Sędziowie nie chcą iść na emeryturę, ale nie mają wyjścia. Minister Żurek mówi "dość"
- Jerzy Daniluk, znany sędzia z Lublina, wystąpił niedawno o zgodę na orzekanie po ukończeniu 65 lat;
- Z sądów z całej Polski słyszymy przykłady o sędziach, którzy też wystąpili z takim wnioskiem, ale nie otrzymali zgody. Walczą dalej przed Sądem Najwyższym;
- Jak podkreśla minister Waldemar Żurek, nie może być tak, że wymiar sprawiedliwości pozbywa się najbardziej doświadczonych sędziów, bo neo-KRS nie daje zgody na ich dalszą pracę.
Sędziowie przechodzą w stan spoczynku po ukończeniu 65 lat. Ustawa o ustroju sądów powszechnych - zmieniona za czasów Ziobry - dopuszcza możliwość orzekania do 70 lat, ale tylko wtedy, gdy wyrazi na to zgodę Krajowa Rada Sądownictwa. Jak ustaliło TOK FM, o taką zgodę wystąpił niedawno (w maju) sędzia Jerzy Daniluk z Lublina, o którym sporo pisały media.
Kim jest Jerzy Daniluk?
Daniluk to tzw. neosędzia, który za rządów Zbigniewa Ziobry kierował Sądem Apelacyjnym w Lublinie. Zasłynął m.in. z pobierania dodatku mieszkaniowego. Przypomnijmy - wystąpił o dodatek w wysokości 2120 zł. Gdy jego przełożeni uznali, że takie wsparcie mu się nie należy (pisaliśmy o tym tutaj), ówczesny wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak przeniósł go - tak naprawdę jedynie "na papierze" - do sądu w Siedlcach, co umożliwiło pobieranie świadczenia mieszkaniowego. Obecnie sprawę wyjaśnia Prokuratura Okręgowa w Warszawie.
Daniluk jest karnistą, nie przeszedł testu niezależności przed Sądem Najwyższym - sześć jego wyroków zostało uchylonych. By nie było zagrożenia, że kolejne sprawy będą się tak kończyć, od jakiegoś czasu w ogóle nie rozpoznaje już apelacji od wyroków i nie wydaje prawomocnych rozstrzygnięć. Orzeka wyłącznie w sprawach zażaleniowych, zdecydowanie prostszych, mniejszej wagi, w ramach tzw. specjalizacji.
Łukasz Piebiak nie straci immunitetu. W tle spór o jedno słowo z założycielem KOD
Sędzia zbliża się do 65 lat, ale chce zostać w zawodzie. Z naszych informacji wynika, że neo-KRS nie podjęła jeszcze decyzji w jego sprawie. Choć wystąpiła już do prezesa Sądu Apelacyjnego w Lublinie o opinię na temat Daniluka - o ocenę jego pracy i tzw. stabilności orzeczniczej. Wiceprezeska sądu i rzeczniczka prasowa sędzia Barbara du Chateau mówi TOK FM, że opinia została właśnie sporządzona. Nie chce jednak zdradzić, jakie wnioski są w niej zawarte, bo - jak podkreśla - najpierw musi się z nią zapoznać sama KRS.
- Można się spodziewać, że nie będzie miała nic przeciw temu. Przecież to sędzia, który był bliskim współpracownikiem Zbigniewa Ziobry, więc sprawa wydaje się przesądzona. Myślę, że Daniluk może spać spokojnie - mówi nam anonimowo jeden z sędziów z lubelskiej apelacji.
Sędziowie chcą zostać, ale nie mogą
I podkreśla, że wielu innych sędziów nie ma tego komfortu i nie dostaje zgody na dalsze orzekanie. Przykładowo - w Sądzie Apelacyjnym w Gdańsku czterech sędziów powołanych przed 2018 rokiem wyraziło wolę dalszego orzekania - w trzech przypadkach neo-KRS odmówiła wyrażenia zgody. Jeden z sędziów przeszedł w stan spoczynku, dwaj pozostali odwołali się do Sądu Najwyższego. Do czasu zakończenia postępowań wciąż orzekają.
Z kolei w Sądzie Okręgowym w Olsztynie dwóch tzw. starych sędziów (powołanych za czasów jeszcze poprzedniej KRS) złożyło wnioski o możliwość dalszego orzekania po ukończeniu 65 lat. Jak przekazał nam rzecznik sądu Adam Barczak, KRS odmówiła im wyrażenia na to zgody. "W obu sprawach złożono odwołania, które dotychczas nie zostały rozpoznane przez Sąd Najwyższy" - napisał nam w odpowiedzi rzecznik olsztyńskiego sądu.
