaś "logika polityczna".

"Element kampanii wyborczej"

Ta sytuacja to kolejna odsłona napięć na linii Budapeszt-Kijów. Zdaniem rozmówcy Filipa Kekusza narastający spór jest "elementem kampanii wyborczej" prowadzonej na Węgrzech przez premiera Viktora Orbana przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi. 

Po tym, jak Węgry zablokowały unijną pożyczkę w wysokości 90 mld euro dla Ukrainy na lata 2026 i 2027, w czwartek ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski na konferencji prasowej zaapelował o zmianę decyzji. Wyraźnie nawiązał do Orbana mówiąc, że "da adres tej osoby (Orbana) żołnierzom, żeby z nią porozmawiali po swojemu". Szef węgierskiego MSZ Pater Szijjarto uznał te słowa za groźbę śmierci wobec Viktora Orbana.

Według gościa TOK FM "Zełenski dał się złapać w pułapkę Orbana". - Prowokował go różnymi wypowiedziami i w pewnym momencie nerwy mu puściły i wypowiedział się w sposób, który jest dla Węgrów nie do zaakceptowania - powiedział. Jak zaznaczył, "nawet lider opozycji odciął się od tych słów".

Dlaczego w ostatnich dniach iskrzy na linii Kijów-Budapeszt? Tłumaczymy krok po kroku, co się wydarzyło, w tym artykule:

Redakcja poleca

Źródło: TOK FM, PAP. Fot. TETIANA DZHAFAROVA/AFP/East News