Dlaczego pijani nie tracą swoich aut? Przepisy swoje, a życie swoje. "To nie leży po stronie policji"
Przepisy pozwalające na zabranie auta za jazdę po pijanemu weszły w życie 14 marca 2024 roku. Miał to być bat na kierowców jeżdżących pod wpływem alkoholu. W ubiegłym roku - w całym kraju - zatrzymano ich aż 90 tysięcy. - Konfiskata ma miejsce, gdy kierowca ma ponad 1,5 promila we krwi, jest sprawcą wypadku drogowego lub katastrofy w ruchu lądowym - wyjaśnia rzeczniczka prasowa Komendanta Wojewódzkiego Policji w Bydgoszczy, młodsza inspektor Monika Chlebicz. Tyle teoria.
Kiedy można zatrzymać auto?
W praktyce jednak z konfiskatą aut bywa różnie. Podstawowym warunkiem do tymczasowego zatrzymania pojazdu jest to, by pijany kierowca był jedynym jego właścicielem. Gdy auto jest w leasingu albo we wspólnocie majątkowej, policjanci mają związane ręce. - Jeśli pojazd ma jednego właściciela, to prokurator ma siedem dni na decyzję o wydaniu postanowienia w przedmiocie zabezpieczenia majątkowego. Jeżeli tej decyzji prokurator nie wydaje, my pojazd oddajemy. To nie leży więc po stronie policjantów - tłumaczy Chlebicz.
Od momentu wejścia przepisów w życie, policjanci z Kujawsko-Pomorskiego zabezpieczyli tymczasowo 209 pojazdów - w 124 przypadkach prokurator zdecydował o zatrzymaniu auta.
Wolne sądy
Po decyzji prokuratora - o konfiskacie auta ostatecznie zdecydować musi jeszcze sąd. W całym kraju takich wyroków zapadło na razie zaledwie kilkadziesiąt na 4600 zatrzymanych aut. Ekspert od bezpieczeństwa ruchu drogowego Łukasz Zboralski zwraca uwagę na przewlekłość postępowań. - Takie sprawy powinny być rozstrzygane w jeden dzień przez szybki sąd od wykroczeń. Ciągną się jednak miesiącami - ubolewa redaktor naczelny portalu brd24.pl. - Ale zapadło kilkadziesiąt wyroków i niebawem zaczną się licytacje tych samochodów. To wystraszy tych, którzy chcieliby jeździć po pijanemu - liczy nasz rozmówca.
Kolejnym problemem jest przetrzymywanie pojazdów tymczasowo zabezpieczonych. Auta muszą gdzieś stać w oczekiwaniu na decyzję prokuratury, a potem sądu. Za parkowanie ma płacić skazany, ale - by tych kosztów nie ponosić - może też poprosić o pomoc kogoś z rodziny. - Kierowca ma prawo wskazać osobę godną zaufania, która bierze na siebie obowiązek i odpowiedzialność zabezpieczenia tego auta. Najczęściej jest to małżonek albo ktoś inny z rodziny - tłumaczy Monika Chlebicz.
W ocenie Zboralskiego, mimo tych kłopotów nowe przepisy i tak przynoszą efekty. Wystarczy spojrzeć na dane. - Od stycznia do września tego roku liczba wypadków śmiertelnych w Polsce prawie się nie zmieniła (+1,7 proc.), natomiast liczba wypadków śmiertelnych z udziałem pijanych kierowców spadła o około 30 procent - podaje Zboralski. - Fakt, że gdy pijany kierowca nie jest wyłącznym właścicielem albo jest to pojazd pożyczony czy leasingowany, to się go nie odbiera. Inaczej nie dało się tego zapisać w prawie. Jednak w takich sytuacjach pijany płaci karę w wysokości ceny auta. I to solidna kara - dodaje ekspert.
Od początku stycznia do 4 października kujawsko-pomorscy policjanci zatrzymali 1726 pijanych kierowców. To o 220 mniej niż w analogicznym okresie rok temu. Kontroli było natomiast o dwa tysiące więcej (łącznie ponad 680 tysięcy). - Coś drgnęło. Nadal jest to oczywiście dalekie od optymizmu, ale jakieś małe zmiany zachodzą - mówi z optymizmem Monika Chlebicz.
'I co? I nic!'. Nielegalne wyścigi w Warszawie. 'To nie jest tak, że te wyczyny są bagatelizowane'
Grupa SPEED w akcji!
Policjanci podkreślają, że zmorą polskich dróg są nie tylko pijani kierowcy. Za większość tragicznych wypadków odpowiada bowiem brawura i arogancja za kierownicą oraz zbyt szybka jazda.
Piratów drogowych ścigają grupy SPEED, które są w każdym województwie. Na Kujawach i Pomorzu - przez dziewięć miesięcy tego roku - policjanci ze specjalnych, lotnych patroli skontrolowali ponad 35 tysięcy pojazdów. - Ujawniliśmy ponad 36 tysięcy wykroczeń. Głównie polegały one na przekroczeniu dozwolonej prędkości - mówi tokfm.pl podkomisarz Remigiusz Rakowski z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. - Niestety wciąż się spieszymy. Mandaty są wysokie, ale wielu z nas o tym zapomina i dalej ten pedał gazu wciska za mocno - ubolewa.
Policjanci z grupy SPEED patrolują kujawsko-pomorskie drogi codziennie, szczególnie tam, gdzie są tereny zabudowane, a droga kusi, by jechać szybko. - Od początku roku zatrzymaliśmy ponad 440 praw jazdy, głównie za zbyt szybką jazdę i przekroczenie prędkości o 50 km/h w terenie zabudowanym - wylicza Rakowski.
- Jeździmy niebezpiecznie, przez co wypadków jest bardzo dużo. Rocznie w naszym województwie ginie ponad 100 osób. Wyobraźmy sobie, że znikają dwa autobusy pełne ludzi. To jest dramat rodzin, przyjaciół i znajomych. Pamiętajmy - prędkość zabija i alkohol za kierownicą zabija - podsumowuje nasz rozmówca.