Podobna sytuacja jest w Sądzie Apelacyjnym w Katowicach. Jeden z sędziów z pionu karnego złożył wniosek o możliwość dalszej pracy w zawodzie. KRS wniosek odrzuciła, sędzia odwołał się do Sądu Najwyższego i czeka. "Do czasu rozpoznania odwołania, pomimo osiągnięcia stosowanego wieku, sędzia jest uprawniony do dalszego orzekania. W przypadku negatywnej decyzji Sądu Najwyższego sędzia przechodzi w stan spoczynku" - wyjaśnia sędzia Gwidon Jaworski, rzecznik prasowy Sądu Apelacyjnego w Katowicach.
Problem widać również w Poznaniu. Tam m.in. dwóch sędziów wystąpiło do neo-KRS o wyrażenie zgody na dalszą pracę i jej nie otrzymali. Odwołali się do Sądu Najwyższego, ale bezskutecznie, a w efekcie - byli zmuszeni pójść na sędziowską "emeryturę". "Stało się tak pomimo zaświadczeń stwierdzających zdolność do wykonywania obowiązków sędziego ze względu na stan zdrowia. Sędziowie ci legitymowali się ponadto pozytywnymi rekomendacjami prezesa Sądu Apelacyjnego" - wskazała w udzielonej nam odpowiedzi sędzia Elżbieta Fijałkowska, rzecznik prasowy Sądu Apelacyjnego w Poznaniu.
Ostatnio głośno było też o sędzi Beacie Najjar, która sprawuje funkcję prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie. I też wystąpiła z wnioskiem do neo-KRS o możliwość dalszego orzekania. Oświadczenie w jej sprawie wydało nawet kilka dni temu Ministerstwo Sprawiedliwości. Resort wskazuje, że nie uznaje decyzji KRS w tym zakresie.
Z kolei we Wrocławiu wciąż orzekają trzej sędziowie, którym przedłużono służbę (dwaj z nich to tzw. neosędziowie).
Bój o stan spoczynku?
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zapowiada, że sprawa przechodzenia w stan spoczynku to jeden z jego priorytetów. Jak podkreśla, nie może być tak, że wymiar sprawiedliwości pozbywa się najbardziej doświadczonych sędziów, bo neo-KRS nie daje zgody na ich dalszą pracę. - To marnowanie kadr - uważa. - Jak państwo widzicie amerykańskie filmy, to tam wiek sędziego jest trochę inny niż u nas. Wynika to po prostu z tego, że to są bardzo dobrzy prawnicy, mający ogromne doświadczenie życiowe. My chcielibyśmy takich doświadczonych sędziów zostawić w systemie - mówi Żurek.
Problem w tym, że nawet gdy tzw. starzy sędziowie odwołują się od negatywnej decyzji neo-KRS do Sądu Najwyższego, do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, to nie udaje się im wywalczyć zmiany decyzji. Bo ustawa - formalnie - w ogóle nie przewiduje możliwości odwołania od decyzji Krajowej Rady. W efekcie wielu sędziów z bagażem doświadczenia zawodowego i życiowego musiało odejść z zawodu.
Żurek zamiast Bodnara. Jakie będzie jego główne zadanie? 'Nie będzie żadnego wytłumaczenia'
Ustawa o ustroju sądów powszechnych mówi, że Krajowa Rada Sądownictwa "może wyrazić zgodę na dalsze zajmowanie stanowiska sędziego, jeżeli jest to uzasadnione interesem wymiaru sprawiedliwości, w szczególności jeśli przemawia za tym racjonalne wykorzystanie kadr sądownictwa powszechnego lub potrzeby wynikające z obciążenia zadaniami poszczególnych sądów".
Ale - w części spraw - KRS wskazuje wprost, że przedłużenie orzekania przez konkretną osobę nie jest w interesie wymiaru sprawiedliwości. - To nie jest argumentacja merytoryczna KRS, jeśli sędzia, który sobie doskonale radzi, ma świetne wyniki orzecznicze - nie dostaje zgody na dalsze orzekanie. Tego typu argumenty to jest fikcja. Uważam, że za tymi decyzjami kryje się polityka. Polityka wkroczyła do sądów za poprzedniej opcji rządzącej i do dziś robi wiele złego - komentuje sędzia Barbara du Chateau z Sądu Apelacyjnego w Lublinie.
Sędziowie, z którymi rozmawialiśmy, podkreślają, że obecnie przydaje się każda para rąk do pracy, bo wiele stanowisk sędziowskich nie jest obsadzonych. Brakuje sędziów, bo - ze względu na upolitycznienie KRS - nie są ogłaszane nowe konkursy na stanowiska sędziowskie. W efekcie, zatrzymanie jak największej liczby doświadczonych sędziów w wymiarze sprawiedliwości jest - jak mówią - kluczowe.