,
Obserwuj
Świat

Emirates i Etihad częściowo wznawiają połączenia. Kto ma szansę na lot? "Skomplikowana układanka"

2 min. czytania
02.03.2026 20:35

Emirackie linie lotnicze Etihad i Emirates ogłosiły, że wznawiają w ograniczonym zakresie loty, które wstrzymano z powodu wojny na Bliskim Wschodzie. - Priorytetem będzie wywiezienie pasażerów, który utknęli w trakcie przesiadki. Linie będą na pewno patrzyły, dokąd jest najwięcej pasażerów do rozwiezienia - mówił w TOK FM Dominik Sipiński z Polityki Insight.

Emirates i Etihad częściowo wznawiają połączenia. Kto ma szansę na lot? "Skomplikowana układanka"
Emirates i Etihad częściowo wznawiają połączenia. Kto ma szansę na lot? "Skomplikowana układanka"
fot. Suvra Kanti Das/ABACA/Abaca/East News

Linie lotnicze Etihad i Emirates ogłosiły, że w poniedziałek wieczorem wznawiają - w ograniczonym zakresie - loty, które zostały wstrzymane w sobotę z powodu wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie. Władze Dubaju i linie Emirates, które mają tam siedzibę, podkreśliły, że pasażerowie powinni udawać się na lotniska tylko wówczas, gdy otrzymają od linii lotniczych informację, że ich loty się odbędą. Linie Etihad, których hubem jest lotnisko w Abu Zabi, przekazały agencji Reutera, że na początku będą wykonywać loty "techniczne, cargo i repatriacyjne". Mają się one odbywać we współpracy z władzami emirackimi, przy zachowaniu środków bezpieczeństwa.

- Emiracki urząd lotnictwa cywilnego na pewno dokonał bardzo szczegółowej analizy i uznał, że jest bezpiecznie i można latać, że ewidentnie sytuacja jest lepsza niż chociażby w Dosze (stolica Kataru - red.). Na pewno, jeśli pojawi się zagrożenie, to loty zostaną zawieszone - powiedział w TOK FM Dominik Sipiński z Polityki Insight.

Jak podkreślił w rozmowie z Adamem Ozgą, w tej chwili obie linie "będą chciały unikać przywożenia kolejnych pasażerów do swoich hubów, bo najpierw muszą rozwieźć tych, którzy już tam są". - To wszystko się na siebie nakłada i powoduje, że to jest bardzo skomplikowana układanka. Jakiejkolwiek decyzji linie by teraz nie podjęły, to nie wszyscy pasażerowie nie będą zadowoleni - stwierdził analityk.

Redakcja poleca

Jego zdaniem "priorytetem będzie wywiezienie pasażerów, który utknęli w trakcie przesiadki", a "przywozy pasażerów do Dubaju, Abu Zabi czy Dohy i innych miejsc pewnie potrwają trochę dłużej". - Linie lotnicze będą na pewno patrzyły, dokąd jest najwięcej pasażerów do rozwiezienia. Widać to po decyzjach linii Etihad, które w tej chwili wykonują loty do wybranych miejsc - Londynu, Paryża, Indii, czyli tam, gdzie mają najwięcej pasażerów - wyjaśniał Sipiński.

- Jeśli dojdzie do porządnego otwarcia lotniska w Dubaju czy innych lotnisk, to miejmy nadzieję, że zaczną tam latać inne linie, które umożliwią bardziej elastyczne przebukowywanie biletów, zmiany trasy połączeń. Pasażerowie, który utknęli na Dalekim Wschodzie, nawet jeśli mieli lecieć linią Emirates, niekoniecznie muszą nią polecieć. Emirates może ich przebukować na linie z Singapuru czy Indii i zapewnić im alternatywne połączenie - mówił gość TOK FM.

Redakcja poleca

Zjednoczone Emiraty Arabskie częściowo zamknęły swoją przestrzeń powietrzną w sobotę, po rozpoczęciu przez USA i Izrael ataków na Iran. Nastąpiły po nich irańskie uderzenia odwetowe, wymierzone w Izrael i państwa Zatoki Perskiej, w tym w ZEA. Większość komercyjnych lotów z i do ZEA odwołano, w kraju utknęło wielu turystów.

Źródło: TOK FM, PAP